sobota, 3 marca 2012

Rozdział 6

Obiad minął w przyjaznej atmosferze. Jennifer nie chciała robić sobie konfliktów z Harrym, więc postanowiła pierwsza wyciągnąć do niego rękę. Po tym, jak nie przyszedł nic zjeść postanowiła pójść do niego. Kurczaka już nie było, więc przyrządziła mu jego ulubioną sałatkę przy pomocy Agathy. Wiedziała, że zostanie tu jeszcze jakiś czas, więc kłótnie  z Hazzą nie były wskazane. Po zakończeniu przyrządzania owego dania skierowała się do pokoju Lokowatego z dobrymi zamiarami. Zapukała. Po usłyszeniu „proszę” weszła do środka. Harry się zdziwił, to był fakt. Czego mogła od niego chcieć?
- Skoro nie zjadłeś kurczaka zrobiłyśmy ci coś innego. Smacznego. – położyła talerz na szafce nocnej po czym opuściła pokój
Odetchnęła głęboko i skierowała się w stronę schodów. Na jej drodze stanął jednak Lou.
- Co ty na to, żebyśmy gdzieś wyszli? – zapytał z nadzieją
- Znaczy, gdzie? – spojrzała na niego badawczo
- No nie wiem. Gdzie chcesz. – uśmiechnął się czule
- Hmm. Dawno nie byłam w kinie. – odwzajemniła uśmiech po czym skierowała się w stronę swojego pokoju. – Za 30 minut na dole. – powiedziała przy wejściu po czym zniknęła w drzwiach
Louis cieszył się w duchu. W końcu mogli wyjść gdzieś bez zbędnego udawania. Jak kumple, a nie jak para. Był przebrany, więc te pół godziny mógł przeznaczyć na coś głupiego. Choćby na wkurzanie swojego przyjaciela, który był w trakcie konsumowania sałatki.
- Co tam Haroldziku? – usiadł obok niego na łóżku – Smakuje ci? To dobrze. Jennifer się starała. – wyszczerzył się
- Zjadliwa. – odrzucił
-  Oj przestań się dąsać! – szturchnął go – Przecież nie zabiła ci rodziny. Nie masz powodów, żeby tak bardzo jej nienawidzić. – oburzył się
- Eleanor była jedyną dziewczyną, z którą mogłem się tobą dzielić. – próbował rozładować sytuację
- Ale kochanie! Nadal jestem twój! – rzucił mu się na szyję
Agatha weszła do pokoju mając ten sam zamiar co Lou, ale inne metody. Kiedy otworzyła drzwi ujrzała Louisa klejącego się do jej faceta. Ten widok był co najmniej dziwny, mimo tego, iż widziała go codziennie.
- Em.. Chyba powinnam wyjść. – zaśmiała się – Harry, kochanie, masz jeszcze moją szminkę na policzku.
- Co?! – spojrzał teatralnie Louie – Zdradzasz mnie?! O nie. To już przesada! Seksu dzisiaj nie będzie! – krzyknął z udawaną złością i wyszedł z pokoju
- Wariat. – podsumował Harold
- Totalny. – powiedziała Agatha, czule całując swojego chłopaka
            Po 30 minutach Jen była na dole. Wyglądała naprawdę ładnie. Czarne rurki, biała bluzka na ramiączkach i krótka, czarna skóra. Louis aż zagwizdał pod nosem. Kiedy jednak podsumowała to facepalmem uspokoił swoje dzikie instynkty i poszli do auta. Po południe  zapowiadało się obiecująco. Z takim szaleńcem jak Lou nie mogło być inaczej. Około 20 minut zajęło im dotarcie na miejsce. Po wejściu do kina nie obeszło się bez autografów i zdjęć. Kiedy Louis został otoczony, Jenni kupiła bilety. O dziwo nie wybrała jakiegoś wyciskacza łez, tylko coś, co Lou na pewno się spodoba, a mianowicie… Megamocny! Wiedziała, że jej przyjaciel lubi takie bajki, więc bez zastanowienia kupiła miejsca w ostatnim rzędzie. Nie chciała, żeby rzucali się w oczy. Po dziesięciu minutach dołączył do swojej partnerki z uśmiechem na twarzy.
- Lepiej idź to zmyj. – wskazała palcem na ślad szminki na jego policzku – To nie wygląda fajnie. – zrobiła niezadowoloną minę
- Zazdrosna? – uniósł brew z cwaniackim uśmiechem
- Nie, po prostu wyglądasz kretyńsko. Idź do łazienki bo zaraz się zacznie. – poganiała go
Po chwili wrócił już z czysta twarzą. Objął ją w pasie i skierowali się do odpowiedniej sali. Zajęli swoje miejsca i usadowili się w nich wygodnie. Obok nich usiadła młoda kobieta z małą dziewczynką. Okazało się, że Lou i ta zacna pięcioletnia dama znaleźli wspólny język podczas oglądania bajki. Śmiali się najgłośniej ze wszystkich, a ich komentarze były niesamowicie trafne. Ogółem wypad się udał. Louie postanowił uczynić Megamocnego swoim nowym bohaterem. Przez kolejne pół dnia parodiował rozkoszne zmiękczenia tej oto postaci.
- Boisz się pjająków? – zapytał uśmiechnięty
- Tak, szczególnie tych ze szykoły w Metrosziti. – spojrzała na niego jak na kretyna, ale on nadal się cieszył
Był zupełnie innych chłopakiem, niż ten, który przyszedł do niej pocieszyć się po zdradzie dziewczyny. Kiedy śmiał, aż serce się rodowało. A może tylko u niej wywoływał takie emocje? Nie wiedziała. W każdym bądź razie nie potrafiła być smutna, kiedy on się cieszył. Emanowało od niego niesamowite ciepło. Był zupełnym przeciwieństwem jej oczekiwań i kryteriów. Mimo wszystko jednak, nie chciałby, żeby się zmieniał. Był inny niż ci wszyscy. Lubiła ich, ale według niej Lou był oryginalny. Być może myślała tak, bo znała go lepiej niż resztę? Sama nie wiedziała. Uśmiechnęła się pod nosem i wróciła na ziemię.
- Co teraz robimy? – zapytał naładowany pozytywną energią
- Ja wybrałam kino, teraz ty wybieraj. – powiedziała idąc z nim pod rękę w stronę samochodu
- Może pójdziemy coś zjeść? – zasugerował promiennie
- Przecież niedawno był obiad. – zdziwiła się
- Ale twój facet jest głodny czy ci się to podoba czy nie. – zaśmiał się i pociągnął ją w stronę małej, przytulnej knajpki
Spędzili tam około trzech kwadransów. Jenni wypiła drinka, a Lou soczek. Cóż, taki żywot kierowcy. Do tego Louie zaspokoił swój głód zapiekanką z szynką, pieczarkami, papryką i podwójnym serem. Po zapłaceniu ustalili, że pójdą się przejść. Spokojny spacer jeszcze nikomu nie zaszkodził. Ten spokój jednak nie trwał długo. Idąc pewną alejką Jen spostrzegła gołębie. Rozradowana pobiegła do pierwszego lepszego sklepu, aby kupić kilka bułek dla ptaków. Louis widząc jak wraca z małą reklamówką spojrzał badawczo nie kryjąc politowania.
- Chyba nie zamierzasz teraz im tego dawać? – zaśmiał się
- Owszem i ty mi w tym pomożesz. – pociągnęła go za sobą
Lou nie krył swojego strachu przed gołębiami. Zachowywał jak paranoik. Jennifer miała z niego niezły ubaw. Po jakimś czasie zaczął się chyba przyzwyczajać do tego, że latają wokół. Po przełamaniu swojego lęku dołączył do dziewczyny. To było zabawne patrząc jak drży mu ręka, kiedy wystawia ją w kierunku ptaków. Jak widać nie był taki nieustraszony. Do supermana mu jeszcze trochę brakowało, ale na dzień dzisiejszy nie było najgorzej. Zabawa z gołębiami trwała około 30 minut. W końcu ile można karmić ptaki? Oboje w dobrych humorach kontynuowali spacer.
- Byłeś dzielny. – śmiała się z niego
- Tak, śmiej się, Proszę bardzo. – obraził się
- Oj Louie! – szturchnęła go – Nie zachowuj się jak dziecko.
- Wypraszam sobie. – zbulwersował się
- Oj Misiu. – objęła go od tyłu
- Teraz „Misiu”, a jak twój facet bał się gołębia to się śmiałaś. – nie ustępował
- Nie fochaj się już. Co ma zrobić? – spojrzała na niego z nadzieją
Louis ujrzał naprzeciwko nich fontannę. Nie zamierzał przejść obok niej obojętnie. Jen musiała odpokutować ten haniebny czyn, jakiego się dopuściła. Spojrzał na nią z cwaniackim uśmiechem i zaczął biec przed siebie. Zdezorientowana dziewczyna pobiegła za nim. Gdyby tylko wiedziała jaki miał cel na pewno nie zrobiłaby tego. Kiedy znalazła się obok Louisa szybko pożałowała swojej decyzji. Chłopak wziął ją na ręce i po chwili znalazła się w fontannie.
- Louis! Ty rozpuszczony, zidiowaciały, egoistyczny dupku!
Lou jednak nie miał czasu przejmować obelgami na swój temat. Był za bardzo rozbawiony widokiem mokrej i wściekłej Jen. Jego radość nie trwała długo. Szybko zrozumiał, że nabijanie się z poszkodowanej nie wróży nic dobrego. Czerwona ze złości Jennifer pociągnęła chłopaka za rękę, więc po chwili znalazł się obok niej. Ludzie przechodzący obok nie byli jakoś specjalnie zdziwieni. Na ich twarzach widać było uśmiechy. Kto wie, może ci dwaj debile poprawili im humor? Wściekłość Jen zmieniła się w rozbawienie, kiedy dołączył do niej Lou. Jeszcze przez moment chlapali się jak dzieci, jednak kiedy byli już cali mokrzy postanowili wrócić do domu. Jennifer cała się trzęsła, było jej zimno. Zanim dotarli do samochodu zdążyła jeszcze kilka razy wykląć pod adresem chłopaka. Na szczęście parking nie był aż tak daleko, żeby zdążyła go zabić.
- I teraz będziesz miał mokre siedzenia. – powiedziała czekając, aż otworzy samochód
- Teraz to najmniejszy problem. Zgubiłem kluczyki. – zrobił niezadowoloną minę
- Chyba sobie kurwa żartujesz?!?! – ukryła twarz w dłoniach opierając się o maskę samochodu
Lou podszedł do niej i okrył ją swoją bluzą, ale chwila. Skąd on miał bluzę? Jen spojrzała w jego stronę. To co czuła, kiedy wrzucił ją do fontanny było niczym w porównaniu do tego co czuła teraz. Ten idiota stał przed otwartymi drzwiami samochodu machając kluczykami.
- Żartowałem. Wsiadaj. – zaśmiał się
- Zabiję cię! – krzyknęła siadając na przednim siedzeniu trzaskając drzwiami
- Spokojnie, uszkodzisz moje cacko! – pogłaskał kierownice teatralnie
Jen nic nie powiedziała. Do końca drogi nic nie mówiła. Kiedy zaparkowali pod domem obrażona poszła do swojego pokoju. Szybko zdjęła mokre ubrania i założyła piżamę. Mimo suchych ubrań nadal było jej zimno. Wskoczyła pod kołdrę, żeby trochę się rozgrzać. W tym momencie nie miała nawet ochoty na papierosa. Po chwili do jej pokoju wbił nie kto inny jak Tomlinson. Jen nie odzywała się. Lou podszedł do łóżka i położył się obok niej.
- Oj przepraszam. – odgarnął kosmyk włosów z jej czoła
- Louie, dziękuje za ten dzień. – uśmiechnęła się lekko
Później nic już nie mówili. Louis widząc, że nadal jest jej zimno przytulił ją. Po dwudziestu minutach Jennifer zasnęła. Lou nie chciał jej budzić. Wyglądała zbyt słodko. Tomlinson też był zmęczony. Mimo walki ze snem, poległ. Po chwili spał już obok Jen obejmując ją. To dziwne. Wyglądali jakby tak miało być już zawsze.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pierwszy rozdział, który mi się podoba. Może być, nie?
Od razu, oficjalnie przepraszam za hejtera. Dla tych, którzy nie widzieli:
Okazało się, ze to moja przyjaciółka nie miała zajęcia.. Zapraszam do czytania komentarza pod rozdziałem nr 5 i mojej odpowiedzi na jej wiadomość też. Nie będę się wywodzić na ten temat. Wszystko sobie z nią wyjaśniłam. Już się nie gniewam. Czasem ma jakieś odchyły, ale chyba taka jej natura ;/ Liczę, ze więcej hejterów nie będzie.
Polecam Wam bloga: http://dont-wanna-be-without-you.blogspot.com/ :d Zapowiada się mega! :P
Cóż... Liczę na komentarze. Właśnie! Ziomki moje! Jest Was tak cholernie dużo, a komentarzy troszkę. Gdyby tak dodać komentarz do jednego dobrego byłoby ich mnóstwo. Chyba znów zacznę wymierzać progi ;/ Aha! Zapomniałabym... Nie chcę nikogo urazić, ale komentarze zawierające 1-4 słów ranią. Mam wtedy wrażenie, ze komentujący wcale nie czyta ;/ Błagam Was.
Love! Mrs. Tomlinson

33 komentarze:

  1. Yaay! ;d
    Lou i Jenn chyba przestali już udawać. :>
    A no i liczę na jakieś ostrzejsze sprzeczki między Jenn a Harrym. ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Amazing, amazing, amazing! - to aż ciśnie się na usta :D
    Naprawdę cuuudownie spędzili dzień, tez bym tak chciała ;3 Hehe bez akcji z fontanną nie mogłoby się obyć! A jak Lou nastraszył Jenni, że nie ma kluczyków hahah wtedy to już dopiero lałam :D A końcówka? Po prostu AWWW!
    Pisz, pisz dalej, bo czekam na kolejny wspaniały rozdział <3
    [save-your-heart-tonight.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  3. wiesz,że uwielbiam twoje opowiadania,nie?♥
    jak zwykle świetnie.
    cieszę się,że Jen pogodziła się z Harrym.

    OdpowiedzUsuń
  4. A więc zacznę od tego , że straaasznie mi się podoba. Widzę , że Jen i Lou są ze sobą coraz bliżej i niezmiernie mnie to cieszy.
    Chyba to całe zaplanowane udawanie wymyka im się z pod kontroli.
    Poza tym Harry niby Jen nie lubi ,ale sałatkę wpierniczył -,-
    Larry jak zwykle powala , jak ja ich kocham noo ♥
    Tak się zastanawiam czy wśród tych gołębi nie galopował tam gdzieś Kevin, a Lou po prostu nie odkrył w sobie jeszcze miłości do niego, nie ma to jak moja fantazja.
    Komentarz chaotyczny, ale ostatnio to moja specjalność, wybacz.
    Rozdział świetny , tak jak i poprzednie .
    Niecierpliwie czekam na kolejny i życzę dużo weny.
    AAAAAAAA...
    Byłabym zapomniała : SEKSU DZISIAJ NIE BĘDZIE !
    Skutecznie rozwaliłaś mój system .
    Huehuehuehuehuehas XDD

    OdpowiedzUsuń
  5. Jen i Lou <3 ..
    następny rozdział poproszę .;D :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć! Twoje opowiadanie zostało umieszczone w największym alfabetycznym spisie opowiadań o 1D (czytaj-1d.blogspot.com). Jeżeli chcesz, aby potencjalni czytelnicy mogli jeszcze łatwiej odszukać Twojego bloga zostaw komentarz na stronie z linkiem i informacją o rodzaju opowiadania(bromance,obyczajowe,komedia,fantastyczne,dramat,kryminał,jednoparty) i głównym bohaterze (Zayn,Niall,Louis,Harry lub Liam) W czasie krótszym niż 24 godziny umieścimy Twojego bloga w spisie tematycznym, który jest codziennie przeglądany przez ponad 200 osób :)

    OdpowiedzUsuń
  7. aaaaaaaaaaaaaaa *.* wielbie to opowiadanie!
    kurde, jutro niedziela, dodaj następny! :D
    chciałabym, żeby byli razem.. żeby tak oficjalnie..
    no i fontanna mega xd

    @melicheri

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny jest ten blog. Na początku nie byłam do niego przekonana, ale jakoś się złożyło że go polubiłam, a nawet bardzo :D Zawsze czytałam blogi o Harrym i jakoś tak nie mogłam się przyzwyczaić, ale teraz uważam że ten blog jest bardzo ZACNY, MILORDZIE. ;D
    kocham & czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział, z resztą jak zawsze ^.^
    Uwielbiam czytać Twojego bloga. Historia którą wymyśliłaś jest bardzo ciekawa. I w każdym momencie może się zmienić, zaskoczyć. Kocham takie opowiadania. Oczywiście czekam na ciąg dalszy! A no i tak sobie myślę, że Jen i Lou jednak będę ze sobą już tak na poważnie. heh. ale możesz mnie zaskoczyć i zrobić całkiem innaczej. heh ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. na zawsze na zawsze ! ja ci to mówię, ale ich obiecanki cacanki się nie sprawdzą. on się w niej zakochał ja ci to mówię ! a ja wiem wszystko zawsze najlepiej ! Okej nie wywodze się teraz a temat mojej wiedzy hahahah czekam na next'a<3 i oczywiście Harry sexu dziaiaj N I E będzie!

    OdpowiedzUsuń
  11. ejejej . <3 nie wiem jak masz na imie ;< ale TY jesteś cudownaaa! chce więcej i jak najszybciej ! <33333
    + chce, żeby Lou był z Jennifer <3 i to nie tak udawanie. ;> ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten rozdział ma prawo Ci się podobać bo jest przewspaniały <3 Louis jest taki uroczy... Im bardziej wczytuję się w Twego bloga tym bardziej go kocham :3

    + Dzisiaj może dodam rozdział na mojego blogga :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojoj <3 jakie to słodkie :D Przede wszystkim chciałabym Ci podziękować za polecenie tego bloga <3 jestem naprawdę wdzięczna ^^ A jeśli chodzi o rozdział ... Boże ! Cudowny ! Ale coś mi tu zaczyna śmierdzieć... wydaje mi się ,(i chyba nie tylko mnie) że ten cały układ szlag jasny trafi ^^ i Louis+Jennifer=<3 będzie już tak naprawdę a nie na udawanego xD Tu karmią gołębie, to lądują w fontannie, a za chwilę dzielą łóżko xD "Seksu dzisiaj nie będzie" - tekst miesiąca , może nawet roku XD Nosz Horan ! Niech Hazziątko się ogarnie ... Ja Cię proszę :D bo to takie przykre jak w ich domu są ciągle jakieś spiny ;<
    No dobra... Zapraszam na mojego bloga : i-cant-ever-be-brave.blog.onet.pl :D i jeszcze raz dziękuję za polecenie tego drugiego <33

    OdpowiedzUsuń
  14. świetny, naprawdę super rozdział zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  15. Niesamowity <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Zajebiste masz rację ten rozdział jest najlepszy taki zabawny . nie mogę się doczekać następnego :D ten blog jest super :D

    OdpowiedzUsuń
  17. OOOO To takie słodkie.Masz rację ten rozdział wyszedł Ci najlepiej :) Chociaż wszystkie są super :) Czekam z niecierpliwością na następny ^^ Ropucha :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Boże dziewczyno jesteś boska i masz talent ; ) Lou u Jen muszą być razem na poważnie . Czekam na następny ; )

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszą być razem, niech bd tak, że on ją kocha i wgl. I będzie o nią walczył co nie, ale ona będzie taka.. Nieuległa, coś w tym stylu. c:

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny rozdział, pisz szybciej je, chcę wiedzieć co dalej, a niee ...

    OdpowiedzUsuń
  21. Dawaj, dawaj, dawaj następny ! ^^
    Rozdział jest przecudowny :)
    I chce następny : *

    OdpowiedzUsuń
  22. Harold nie przestaje mnie irytować ale co poradzimy na to nie... Dobra jestem opanowana już bo wcześniej chciałam mu kłaki powyrywać. Akcja z kinem mnie rozwaliła, widać że Lou jest na poziomie umysłowym 5 latka XD. Ale Keviny były pozytywne a akcja z fontanną boska. Kocham twój styl i kooocham ciebie. Wreszcie nadrobiłam tego bloga i nie żałuję, bo było warto. Mam nadzieję że koło Zayna zacznie kręcić się jakaś rudowłosa laska XD <3 ~ twoja Aiami <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie no Uwielbiam cię Tomlinson! <3
    jak zwykle zajebiste :D
    CZEKAM CZEKAM NA 7!

    OdpowiedzUsuń
  24. jezu, kobito. pisz kolejny rodział!

    OdpowiedzUsuń
  25. czekam na kolejny rozdział. uwielbiam to jak piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiam twój styl pisania. Jen i Lou są taką fajną parką. Tylko Harry mnie tu denerwuje. Mógłby się w końcu ogarnąć. Wstawiaj następny jak najszybciej ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. pisz pisz pisz dalej, bo się jaram kurna nooooo :o kocham tego bloga!

    OdpowiedzUsuń
  28. hej, kocham tego bloga. najlepszy jaki czytałam :) czekam na next, mam nadzieję że dziś się jeszcze doczekam? :)

    OdpowiedzUsuń
  29. KLAUDIAAAAAAA, pisz kolejny rodział!
    Dziękuję za komentarz, kocham Cię wiesz?
    Chociaż piszę brzydko, to i tak dzięki XD
    Wiesz, że nie mogę się doczekać nexta? :)

    OdpowiedzUsuń
  30. BŁAGAM CIĘ KOBIETO, dodaj kolejny rozdział. KOCHAM CIĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Dawaj szybko nexta !
    Rozdziały piszesz cudowne ! :)
    Chce więcej !

    OdpowiedzUsuń
  32. Dawaj szybko nastepny !!!!
    Akcja z fontanną boska ;)
    Codziennie wchodze tu po jakieś 10 razy i patrze czy dodałaś XD



    Paula. ♥

    OdpowiedzUsuń