środa, 22 lutego 2012

Rozdział 2

            Następne 3 dni minęły jej szybko. Louis tylko raz ją odwiedził. Zresztą czego się spodziewała? Przedwczoraj przyszedł poinformować ją o swoim rozstaniu z Eleonor. Był przybity, ale udało jej się poprawić mu humor. Lubiła z nim rozmawiać. Kiedy zapomniał o zdradzie dziewczyny potrafił być całkiem zabawny. Dziwiło ją bardzo, że wydawał pieniądze jedynie rozmowę, w dodatku z nią. Wiedziała, że Hektor wysoko ceni sobie swoje pracownice, więc postępowanie Louisa było co najmniej dziwne. Wolała jednak nie wnikać. Im częściej przychodził tym mniej klientów musiała przyjmować. Dużo opowiadał jej o swoich przyjaciołach. Z tego co mówił wydawali się być w porządku. Louis ją lubił. Była otwarta i szczera. Cały czas zastanawiał się jak może jej pomóc. Zdążył ją polubić, więc szkoda mu było patrzeć jak się marnuje. Zdawał sobie sprawę, że nie powinien się wtrącać w jej życie. Odpuścił. Wolał nie psuć ich obecnych relacji. Nie spodziewał się, że spotka tu taką dziewczynę. Nadal kochał Eleonor. Nie potrafił z dnia na dzień pozbyć się towarzyszącego mu uczucia. Miał nadzieję, że z biegiem czasu mu przejdzie. Nie miał zamiaru do niej wracać. Chciał nacieszyć się wolnością. Zbyt długo wykorzystywała jego sławę do promowania swojej osoby. Zniechęcił się do modelek. Harry nie był zadowolony z ich rozstania. Twierdził, ze każdemu mogło się zdarzyć coś takiego, jednak Lou był innego zdania. Eleonor przy rozstaniu powiedziała mu, że był naiwny i nigdy go nie kochała. Znienawidził ją, ale bardziej bolało go to, że on nadal ją kochał. Serce nie sługa, a szkoda.
            Tego dnia Jennifer od rana źle się czuła. Bolała ją głowa i było jej słabo. Mało spała tej nocy. Co chwilę się budziła. Od kiedy wstała wszystko ja denerwowało. Nie miała ochoty dzisiaj nic robić. Hektor jak zwykle się wściekł. Postanowił nauczyć dziewczynę posłuszeństwa. Około szesnastej przyszedł do jej pokoju. Leżała w łóżku, miała gorączkę. Nie obchodziło go to.
- Co się do cholery z tobą dzieje?! – wykrzyczał wściekły
- Daj mi spokój. Wyjdź i nie trzaskaj drzwiami bo łeb mi pęka. – powiedziała wstając z łóżka
- Jeżeli myślisz, że ci na to pozwolę to się mylisz! Jesteś pyskatą, nieposłuszną szmatą! – wymierzył jej cios w twarz
- Skurwiel. – podsumowała łapiąc się za policzek
- Hamuj się lepiej. Nie zapominaj, że jeszcze tu pracujesz! Nie pozwolę, żeby jakaś dziwka robiła co chciała! – mocno nią szarpną
- Zastanawiałam się ostatnio dlaczego Mary jest taka grzeczna. Doszłam do wniosku, że zbyt często ma usta zajęte czymś innym, żeby się odezwać. – powiedziała spokojnie kładąc akcent na słowo „czymś”.
Hektor jednak nie podzielał jej spokoju. Mary miała w sobie coś, co sprawiało, że nie pozwolił powiedzieć na nią złego słowa. Wściekł się, kiedy usłyszał uwagę na jej temat z ust Jennifer. Ponownie, lecz tym razem mocniej uderzył ją w twarz. Dziewczyna była słaba tego dnia, więc upadła na podłogę. Pożałowała swoich słów. Wiedziała, że za każdym razem, kiedy pyskuje Hektor się wścieka. Ona mimo wszystko nie potrafiła się pohamować od wyrażenia swojej opinii. Musiała wziąć się za siebie, bo takie sytuacje zdarzały się coraz częściej. Powoli zaczynała tracić siły. Z dnia na dzień wszystko bolało ją bardziej, a proste czynności zabierały jej dużo energii. Wiedziała, że musi stąd jak najszybciej uciec, uwolnić się, ale nie potrafiła. Była w tym sama. Gdzie pójdzie? Kto jej pomoże? Przecież jest tylko dziwką. Ma odnaleźć babcie, która kilkanaście lat temu wyrzuciła jej matkę z rodzinnego domu? Nigdy. Może upadła nisko, ale nie na tyle, żeby się tam pokazywać. Na samą myśl o tej kobiecie robiło jej się niedobrze. Maria zawsze starała się mówić pozytywnie o swojej matce, ale Jen nie była głupia. Kto normalny wyrzuca ciężarną piętnastolatkę na zbity pysk? Nikt. Była pewna, że nigdy nie zrobiłaby czegoś takiego swojej córce. Szybko jednak dotarło do niej, że  będzie miała dzieci. Nie chciałaby, żeby jej dziecko było wytykane palcami przez to, ze jego matka jest prostytutką. Ona sama nie chciałaby być w takiej sytuacji. Zdecydowała się na samotną starość. Tak będzie lepiej.
- Może jak zostaniesz tu do końca lipca to nauczysz się szacunku. – powiedział i skierował się w kierunku drzwi
- Pierdol się. – wydusiła próbując się podnieść
Miała cicha nadzieję, że nie usłyszał, jednak kiedy mężczyzna zawrócił kierując się w jej stronę przeklęła siebie w duchu. Hektor jednym, mocnym szarpnięciem podniósł ją z podłogi i mocno niemal rzucił nią o szafę. Było słychać trzask. Jennifer czuła jak traci przytomność. Jedyne co ujrzała przed utratą świadomości była zbiegająca do pokoju Mary.
            Blondynka usłyszała na korytarzu trzask i okrzyk bólu. Wiedziała, że to nie wróży nic dobrego. Szybkim krokiem skierowała się w stronę hałasu, który doprowadził ją do pokoju Jen. Zobaczyła lezącą na ziemi przyjaciółkę i Hektora, który zamachnął się, aby ją uderzyć. Nie mogła na to pozwolić.
- Zostaw ją! – krzyknęła odpychając go od Jenni
- Nie wtrącaj się! – starał się usunąć Mary z drogi, ale nie odpuścił tak łatwo
- Bo co? Uderzysz mnie? – zapytała ironicznie
Hektor widząc, że dziewczyna nie da mu się zbliżyć do Jennifer opuścił pokój trzaskając drzwiami. Mary szybko podbiegła do Jen. Wkładając trochę wysiłku udało jej się przenieść dziewczynę na łóżko. Zawołała Lizzy, aby przyniosła miskę z wodą i apteczkę. Tak też zrobiła. Po chwili zakrwawiona twarz Jennifer zaczynała wracać do normy. Miała rozwalony łuk brwiowy i kilka zadrapań. Mary wiedziała, że Hektor nie puści jej tego płazem. Zawsze któraś z dziewczyn stawała w obronie Jen i źle się to kończyło. Zastanawiała się co ją czeka. Przerwała swoje rozmyślania i wyszła z pokoju.
            Po trzydziestu minutach w progach Paradise zawitał nie kto inny jak Louis Tomlinson. Szybkim krokiem podszedł do Lizzy kładąc na blacie tą samą sumę co zawsze. Chcąc bez słowa udać się do pokoju Jen napotkał na swojej drodze przeszkodę.
- Jennifer dzisiaj nikogo nie przyjmuje. – powiedziała ostro niska blondynka
- Dlaczego? – wyczuł napiętą atmosferę
- Źle się czuje. – odpowiedziała
- Zapłacę podwójnie za 15 minut wizyty. – naciskał
Mary spojrzała na niego ze zdziwieniem. Kim on był, że tak o wydawał pieniądze na rozmowę z pierwszą lepszą dziwką? Co mu to dawało? Nie wiedziała, ale musiał mieć coś ważnego skoro tak bardzo mu zależało.
- Nie wezmę ani grosza więcej. Problem nie leży w pieniądzach. Nie wiem czy już się obudziła. – powiedziała już swobodniej dziewczyna
- Spała? – spojrzał badawczo wiedząc która jest godzina
- Tak jakby.. – przygryzła wargę
Louis nie był głupi. Szybko zorientował się, że stało się coś złego. Ominął blondynkę i szybkim krokiem skierował się do pokoju Jennifer. Mary miała rację. Jeszcze się nie obudziła. Spojrzał na jej poranioną twarz i poczuł przypływ gniewu. Wiedział kto był temu winny. Opanował jednak swoje emocje, bo dziewczyna zaczęła się budzić.
            Jennifer powoli otworzyła oczy. Nie zdążyła dobrze się wybudzić a już przeżyła szok. Obok swojego łóżka ujrzała siedzącego przy niej Louisa. Co on tu do cholery robił? Czy nikt nie może zrozumieć, że nie czuła się dobrze? Chciała kląć, ale w porę ugryzła się w język.
- Lepiej się czujesz? – zapytał zmartwiony
- Nie. Jest jeszcze gorzej. – odpowiedziała próbując wstać z łóżka
- Leż. Musisz odpoczywać. – nie pozwolił jej się ruszyć
- Nie jestem dzieckiem, poradzę sobie. – powiedziała ze złością wstając z łóżka
Zrobiła kilka kroków stronę barku, żeby nalać sobie wody. Niestety nie było jej pisane do niego dotrzeć. W połowie dystansu dzielącego ją z tym przeklętym meblem strasznie zakręciło jej się w głowie. Mało brakowało, a znów przytuliłaby podłogę, z którą tak lubiła być blisko. Na szczęście Lou temu zapobiegł. Złapał ją i trzymał, aby nie upadła. Jennifer oddychała głęboko dziękując w duchu za obecność Louisa.
- Nadal uważasz, że powinnaś wstawać? – spytał sarkastycznie
Nie odpowiedziała. Zaprowadził ją z powrotem do łóżka podając jej szklankę wody dla której tak bardzo się poświęcała.
- Powiedz mi, po co tu wracasz? Klienci z reguły nie wchodzą kilka razy do tej samej rzeki. – spojrzała na niego badawczo
- Wiesz, ja jeszcze do niej nie wszedłem. – uśmiechnął się pod nosem
- Hahah! – wybuchła śmiechem, który spowodował nagły ból głowy – Przyszedłeś naprawić swój błąd? – zapytała rozbawiona
- Innym razem. Dziś i tak nie jesteś w formie. – wystawił jej język
- Zdziwiłbyś się. – powiedziała unosząc brew do góry
- Nie wątpię, ale martwię się o twoje bezpieczeństwo. – powiedział z udawaną powagą – A tak całkiem serio.. – zaczął zdejmując uśmiech z twarzy – Chcę ci pomóc się stad wydostać.
Jen zdziwiła się, że tak nagle zmienił temat. Nie wiedziała co go skłoniło do takiego oświadczenia, ale nie zamierzała przyjąć jego pomocy.
- Żartujesz? – spojrzała zdziwiona – Nawet jeżeli udałoby mi się uciec to on mnie znajdzie. Nie mam gdzie się podziać, a ulica nie jest fajnym miejscem. Dzięki za chęci, ale nie. – powiedziała odwracając wzrok
- Co jeśli miałabyś gdzie mieszkać, a Hektor nie szukałby cię? – powiedział decydując się podjąć ryzyko swojego nagłego pomysłu
- Nie Louis. Nie przyjmę od ciebie pomocy. I tak za dużo dla mnie zrobiłeś. Myślę, że powinieneś już iść. – dała mu delikatnie do zrozumienia, że nie podoba jej się ten pomysł
- Czy ty nie rozumiesz, że nie mogę patrzeć na to jak on cię traktuje? Mogę ci pomóc. Nic na tym nie stracę. Tylko pozwól sobie pomóc! – zirytował się
- Nie potrzebuję niczyjej pomocy! Sama w to bagno weszłam, więc sama z niego wyjdę! Louis błagam nie nalegaj. – powiedziała błagalnie
- Jennifer.. – wyszeptał
- Idź już. Chcę być sama. – powiedziała kryjąc żal do samej siebie
- Przyjdę jutro. – powiedział całując ją w czoło
Chłopak opuścił pokój, a po twarzy Jen zaczęły płynąć łzy. Co ona do cholery wyprawia? Jeszcze tego ranka myślała o tym, że potrzebuje pomocy, a teraz, kiedy Louis może coś dla niej zrobić ona odmawia. Sama nie wiedziała co ją opętało. Nie wiedziała jaki Lou miał plan. Te przemyślenia coraz bardziej dawały jej do zrozumienia, że powinna dać sobie pomóc, bo w końcu Hektor ją zabije. To był fatalny dzień. Starcie z szefem, kłótnia z Louisem, w dodatku za oknem szalała burza, której tak straszliwie się bała. Zamknęła oczy mając tylko nadzieję, że następne dzień będzie lepszy…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, że nie pisałam :D Cierpiałam na chwilowe zahamowanie i nadmiar obowiązków.
Mam nadzieję, ze rozdział jest znośny. Mi osobiście podoba się tylko końcówka.
W życiu prywatnym mam małe problemy, dlatego nie wiem kiedy będzie następny.
http://thesamemistakes.blog.onet.pl/ - zapraszam do Aiami <3 NOWY!!!!!!!
+ Dodam rozdział jak będzie 25 komentarzy :D
Love! Mrs. Tomlinson

29 komentarzy:

  1. Hektor...a to sukinsyn jeden. ;d
    Napisz w następnym rozdziale coś więcej o Harrym. *,*
    I ROZDZIAŁY DŁUŻSZE PROSZĘ! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle świetnie *__*
    ale gnój z tego Hektora :-(
    @happypillx3

    OdpowiedzUsuń
  3. Lou jest taki kochany <33 A Hektorowi należy się porządne "lanie" ;D Rozdział więcej niż jak to ujęłaś "znośny".. Jest świetny ;D Zapraszam do mnie i-cant-ever-be-brave.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne <3

    yhyhyh Hektor to kretyn na krzyż z nim O.o

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział wcale nie znośny tylko genialny.Ale mógł by być troszkę dłuższy ^^
    Właśnie ,z Hektorem na krzyż .;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Głupi Hektor -,-
    Rozdział nie znośny tylko genialny !


    Paula. ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. NIEZIEMSKIE ! OSZAŁAMIAJĄCE i nie umiem powiedzieć nic więcej.. *___*

    OdpowiedzUsuń
  8. Piszesz albo znasz jakieś opowiadanka w których jest lary stylinson albo inny bromens?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://larry-stylinson-bromance.blogspot.com/ o Larrym <3

      Usuń
    2. Aww! Robisz mi reklamę. XD <3

      Usuń
  9. Jest niesamowity !

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham to opowiadanie ! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurwa kocham cię za to opowiadanie <3, jestem ciekawa czy ona będzie z Louisem ; )Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Suuper pisz pisz dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny!
    Uwielbiam Twojego bloga! |<33|

    OdpowiedzUsuń
  14. No więc...dodam Ci jeszcze jeden komentarz, bo chcę już nowy rozdział. ;c
    I MASZ TAM ŁADNIE PRZEDSTAWIĆ CUDOWNĄ I WSPANIAŁĄ DZIEWCZYNĘ HAROLDA. :D <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Dodawaj szybko nowy!

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne <3 Czekam na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetne <3
    zapraszam do mnie : http://gottabeyou-kala.blogspot.com/2012/02/emily-wrocia-zmeczona-do-domu-ale-bya.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurwa ten rozdział jest zajebisty ! Mam nadzieję, że całe opowiadanie będzie tak wspaniałe ; )
    Czekam na następny <33

    OdpowiedzUsuń
  19. fajne takie inne Tak szczerze to myślę że trochę wzorujesz się na Aiami. Ale i tak mi się podoba ^^ ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajny, czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  21. zajebiste, czekam na nowy rozdział < 333

    OdpowiedzUsuń
  22. Czekam < 333333
    mam nadzieje, że przyjmie pomoc od Louisa ; D

    OdpowiedzUsuń
  23. Jaka akcja xdd
    czekam na nowy rozdział xdd

    OdpowiedzUsuń
  24. jest już 26 ! Czekamy na rozdział : D
    + Świetnie !

    OdpowiedzUsuń
  25. zajebiste , o kujrwa ! :D

    OdpowiedzUsuń