środa, 29 lutego 2012

Rozdział 5

            Następnego dnia Jennifer wstała dość wcześnie. Poszła do łazienki uczesać włosy i przemyć twarz. Po skończeniu tych czynności wyszła na balkon zapalić porannego papierosa. Zajęło jej to chwilkę, bo rozmyślała o wczorajszym dniu. Zastanawiała się czy dobrze zrobiła pomagając Louisowi. Zdawała sobie sprawę, że to wszystko może skończyć się wielkim skandalem, ale czego się nie robi dla swojego wybawcy?  Pełna dziwnych wątpliwości zeszła na dół. Z kuchni dochodził głos Lou i jeszcze jeden, ale nieznany jej. Po przekroczeniu progu pomieszczenia ujrzała chłopaka o czarnych włosach opartego o blat kuchenny. Po chwili dopiero podeszła przywitać się ze swoim domniemanym chłopakiem.
- Cześć. – uśmiechnęła się ciepło
- Hej. – wyszczerzył się Zayn
Louis podszedł do Jen i objął ją w pasie. Coś mu jednak nie pasowało.
- Paliłaś. – stwierdził
- O! Koleżanka od papierosa. – ucieszył się ciemnooki na co Lou spiorunował go spojrzeniem
- Oj jednego. – uśmiechnęła się cwaniacko
- Louie, jeden to nie zbrodnia. – wyraził swoje zdanie Czarnowłosy
- Zayn, jeśli dowiem się, że razem chodzicie na fajkę to…
Nie dokończył bo Jen zamknęła mu usta pocałunkiem.
- A tak właściwie to jest moja… - zaczął po zakończeniu udawanych czułości
- …dziewczyna. Wiem, Harry już nas poinformował. W każdym bądź razie jestem Zayn. – przerwał chłopakowi podając rękę dziewczynie
- Jennifer. – uśmiechnęła się – Cieszę się, że nie jestem jedyna paląca w tym towarzystwie. – zaśmiała się
- Ja tyle czasu sobie radziłem, więc ty też dałabyś radę. – puścił jej oko
- Są aż tak mało spostrzegawczy? – zapytała sarkastycznie co Lou podsumował chrząknięciem
Urażony Lou wyglądał zabawnie. Po jeszcze kilku prowokujących słowach udał obrażonego i poszedł pod prysznic. Korzystając z jego nieobecności palacze udali się na tyły domu. Skitrali się na schodach prowadzących na podwórko i odpalili papierosy.
- Louis nie lubi, kiedy dziewczyna pali. – powiedział Zayn
- Wiem. – zaciągnęła się
- Więc dlaczego palisz? – spojrzał na nią badawczo
- Paliłam zanim go poznałam. Sam wiesz jak trudno rzucić. – westchnęła ciężko
- Już drugi rok mówię, że rzucę, dla fanów, ale masz rację, to nie jest łatwe. – zaśmiał się
Posiedzieli jeszcze chwilę i wrócili do środka. W kuchni już tętniło życie. Było słychać krzyki i kłótnie. Zayn zobaczył grymas na twarzy dziewczyny, więc uspokoił ją tłumacząc, że to norma. Kiedy znaleźli się w środku tego całego zamieszania zauważyli, że śniadanie jeszcze nie jest gotowe. Po poznaniu przez Jen reszty zespołu zawiedzeni poszli poczekać na Louisa w salonie, gdzie zastali Agathę i jeszcze jedną dziewczynę. Wybranka Harrego uśmiechnęła się ciepło do Jennifer podchodząc do niej.
- Nie miałyśmy okazji się osobiście poznać, jestem Agatha, dziewczyna Harrego. – wyciągnęła rękę w jej stronę
- Współczuję. – zaśmiała się – Jestem Jennifer, ale to już wiesz. – podały sobie dłonie i usiadły na kanapie.
Dziewczyna towarzysząca Agathcie miała na imię Ruth. Pochodziła z Brazylii i była zjawiskowo piękna. Często się śmiała, emanowała pozytywną energią. Dowiedziała się, że projektuje ubrania. Współpracuje ze sławnymi Domami Mody, ale Jennifer nie zapamiętała nazw, bo nie miała bladego pojęcia o czym mówi. W każdym bądź razie mówiła o swojej pracy z wielkim entuzjazmem. Miała przy sobie teczkę ze swoimi projektami, które im pokazała. Była naprawdę ładne. Okazało się, że z Agathą przyjaźnią się już jakiś czas, więc bywa tu często. Tym razem jednak przyjechała pocieszyć dziewczynę po kłótni z chłopakiem. Jen nie wiedziała, dlaczego partnerka Harrego tak zawzięcie wczoraj jej broniła. Przecież Lokaty miał rację, była pierwszą lepszą. Nie miała zamiaru aż tak bardzo mieszać. Z zasadzie to nawet nie chciała tu mieszkać. Louis ją tu przywiózł i bez żadnego „ale” musiała tu zostać. W dodatku wpakowała się w udawanie jego dziewczyny. Nie musiała tego robić ale pod wpływem chwili ludzie robią gorsze rzeczy. W zasadzie taki układ jej się podobał. Lou naprawdę nieziemsko całował. Mogła go mieć bez żadnych zobowiązań. Związek bez przywiązywania się do siebie, dlaczego nie? Wiedziała, że jak to wszystko wyjdzie na jaw to całe One Direction się wścieknie, ale nie dbała o to. Lou powinien o tym pomyśleć zanim jej to zaproponował. Z przemyśleń przerwał ją przeraźliwy krzyk dochodzący z kuchni. Pod sufitem zaczął unosić się dym i czuć było zapach spalenizny. Okazało się, że zabawa z patelnią w wykonaniu Nialla nie była wskazana. Omlety, które według niego „jeszcze nie były gotowe” teraz miały czarną barwę. Oczywiście nadawały się jedynie do śmieci. Mimo starań Blondyna pierwszej porcji nie udało się uratować. Na szczęście nie cała masa się zmarnowała. Wszyscy wspólnymi siłami doprowadzili kuchnię do porządku i przyrządzili resztę omletów bez większych komplikacji. Po chwili dołączył do nich Louis. Niedługo po nim pojawił się Harry, który widząc jak Lou obejmuje Jen poszedł z powrotem na górę.
- Co mu jest? – zapytała zdziwiona Jennifer
- Zawsze się obraża jak Louie z kimś kręci. – wytłumaczył rozbawiony Liam
- Dlaczego? – zaśmiała się
- Wiesz, między nimi jest chemia. – wybuchnął śmiechem Niall
- O proszę, czego ja się dowiaduję! – zaczęła się śmiać Jen – Louis, żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek? – spojrzała na niego z widocznym rozbawieniem
Słowa dziewczyny spowodowały falę śmiechu przy stole. Lou nie odpowiedział, tylko strzelił rumieńca. Po skończonym posiłku i uszczypliwych uwagach obrażony poszedł pogodzić się z Haroldem. Poszło mu to sprawnie, bo po piętnastu minutach wspólnie zeszli po schodach wygłupiając się i śmiejąc. To mogło być do przewidzenia. Ocieplenie się relacji Larrego wcale nie zmieniło stosunku Hazzy do Jenni. Po prostu nie przepadał za nią. Według niego nie miała w sobie nic wyjątkowego. Była wulgarna i paliła papierosy. Wiedzieli, że wytrzymanie ze sobą pod jednym dachem może być nie lada wyzwaniem, ale postanowili podjąć się tego trudu. Harry zabrał Agathę na spacer, żeby przeprosić ją za wczorajszy dzień. Poniosło go. Wiedział, że jego dziewczyna nienawidzi takich sytuacji, dlatego starał się dzisiejszego ranka unikać towarzystwa Jennifer. Dziewczyna uświadomiła mu jednak, że niechęć do Jenni nie wywodzi się z jej wad, ale z tego, że znalazła się na miejscu Eleanor. To był fakt. Hazza poznał Lou z Ele. Według niego byli dla siebie stworzeni. Akceptował jej obecność. Była jedyną kobietą, której mógł zaufać i powierzyć jej pod opiekę Lou. Naprawdę nie widział nic aż tak strasznego w tym, że raz zdarzyło jej się zrobić błąd. Nikt nie jest idealny. On sam też wiele razy nawalił, ale Agatha mu wybaczała. W tym właśnie była magia. Spacer minął im bardzo przyjemnie. Kilka fanek rzuciło się po autograf czy zdjęcie, ale to wszystko. Po niecałych dwóch godzinach wrócili do domu.
            W domu roznosił się zapach obiadu. W kuchni urzędował Louis i Jennifer. Postanowili nie dopuszczać Nialla do garów po porannym incydencie. Po wspólnych zakupach stwierdzili, że na obiad przygotują kurczaka w ziołach. Wydawało im się najlepszym pomysłem. Wspólnie szło im nawet nieźle. Lou okazał się dobrym kucharzem. Jego śliczny fartuszek dodawał mu uroku. Jennifer zaczynała czuć się tu coraz bardziej swobodnie. Wspólne palenia z Zaynem, przedrzeźnianie Louisa z Niallem i Liamem oraz Harry, który jej nie lubił. Pomijając tą ostatnią osobę byłoby okej. Blondynek co chwilę zaglądał do kuchni wypytując o postępy w przygotowaniach. Wszyscy śmiali się, że nie może wytrzymać zapachów, więc wychodzi za podwórko. Nie dziwili mu się, kurczak pachniał pięknie. Cudowną atmosferę zepsuło jednak przybycie Harrego.
- Co dziś na obiad? – zapytał wchodząc do kuchni
- Kurczak. – odpowiedziała obojętnie Jen
- Nie mam dziś ochoty na kurczaka. – powiedział oschle
- Harry. – dziewczyna Hazzy zasygnalizowała swoje niezadowolenie
- Spokojnie Agatha. Ja wiem, że Pan Styles za mną nie przepada. Można powiedzieć, że z wzajemnością. Jednak skoro mu cos nie pasuje zawsze może opuścić to pomieszczenie, bo zanieczyszcza to cenne powietrze. Obiadu na życzenie też nie ma, więc jeżeli Harold jest niezadowolony to zawsze może zjeść jakże zdrowego fast fooda. Prawda Harry? – zapytała retorycznie uśmiechając się sztucznie
Chłopak nie odpowiedział tylko ze złością na twarzy wyszedł. Opanowanie Jennifer było godne podziwu. Agatha wściekała się po każdej uwadze Harrego na temat Jen. Louis też starał się ograniczyć wszelkie niemiłe zajścia. Nikt jednak nie spodziewał się, że tak doskonale poradzi sobie sama. Po odejściu Harolda, Louis wyszczerzył się do Jen.
- Moja dziewczynka. – pocałował ją w policzek
- Wow. Harry pewnie wyrywa włosy ze złości. – zachichotała Agatha
- Tylko nie te zacne loki! – wykrzyczał Louie – Jestem z ciebie dumny. – wyszeptał obejmując dziewczynę od tyłu
- Grunt to nie dać się wyprowadzić z równowagi. - uśmiechnęła się
Kiedy kurczak był już gotowy wszyscy zawołali towarzystwo na obiad. Harry się nie zjawił. W końcu czego mogli się spodziewać? Jennifer uraziła jego męska dumę. Należało mu się. Jen czuła, że to nie jest jej ostatnie starcie z Haroldem tego dnia, ale niczego się nie obawiała. Odgoniła myśli krążące wokół irytującego Stylesa i wróciła do rozmów panujących przy obiedzie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, ze musieliście czekać. Miałam pewną blokadę ;/
Dziś zaczęłam, ale wiadomość o śmierci kogoś z rodziny Zayna mnie załamała.
Od tej pory rozdziały będę dodawała, kiedy napiszę, więc nie meczcie mnie na gg. Ja nie kiszę tych rozdziałów na komputerze, tylko dodaję od razu po napisaniu. Więc Keep Calm :)
Ostatnio 2 słabe, 3 średnie. Schodzę na psy. Wkurza mnie to. Nie wiem czy to ja się opuszczam, czy ludziom się nudzi. 
Myślę, że na weekend dam radę napisać szóstkę. 
Mam blokadę, wiec potrzebuję Waszych sugestii. chciałabym tworzyć ten blog z Wami i dla Was. Wasze zdanie jest dla mnie niesamowicie ważne. Każdy komentarz mnie cieszy, albo smuci. Nie przechodzę obojętnie. gdybym mogła to odpisywałabym Wam wszystkim, ale Ci co chcą ze mną pogadać piszą albo na TT (@Klaudia_1DLove) lub na gg (1862217). Mam już mniej więcej wizję tego bloga, ale potrzebuję coś do kolejnych rozdziałów. Myślę, że akcja się rozkręci po 10 rozdziale. Do tego czasu jednak będziecie musieli sobie radzić z moimi nudnymi zmaganiami Jennifer z Harrym, więzią utworzoną z Lou i sympatią do reszty. Chcę Wasze szczere opinie na temat tego bloga. Jeżeli jest słaby wrzucę go do kosza i napiszę coś lepszego. Kto wie, może się wypaliłam?
Kończę te smuty. Jak zawsze:
Love! Mrs. Tomlinson

30 komentarzy:

  1. W kulki sobie lecisz i tyle jest świetnie !! i wcale się nie wypaliłaś :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Boooooskie :D Mnie też ta wiadomość trochę przytłoczyła ale ty się nie wypaliłaś i nawet tak nie myśl jesteś zajebista :) Czekam na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnyyy <3
    Ja nie moge jak Harry mnie wkurza...xD
    Podoba mi się pomysł z Jen i Lou to że tak udają :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak jak wyżej: W kulki sobie lecisz?!
    Twoje opowiadania są na mojej liście najlepszych! :)
    Nie ma co się przejmować, jesteś,byłaś i zawsze będziesz najlepsza!
    Czekam z niecierpliwością na kolejny<3
    @happypillx3

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się, a tymi "słabe" to się nie przejmuj i tak zawsze jest więcej "dobre" xdd
    Twoje opowiadanie nigdy nie było nudne, więc nie masz się o co martwić. Już czekam na nowy rozdział < 333

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przejmuj się <3
    Wiesz ja bym związała Zayna z Jen :D Ale to pewnie dlatego, że jednak on jest moim ulubieńcem z całej 5 ;p Jednak ty, pani Tomlinson chyba wolisz się skupić na mężu, a co dalej mozesz napisać to zielonego pojęcia nie mam. Ale wiem, że będzie genialne.

    KaroOox3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zwykle jestem ZACHWYCONA rozdziałem! *,* Naprawdę, ta historia cholernie wciąga! :D
    No i Zayn ma wreszcie towarzystwo do palenia hah ;p Pasowali by do siebie z Jen :) Akcja z Harrym... no cóż. Dobrze mu powiedziała XD Choć mogłoby też być: jak coś nie pasi to GET OUT OF MY KITCHEN haha :D
    Jeśli uważasz, że to jest słabe, to prędko zmień zdanie, bo ci na chatę wbiję! Ten blog jest ZAJEBISTY i lepiej się takiej wersji trzymajmy!
    Czekam na kolejny, mam nadzieję, że wena ci powróci <3
    [save-your-heart-tonight.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebisty rozdział...a może Harry polubi Jen? on będzie miał jakis problem a ona mu w tym pomoze i będzie okey między nimi? :D to tylko moja propozycja heheh
    jak juz mówiłam rozdizał świetny! pisz następny...i to szybko!

    OdpowiedzUsuń
  9. ten blog jest świetny nie wyrzucaj go do kosz chcę żebyś go kontynuowała może fajnie by było żeby Harry się zaprzyjaźnił z Jennifer bo tak to taka dziwna atmosfera :D

    OdpowiedzUsuń
  10. boski, nie słuchaj tych nie których dennych komentarze że blog jest beznadziejny. kocham twojego bloga tak samo jak tego pierwszego, lepiej szybciej dostawaj tej weny bo jak nie przeczytam twego bloga to zasnąć nie mogę
    zapraszam do mnie jak masz czas

    OdpowiedzUsuń
  11. rozdział świetny ! ;)

    informujesz o nn ? ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne!
    Czekam na next'a!

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj jak zaniedbałam.. Przepraszam już nadganiam..;)
    jeżeli chodzi o odcinek to jest świetny.. zresztą jak wszystko twojego "pióra".;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie..;)
    [wspolnykierunek.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej. Swietne opowidanie . Bardzo ciekawe i interseujące.
    Jesli chcesz, wejdz na naszego bloga: http://i-feel-myself-fall.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuje Ci za ten rozdział .. reszta chyba teżż ! ;D xd
    Czekamy na następny.. ! :*

    OdpowiedzUsuń
  16. okej, rozdział zajebisty . :) myślę że nie powinnaś się przejmowaś ' słame' i 'śrenie', czy jak to tam było, bo jest te 40-50 'dobre', chociaż oczywiście, to trochę frustrujące . a blog masz bardzo fajny, oby tak dalej i tak ogólnie to bardzo mnie zdziwiło że pod poprzednim rozdziałem te negatywy od anonimowców były dodane jako pierwsze ... ciekawe to . :)
    czekam na nn . :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, jeśli sugerujesz, że mogę pisać to sama to uwierz, że nie bawi mnie najeżdżanie na samą siebie. Zawsze po dodaniu rozdziału daję link na TT, na fejsa i wysyłam ludziom na gg. Często czekam na pierwszy komentarz długo, a jak już jest dodany szybko to to hejter. Wydaje mi się, że nawet tego nie czyta, tylko od razu wyzywa. Mi nie jest miło czytać wyzwy na mój temat, dlatego staram się temu zapobiegać i nie dawać dostępu nieproszonym gościom, ale proszę Was, czy ja mogę ograniczyć oglądalność mojego TT? Ja wolałabym żebyście nie odpisywali jemu/jej, ale dziękuję za wszelką obronę.
      Kocham Was moje Directioners :)

      Usuń
    2. Dobra dobra. bo to za daleko zaszło. Jestem Wam wszystkim winna przeprosiny, miałam ochotę się z kogoś ponabijac i padło ze Klaudia dodała rozdział i zaczęłam ją hejtować oczywiście nic z tego co napisałam nie było serio. Znamy sie już baaaaaardzo długo i ona wie że ja mam takie odjazdy a was przepraszam i więcej to się nie powtórzy. Klaudia a ty piisz dalej bo mi się bardzo podoba ♥

      Twoja Kochaana............... GOSIA! mwahahahahhaha.
      Tak wiem głupia jestem :D

      Usuń
    3. dobrze że przyznałaś się do tego że jesteś głupia...
      Agaa

      Usuń
    4. Ymm.. wybacz ja Cię nigdzie nie obraziłam więc proszę ty też mnie nie obrażaj.
      Z Klaudią wszystko mamy wyjaśnione i się z tego śmiejemy więc koniec sprawy :D

      Usuń
    5. Tak, to prawda. Po prologu miałam obiecane, ze się nie powtórzy! Zapierała się, ze nie ona, więc podejrzewałam kogoś ze szkoły czy coś oO Dzięki Gosiu -.- Ale to prawda, wyjaśniłyśmy sobie wszystko. Ona już nie robi odjazdów, a ja się nie gniewam. Uwierzcie mi, jak dobrze odetchnąć z ulgą, kiedy okazuje się wszystkie wyzwy były nieprawdą. Przepraszam za nią kochane! Mam nadzieję, ze więcej hejterów nie będzie. Amen.

      Usuń
  17. Kocham Twojego bloga ;)
    Nie moge sie doczekac kolejnego ; *

    OdpowiedzUsuń
  18. jaaaaaaaaaaaaaa! ale świetny! musisz napisać następny, bo umre . Przecież to jest takie ciekawe, że ja nie wiem! <3

    @melicheri

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest naprawdę świetne *.* Masz wielki talent, przeczytałam wszystkie rozdziały, jakie są do tej pory i mogę stwierdzić, że kocham te opowiadanie. ;3 Czekam z niecierpliwością na następny rozdział. :D
    PS. A ci, co piszą, że to jest "żałosne", "słabe" itd. albo się nie znają, albo zwyczajnie zazdroszczą, bo piszesz.. no pięknie piszesz. :D
    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  20. Dodaj szybko nexta, bo już nie mogę się doczekać. ;>
    Coraz bardziej lubię swoją postać, haha. ;d
    A no i sprzeczki Jenn i Harolda mogą być ciekawe. :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Blog zajeb*isty . Kocham go ; )

    OdpowiedzUsuń