czwartek, 22 marca 2012

Rozdział 15

*Kiedy będzie scena z Valentine włączcie sobie "Call me maybe" w odpowiednim momencie, zwiększa efekt!  :D miłego czytania*

            Następnego dnia chłopców czekały pierwsze próby po odpoczynku. Byli rozleniwieni, ale kochali śpiewać więc na samą myśl o zbliżających się koncertach skakali z radości. Niestety życie jest okrutne i pobudka zamiast o 11 czekała ich o 7. Paul prosił, żeby o 8:30 byli na miejscu. Louie postanowił zabrać swoją dziewczynę ze sobą. Harry uczynił to samo. Margaret i Andy zostali w domu, aby ugotować im obiad. Zebranie się na czas jak zawsze sprawiło im problem. Do miejsca, gdzie miała odbywać się próba było raptem 15 minut samochodem, a oni i tak się spóźnili.
- Mieliście być pół godziny temu! – krzyczał zirytowany Paul
- Tak, my też za tobą tęskniliśmy. – wyszczerzył się Louis
- No już! Do roboty! – poganiał ich
- On tak zawsze? – Jen zapytała Agathę
- Zawsze, kiedy nie przyjadą na czas. Co jak co, ale Paul nie toleruje spóźnień. Mogą mu wejść na głowę i nie będzie zły, ale wystarczy pięć minut po czasie i jest tak jak teraz. – wytłumaczyła
Dziewczyny usiadły z boku i przyglądały się ich próbie. Oczywiście nie brakowało wygłupów i innych tego typu odjazdów. Jenni zastanawiała się dlaczego Paul jest z nimi, a nie ktoś od głosu czy coś takiego. Agatha jednak powiedziała, że Paul jest ich managerem i sam powiedział, że chce być z nimi z każdym momencie. Mimo tego, że na pierwszy rzut oka nie bije od niego sympatia naprawdę się stara i zawsze, kiedy chłopcy mają problem mogą śmiało do niego iść. Jennifer pierwszy raz słyszała piosenki chłopców. Mimo wszystko bardzo przypadły jej do gustu. Głos Louisa sprawiał, że się rozpływała. Każdą swoją solówkę śpiewał do niej. Wolała nie myśleć jak wielki jest rumieniec na jej twarzy. Szło im całkiem dobrze, ale powtarzali niektóre piosenki do 3 razy, dlatego Jen zdążyła zapamiętać niektóre momenty. Po ponad trzygodzinnej próbie wyskoczyli na ciastko do pobliskiej kawiarni. Znalazło się kilka fanek, które poprosiły o autograf, więc nie zamierzali odmawiać. Około 13 wrócili. Obiad był prawie gotowy, więc rozsiedli się w salonie pochłaniając się rozmową na temat trasy, która jak dowiedziała się Jennifer, miała być po Europie. Na samą myśl tym, że za niedługo Louis pojedzie tysiące kilometrów stąd czuła się źle. Nie chciała, żeby wyjeżdżał, ale to była praca, która sprawiała mu radość. Przy obiedzie jak zwykle nawiązał się spór.
- Louie, pamiętasz jak obiecywałeś Eleanor, ze zabierzesz ją ze sobą w trasę po Europie? – zapytał Hazza
Louie zakrztusił się sokiem, który właśnie pił.
- Harry, od tego czasu dużo się zmieniło, przecież wiesz. – kontynuował konsumowanie
- Ale obietnica to obietnica. – ciągnął dalej tą bezsensowną konwersacje
- Przestań. – zmierzyła go wzrokiem Agatha
- Eleanor jest moją przyjaciółką, więc się tylko upewniam czy Lou pamięta. – obojętnie wzruszył ramionami
- Nie jestem głodna. – powiedziała Jen odchodząc od stołu
Poszła do pokoju  i włączyła laptopa. Była zła na Harrego. Miała cichą nadzieję, że coś się zmieni, ale on nadal jej nie znosił. Cóż, pozostało jej jedynie się z tym pogodzić. Włączyła Twittera i dodała tam najbardziej przejmujący tweet ever, a mianowicie „Fuck You Styles :) xx”. Reakcja fanek była oczywista. Pytały co takiego zrobił Harold, ale Jen odpisała jedynie, że lekki spór o Louisa. Po części była to prawda, bo chodziło właśnie o niego, tylko to nie Harry czuł się odtrącony, ale jego przyjaciółka. Kilka dziewczyn upewniło się, czy odwiedzi MilkShake City o 16. Odpowiedź była pozytywna. Jennifer bardzo chciała tam iść. Lou miał wraz z Hazzą załatwiać wszystko na jutrzejsze urodziny Agathy. Planowali zrobić huczną imprezę niespodziankę, więc Jen i Ruth miały zabrać ją z domu jutro z samego rana. Jenni do MilkShake postanowiła iść sama. Po odpisaniu na kilkanaście pytań fanów do pokoju wszedł Louis.
- Nie przyjmuj się nim. – usiadł obok niej i objął ją ramieniem
- Nie zamierzam. – w dalszym ciągu przeglądała otrzymane wiadomości
- On po prostu chciał ci dogryźć.
- Jak zawsze. Już się przyzwyczaiłam. O której jedziecie? – pojrzała na niego w końcu
- Nie wiem, jakoś tak o 16 chyba. Zależy kiedy Agatha pójdzie z Margaret odwiedzić Ruth w pracy. Wszystko musi zostać miedzy nami, sama rozumiesz. Ona nie może się dowiedzieć. – powiedział na jednym oddechu
- Podrzucicie mnie do MilkShake City? Umówiłam się tam z twoimi fankami. – uśmiechnęła się lekko
- Okej, nie szalej za bardzo. Mamy naprawdę szalone fanki. – powiedział przekonująco
- Nie wątpię. Skoro wy nie jesteście normalni to jak one mają być normalne? – zaśmiała się
- Ranisz. – udawał, że płacze
Zegarek wskazywał 14:30. Mieli jeszcze trochę czasu, więc postanowili wbrew prośbom Paula zrobić kolejnego Twitcama. Tym razem jednak to Lou był dodatkiem do Jennifer, a nie na odwrót. Zanim się obejrzeli minęła godzina.
- Spóźnię się! – krzyknęła spanikowana Jen – Muszę się jeszcze przebrać i… - przerwał jej
- Przecież wyglądasz świetnie. No może za wyjątkiem ciuchów, bez nich byłoby zdecydowanie lepiej. Pomyśl o tym. – mówił z udawaną powagą
- Przestań! Pomóż mi cos wybrać. – otworzyła szafę z ubraniami
- Moim zdaniem ta bluzka, którą wczoraj kupiłaś pasowałaby idealnie do tych czarnych rurek. – wskazał palcem na wybrany przez siebie zestaw – Wieje dziś, więc pod szyję ewentualnie jakąś chustkę. Co ty na to? – zapytał z cwaniackim uśmiechem
- Dobrze tato. – zaśmiała się
- Phi! Ja chciałem pomóc, a ty tak mi się odwdzięczasz? – zaczął ją łaskotać po czym wylądowali na łóżku
Louis znajdował się nad nią, więc nie miała jak się podnieść. Delikatnie pocałował jej szyję schodząc coraz niżej.
- Louie, muszę się przebrać, a wiesz, że nie mogę się spóźnić. – szeptała
- No dobra, ale wiesz, że to dokończymy. – oznajmił
- No nie wiem, nie wiem. – wystawiła język i poszła do łazienki z ciuchami wybranymi przez Lou
Po dziesięciu minutach zeszła na dół z kompletnym makijażem i ubiorem. Agatha pożyczyła jej zielono niebieską apaszkę, która pasowała do jej butów. Bluzka była biała w cienkie, niebieskie paski i była na ramiączkach. Na wierzch założyła krótką, czarną skórę. Włosy związała w dwa, niskie kucyki. Słońce świeciło intensywnie, więc wzięła swoje okulary przeciwsłoneczne i była gotowa do wyjścia. Przez całą drogę Harry nie odezwał się ani słowem, więc to chyba dobrze. Po dwudziestu minutach zatrzymali się w okolicy MilkShake City wysadzając Jenni po czym odjechali. Powoli poszła w kierunku umówionego miejsca. Kilka dziewczyn już na nią czekało. Zdjęła okulary chowając je do torebki.
- Przepraszam was bardzo, ale trochę się zagapiłam. To Louisa wina. – uśmiechnęła się ciepło
- To miło z twojej strony, ze zgodziłaś się z nami spotkać. – powiedziała jedna z dziewczyn
- Nie ma sprawy. Bardzo chciałam was poznać, ale chyba nie będziemy tak stały i wejdziemy do środka? – zaśmiała się
Wszystkie zamówiły „szejki” i usiadły pochłaniając się rozmową. Przyszło około piętnastu fanek. Jen dowiedziała się, że chciało przyjść więcej, ale się wstydziły. Mimo wszystko dziewczyny okazały się naprawdę wspaniałe.
- Louis nie chciał iść z tobą? – zapytała Vanessa
- Mój Boo Bear pojechał gdzieś z Harrym. – zrobiła niezadowoloną minę – Ale cóż, muszę przywyknąć, że Lou ma też chłopaka. – zaśmiała się
- Dobrze znasz Agathę? – zapytała Megan
- Można tak powiedzieć, a o co chodzi? – spojrzała na dziewczynę badawczo
- Jaka jest naprawdę? Wiele osób mówi, że zachowuje się czasami gorzej niż Eleanor… Znaczy, jest bardziej kapryśna. – wytłumaczyła Melanie
- Nie wiem jak zachowywała się Eleanor, spotkałam ją chyba dwa razy. Agatha jest wspaniała. Moim zdaniem nie da się powiedzieć na nią złego słowa. Zawsze wyrazi swoją opinię nie raniąc przy tym nikogo. Zawsze, kiedy mam problem, wiem, że mogę z nią pogadać i mi pomoże. Nie wiem jak można mówić o niej jakiekolwiek złe rzeczy. Zresztą, mogę ją zabrać ze sobą następnym razem jeżeli chcecie. – uśmiechnęła się
- Będzie następny raz? – kilak dziewczyn zaczęło piszczeć
- Tak, ale błagam, oszczędźcie moje uszy. – skrzywiła się na co przestały
Nastała chwila ciszy. Jen spojrzała przez sklepową szybę. Jej uwagę przykuła rudowłosa dziewczyna z gitarą wokół której zaczęli się zbierać ludzie.
- Znacie ją? – zapytała z zaciekawieniem
- Nie wiem jak ma na imię, ale często tu jest. Śpiewa. – powiedziała Lola
- Ma na imię Valentine i jest z Polski. Rozmawiałam z nią ostatnio. Jest Directionerką. – oznajmiła Vanessa
- Chcę posłuchać. – stwierdziła Jen po czym wraz z fankami opuściła lokal
Stanęła w takiej odległości, żeby nie być za blisko, ale żeby słyszeć. Piosenka, którą w tym momencie wykonywała była jej znana. Dopiero po chwili zorientowała się, że to utwór One Direction „Same Mistakes”.
Or else we’ll play, play, play all the same old games
And we wait, wait, wait for the end to change
And we take, take, take it for granted that we’ll be the same
But we’re making all the same mistakes
 Jennifer była zachwycona jej wykonaniem. Miała w sobie tyle pozytywnej energii, że można by obdzielić nią wszystkich dookoła. Było widać, że śpiewanie jest jej pasją. Jen wpadła na pewien pomysł. Dyskretnie oddaliła się, aby zadzwonić.
- Louie, kochanie. Długo wam zejdzie?
- No jeszcze trochę, wybieramy przekąski, jak myślisz, czy przegrzebki nadają się na taką imprezę?
- Nie mam pojęcia, może po prostu weźcie paluszki i chipsy? – zaśmiała się – Dobra, nie przeszkadzam wam już. Pa.
Rozłączyła się. Skoro jej chłopak był zajęty wybrała numer swojego najlepszego przyjaciela.
- Zayn, powiedz mi, że ci się nudzi i szukasz zajęcia.
- Tak w zasadzie to miałem grać z Liamem w Fife.
- Gra poczeka. Musisz tu przyjechać.
- Skoro to aż takie ważne to już jadę, gdzie jesteś?
- Pod MilkShake City. Czekam.
- Okej, zaraz będę.
- Dzięki, pa.
Jenni była z siebie zadowolona. Chciała, aby ta dziewczyna poznała swoich idoli. Zresztą gdyby mogła to wszystkie Directionerki poznałaby z nimi. Wiedziała, że to niemożliwe, więc po prostu starała się im jak najwięcej pomóc. Valentine wydawała się być naprawdę przesympatyczną osobą. Wykonała jeszcze trzy numery zanim zjawił się Czarnowłosy.
- Co się dzieje? - zapytał
- Usiądź i słuchaj. Znasz to prawda? – spojrzała na niego badawczo obserwując wyraz jego twarzy
- „Save You Tonight”! – krzyknął ze zdziwieniem co spowodowało zainteresowanie fanek jego osobą – Co to za dziewczyna? – zapytał z zainteresowaniem
- Valentine. Podobno często tu bywa. Spotkałeś ją wcześniej?
- Nie, gdyby wcześniej tu była na pewno bym ją zauważył. – stwierdził
Po chwili Zayn postanowił dać się ponieść ekscytacji i dołączył się do dziewczyny , kiedy śpiewała jego zwrotkę. Valentine wyrwała się z transu, w który wpadła, a na jej twarzy było widać wielkie zdziwienie, a po chwili promienny uśmiech
Oh, now you're at home and he don't call
Cause he don't adore you
To him you are just another doll
And I tried to warn you
Resztę piosenki skończyli wspólnie. Na jej twarzy pojawił się ogromny rumieniec. Nie wiedziała co ma powiedzieć. Zawstydziła się i spuściła wzrok na niesamowicie interesujący chodnik.
- Nie wstydź się. Masz talent. – stwierdził Malik
- Proszę cię, zmasakrowałam waszą piosenkę jeszcze w dodatku na twoich oczach, ja to mam szczęście. – stwierdziła
- Jestem Zayn, ale to już chyba wiesz. – wyciągnął dłoń w jej kierunku
- Valentine. – podała mu rękę
W jej głowie było miliony myśli typu „O mój Boże! Właśnie zaśpiewałam z Zaynem!” , „On właśnie mnie dotknął!” , „Moje życie jest kompletne, teraz mogę umrzeć!”. Mimo wszystko zachowała zdrowy rozsądek. Schowała gitarę do pokrowca i szykowała się do powrotu do domu. Wpadł jej jednak do głowy cholernie szalony pomysł. Była spontaniczna, więc zanim zdążyła się zastanowić wprowadziła swój plan w życie. Wyciągnęła z torebki notes, w którym zapisała swój numer telefonu, wyrwała kartkę i zaczęła śpiewać accapella piosenkę Carly Rae Jepsen „Call Me Maybe”. Zwrotka poszła jej świetnie, ale szał zaczął się, kiedy zaczął się refren.
Hey, I just met you, and this is crazy,
but here's my number, so call me, maybe?
Po tych słowach wręczyła Zaynowi kartkę, na której wcześniej zapisała swój numer telefonu. Zdawała sobie sprawę z tego, ze to totalna głupota, ale nie codziennie spotyka się Malika w miejscu publicznym. Postanowiła skorzystać ze swojej szansy jak tylko się dało. Nie robiła sobie nadziei, że zadzwoni, ale jej życiu brakowało kolorów, a ten wyczyn zdecydowanie je ubarwił.
It's hard to look right, at you baby,
but here's my number, so call me, maybe?
Hey, I just met you, and this is crazy,
but here's my number,so call me, maybe?
And all the other boys,try to chase me,
but here's my number, so call me, maybe?
Po skończonym utworze wybuchła niekontrolowanym śmiechem. Zabrała swoja gitarę i bez pożegnania poszła w swoją stronę. Zayn był pod wrażeniem. Valentine na pewno długo będzie na liście fanek, które pozytywnie go zaskoczyły. Podszedł do Jen, podziękował za telefon i rozdał autografy fankom, które były na spotkaniu z Jenni po czym wraz z dziewczyną swojego przyjaciela wrócił do domu.
- I co? Kto ma numer genialnej fanki? – zapytał Malik wchodząc do salonu
Liam spojrzał na niego ze zdziwieniem, bo Zayn nigdy nie był taki. Kiedy jednak ujrzał cwaniacki uśmiech Jennifer zdał sobie sprawę, że maczała w tym palce.
- Nie poznaję cię stary. – powiedział przerażony Niall
- Skąd masz? Też chcę dostawać numery od fanek. – powiedział Andy
- Ma się to „coś”. – zaśmiał się Czarnowłosy
- Sugerujesz, ze ja nie mam? – zmierzył go wzrokiem Andy
- Oj cicho, opowiadaj lepiej jak to się stało. – mówił Nialler
- Przykro mi chłopcy, wszystkie pytania za chwilę. Teraz porywam Zayna na papierosa. – uśmiechnęła się Jenni
            Reszta popołudnia minęła w przyjemnej atmosferze nie licząc tego, ze wieczorem Margaret i Andy mieli wyjechać. Około dziewiętnastej wrócił Louie i Harry, a pół godziny po nich dziewczyny. Wszyscy zdali sobie relacje z dzisiejszych wydarzeń. Zayn cały czas siedział z nosem w telefonie.
- Co robisz Maliczku? – zapytała Jenni
- Szukam Valentine na Twitterze, ale nie mogę znaleźć. – zrobił niezadowoloną minę
- Nie łatwiej napisać smsa? – spojrzała na niego pytająco
- Nie, bo nie wiem co mam napisać. – wyszeptał
Jennifer podsumowała to wybuchem śmiechu. Zayn naprawdę nie potrafił zagadać do żadnej dziewczyny. Chciała mu pomóc, ale rozniósł się dźwięk dzwonka do drzwi. Niall, który aktualnie wychodził z kuchni otworzył drzwi. Po chwili ich oczom ukazał się nie kto inny jak Danielle. Liam zerwał się z fotela, podbiegł do niej i mocno ją przytulił. Tęsknił.
- To ja może pójdę się spakować... – powiedziała Margaret kierując się na górę
            Przez cały wieczór Liam nie spuszczał wzroku ze swojej dziewczyny. Margaret wraz z Andym mieli jechać dopiero o 21. Do tego czasu Margo nie zeszła na dół. Jennifer poznała Danielle, która wydawała się być całkiem miła. Czas mijał bardzo szybko. Powoli zbliżała się 21. Andy zaczął znosić już torby na dół, a Margaret pożegnała się ze wszystkimi. W jej oczach widać było ból. Widok Liama i Danielle działał na nia jak sól na ranę. Chciała jak najszybciej opuścić ten dom i wrócić do swojego niesamowicie nudnego życia. Kiedy miała wychodzić zatrzymał ją Li, który jedyny jeszcze się nie pożegnał.
- Odwiedzę cię jak wrócimy z trasy. – powiedział – Zobaczę jak sobie radzisz w szkole. – uśmiechnął się lekko
- Nie obiecuj. – powiedziała obojętnie
- Margo! – krzyknął Andy, który na nią czekał
- Muszę iść. Trzymaj się. Powodzenia na trasie. – powiedziała smutno i wyszła
Nie zdążył odpowiedzieć bo drzwi zamknęły się przed jego nosem. Nagle poczuł, że traci część siebie. Zignorował potrzebę zatrzymania Margaret. Miał pry sobie Danielle, a to było dla niego w tym momencie najważniejsze.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Długi, wiem :D
Dedyk dla Ani na maxa różowej, która powróciła! jeeeee!  
Dedyk także dla Aiami! jeee!
Jako, iż nad tym rozdziałem trochę siedziałam to proszę o hmm 30 komentarzy xd
http://thesamemistakes.blog.onet.pl/ WBIJAĆ I KOMENTOWAĆ! TO ROZKAZ! xd
Love! Mrs. Tomlinson

36 komentarzy:

  1. Świetne <3 Valentine jest z Polski < 3

    OdpowiedzUsuń
  2. dużo nie napiszę.tylko tyle że Danielle mogła nie przyjeżdżać . akurat teraz. iiii muszę lecieć więc może ci coś na gadu wieczorem nabazgram ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawaj, dawaj szybko następny ! :
    Rozdział jak zwykle świetny, ale to już wiesz :)
    Szkoda, że robisz progi :(
    Ale dobra.
    Pozdrawiam Wiki. <3

    OdpowiedzUsuń
  4. fantastyczny :DD trochę mi było szkoda Margo .. no, ale cóż . Harry też mnie wkurza xd nie wiem jak hazz może być tak okropny no :cc xp a jenni jest świetna, uwielbiam ją :> czekam na następny (:

    OdpowiedzUsuń
  5. Uhuhuhu xd Po pierwsze Valentine z Polski ! :D Po drugie Zayniak sie zakochal ! Hyhyhy xd Po trzecie, te fanki okazaly sie normalne :) Jak moga twierdzic, ze Agatha jest gorsza od Eleanor ?! O.o Ale Jenni sie swietnie zachowala nie mowiac nic zlego o Ellie :D Ahh, Liam xd Jak widac mozna kochac obie ;p Hyhyhy Andy xd Szkoda mi Margaret ;/ Czekam na nexta ! xx

    OdpowiedzUsuń
  6. o jaki świetny! a ta Valentine bardzo przypadła mi do gustu i mam nadzieje,że będzie więcej wątków z nią :D
    czekam na następny<3

    OdpowiedzUsuń
  7. uuu wiedzę, że piosenka "Call me maybe" rozniosła sie po swiecie, bardzo dobrze bo jest swietna, bardzo ja lubię i ty miałaś wspaniały pomysł żeby ja tu wkomponować ;) baaardzoooo dziekuję za dedyka naprawde strasznie miło się czyta takie coś :) oj kurcze niby długi ale ja go w 5 min. przeczytałam :/ Piszesz bardzo wciągajaco ,ciekawie logicznie, mądrze więc nawet najnudniejsze sceny, których u cb nie ma czyta się baaardzooo miło :) świetna ta Valentine ! nie dość, że dziewczyna z Polski to jeszcze ma śliczne imię, jak na nie wpadłaś ? uuu Zayn zapewne zakochany ... fajnie,że wplatasz tu nowych bohaterów i wątki, a szczególnie takie pikantne :D Czekam na nexta i mam nadzieję,że sie szybko pojawi bo już się doczekać nie mogę ...xd I lOvE iT <333333333333333333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  8. Ajajajajaj ale się tu dużo działo podczas mojej 'nieobecności' O.o SUPER <3
    Naprawdę, rozdział cudny, jak każdy inny! :) A cały pomysł z Valentine strasznie mi się podoba! Ty to masz banię :D A Malik jaki ucieszony hihi <3 Niech do niej w końcu napisze teraz tylko ;d
    A tak poza tym, mam nadzieję, że Jenni pojedzie z chłopcami w trasę *_* Byłoby świetnie ;D
    Czekam na kolejny, pozdrawiam i zapraszam do siebie! <33
    [save-your-heart-tonight.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. hahaha w zachowaniu Valentine nie przerysowałaś?! Ja bym tam jeszcze waka waka zatańczyła XD Boskie <3 a co do Margaret szkoda mi tak trochę bo przecież ona kocha Liama... brr nie lubie takich sytuacji :d kocham tego bloga!

    OdpowiedzUsuń
  10. czaaadowiutki! <3
    dobrze by było, żeby każdy był taki dłuuugi. ;-)
    aaa kiedy w końcu Jenn i Lou dokończą to co zaczęli? ;> <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Świeetny <3 Dokładnie, Jenn I Lou mogliby skończyć to co zaczęli ;D
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejku, świetnie piszesz, naprawdę. Twoje opowiadanie jest inne od wszystkich i niespotykane. :)
    Gratuluję
    Zapraszam do siebie: http://i-will-build-you-up-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj tam .. długiii nie był z chęcią sie go przeczytałoo :"**
    Kochaaam tegoo blogaaa.;D :****

    OdpowiedzUsuń
  14. Yes, yes i jeszcze raz yes. Wyjechała ! Skaczę jak pojebana do piosenki Call Me Maybe, bo mówiłaś, zeby włączyć haha xd :D ogólnie to co mogę powiedzieć? I like this rozdział i normalnie mam banana na ryjcu xd :) nie mogę się doczekać, dalszego przebiegu histori związanej z Malik'iem i Valentine :D omomo<33 romans się szykuje heh :D

    czekam na NN ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. oooo To było cudowneee :D Ale szkoda ,że Margo wyjechała :(
    Zayn=Awwwwwwwww ♥ Dawaj NN :*
    [one-direction-taken.blogspot.com] :*

    OdpowiedzUsuń
  16. JEsteś genialna murzynie <3
    żal czemu on jej nie zatrzymał co?!
    ogólnie to lubię twojego bloga :D
    i fajnie że Jen się tak z fankami dogaduje
    aleeee daj mi ostrą akcję JUŻ!!!!!!!
    CHCE KOLEJNY

    OdpowiedzUsuń
  17. Genialny <3 X D

    OdpowiedzUsuń
  18. BOOSKI . ^^ <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny ;**
    Myślałam , że z Li i Margaret coś będzie :/
    Wyczuwam coś między Zayn'em i Valentine :))
    Pozdrawiam i czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Jest świetny ,jak każdy z resztą <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Kocham to ,chcę następny ,szybko <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Scena z Valentiną naprawdę genialna..:) Naprawdę bardzo podoba mi się twój blog..:P Kurdę nie mogę sie już doczekać nast. Dawaj szybko..!!!1

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie doczekam się kolejnego rozdziału. *_*
    A czekam na TEN rozdział już od chuja czasu! XD

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny :D czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  25. MY CHCEMY NASTĘPNY ! X DD

    OdpowiedzUsuń
  26. Kocham twojego bloga i te twoje poysły na pisanie jego ,uwielbiam go czytać i codziennie z niecierpliwością sprawdzam czy dodałaś jakiś nowy rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń
  27. Kocham twojego bloga ale już naprawdę nie możemy się doczekać kolejnego...;)))) Proszę dodaj wreszcie nexta bo my tu nie wytrzymamy..;(

    OdpowiedzUsuń
  28. Matko, robię dzisiaj dobre uczynki i dodaję te koemntarze które dzielą od nowego rozdziału . ; D
    Rozdział świetny, no, cały czas zwlekasz to +18 . :( haha xd
    Chcę wiedzieć co będzie z Liamem i Danielle, ciekawe czy powie jej prawdę ...
    I mam nadzieje że niedługo będzie jakiś wątek o Niallu . ;D

    OdpowiedzUsuń
  29. uwielbiaaam to opowiadanie, szybciutko dodawaj kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja pierdole, Eleonor, kurwa noo ! Mogę jej zakurwić ! I Jen ma wrócić, no bo ten z The Wanted ją zgwałci, zobaczysz ! Ania ma zawsze rację i tym razem też się nie myli. No weź Ona musi wrócić. DJ TOMMO ją tak kocha, a Ona sobie jaja robi i zwiewa, do jakiego przydupasa. No kurdę Klaus nie rób mi tego, i Ona ma wrócić rozumiesz ?!
    CZEKAM NA NN ♥

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak czytałam tekst 'same mistakes' to akurat słuchałam tego momentu , haha. Genialne ♥

    OdpowiedzUsuń
  32. Ohh. Zabiję cię normalnie!!
    Zayn nie może być z Valentine... \ __ /
    xxx Mrs Malik

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  34. po prostu bomba

    OdpowiedzUsuń