poniedziałek, 5 marca 2012

Rozdział 7

            Tego ranka Jen obudziła się wcześnie. Poczuła przy sobie Louisa. Uśmiechnęła się pod nosem i obdarzyła śpiącego chłopaka pocałunkiem w policzek. Wyglądał rozkosznie. Dziwiła się sobie. Nigdy nie odczuwała czegoś takiego. Wcześniej nie odczuwała pociągu do mężczyzn, nie sądziła, ze któryś jest przystojny. Teraz było inaczej. Lou ją kręcił i to był fakt. Był przystojny i zabawny. Przy nim mogła być sobą. Nie musiała udawać, może za wyjątkiem tej akcji z ich związkiem. Z biegiem czasu zaczęła zauważać, że ten układ coraz bardziej jej pasuje. Louie był dla niej czuły i miły. Nikt nigdy aż tyle dla niej nie zrobił. Od kiedy straciła matkę była samotna. Bała się ufać komukolwiek. Na samą myśl o pozornej miłości szlak ją trafiał. W końcu gdyby jej ojciec kochał jej matkę, być może żyłaby. Zdawała sobie sprawę, że Maria umarła przez nią. Jej dragi zniszczyły nie tylko ją, ale w dodatku jedyną osobę jaką miała. Wspomnienia po zastrzykał wywoływały obrzydzenie. Blizny na rękach przypominały o tym stanie, którego tak wtedy pragnęła. Morfina była pozornym spokojem. Nie wiedziała, że do tego doprowadzi. Po dłuższych rozmyślaniach dotarło do niej, że gdyby nie jej zasrany dług nie poznałaby Lou. Pewnie szlajałaby się gdzieś bez celu. Wiedziała, że zawsze można wyjść z gówna w jakim się jest. Ona trafiła na Tomlinsona. On był jej pomocną dłonią w tym wszystkim. Nigdy nie okazywała mu jakiejś wielkiej wdzięczności, ale miała nadzieję, że wie ile to dla niej znaczyło. Była uparta, ale to ze względu na dumę. Ulica nauczyła ją tego. Teraz odnalazła w sobie swoje prawdziwe oblicze. Nie jest zimna i smutna. Wręcz przeciwnie. Jest miła, uśmiechnięta i szczera. Czuła dziwnie leżąc w ramionach chłopaka, do którego jeszcze jakiś czas temu nie czuła nic. Nie znaczy to, że go kocha. Tak nie jest. Mimo wszystko nie zmieniła swojej opinii na temat tego uczucia. Miłość nie istnieje ze współczesnym świecie. Jest on zbyt brutalny na coś tak wspaniałego. To co czuła do Louisa można było nazwać dużą sympatią. Jego towarzystwo znaczyło dla niej naprawdę wiele. Mimo swojej niewzruszonej natury cieszyła się, kiedy na jego twarzy gościł uśmiech. Miała nadzieję, ze nikt więcej nie zrani go tak jak Eleanor. Była pewna, że zabiłaby każdą szmatę, która próbowałaby to zrobić. Był zbyt dobry. W pewnym sensie nie rozumiała skąd u niego taki zapał do pomocy. Przyjął ją pod swój dach prawie nic o niej nie wiedząc. Była przecież obcą osobą. Powoli zaczynała rozumieć niechęć Harrego. Nowa osoba na jego terenie to jednak nie był dobry pomysł. Miała nadzieję, że Hazza szybko przełamie barierę. Wydawał się naprawdę miły. Ona jedynie się broniła. Miała do tego prawo, a przynajmniej tak jej się wydawało. Popatrzyła jeszcze przez chwilę na śpiącego obok niej Lou i wyswobodziła się z jego objęć. Nie obudził się. Założyła na siebie bluzę, którą wczoraj ją okrył, wzięła papierosy i zeszła na dół. Słyszała już hałas w kuchni. W duchu modliła się, aby to nie był Harold. Ku jej radości był to Zayn.
- Jak dobrze. – odetchnęła z ulgą
- Kogo się spodziewałaś? Ducha? – zaśmiał się
- Gorzej, Harrego. – uśmiechnęła się
- No, masz rację. To byłoby straszne. – powiedział żartobliwie – Widzę, że grubo było u was w nocy. Lou nie spał u siebie, ty masz jego bluzę. – zrobił ciekawską minę
- Nie wybiegaj wyobraźnią aż tak daleko. Nie spałam z nim. Agatha ciągle nosi ciuchy Harolda. – wystawiła język
-  Oj żartowałem, a Harry i Agatha mają bujne życie erotyczne, uwierz. –zaśmiał się, ale widząc dociekliwy wzrok Jen zmienił temat – Idziemy na fajkę?
- Czekałam aż zapytasz.
Skierowali się w stronę miejsca, gdzie palili ostatnio. Ich rozmowy przy papierosie zawsze miały jakieś morały. W końcu taki był Zayn. Wieczny myśliciel. Polubił nową koleżankę. Była wyluzowana i niczym się nie różniła od nich, a przynajmniej tak mu się wydawało. Zawsze dowiadywał się o niej czegoś nowego. Była niczym zagadka. Nie mógł jej rozgryźć, ale to było fascynujące. Nie nalegał, żeby opowiadała mu o sobie. To było jego cechą charakterystyczną. Nigdy na nic nie nalegał. Czekał, aż ktoś sam się otworzy. Był taktowny i wyrozumiały. Pewnie dlatego każdy uważa go za najlepszego przyjaciela.
- To pytanie może zabrzmieć dziwnie, ale na serio nie wiem… Gdzie się poznaliście? – zapytała zaciągając się
- My, znaczy, zespół? – skinęła głową – Cóż… Każdy z nas chciał spełnić marzenia. X Factor dawało takie możliwości młodym ludziom. Przyszliśmy z zupełnie innych części Anglii. Nikt z nas nie spodziewał się, że tak się to skończy. W pewnym momencie naszej przygody w programie, nie przeszliśmy dalej. Oczywiście załamka itp., ale tu nagle wywołują nas na scenę. Po kolei nasze nazwiska. Nie wiemy o co chodzi, ale idziemy. Okazało się, że dają nam szansę, ale jako zespół. – uśmiechnął się na myśl o czasie spędzonym przy nagrywaniu Video Diary
- Przeznaczenie. – westchnęła – I jak Wam poszło? Wygraliście?
- Nie. W zasadzie wygrana nie była nam potrzebna. Zajęliśmy trzecie miejsce, ale Simon pomógł nam i nagraliśmy płytę, a za niedługo zaczynamy prace nad drugą. Tak jakoś brniemy do przodu. – wypuścił wcześniej zaciągnięty dym
- Mieliście szczęście. Ja go niestety nie miałam. – zasmuciła się
- Co się stało? – spojrzał na nia badawczo
- Byliście, tfu, nadal jesteście, chłopakami z marzeniami. Macie bliskich, który będą was wspierać. Przed wami cały świat. Ja straciłam matkę w wieku szesnastu lat. Była bardzo młoda i piękna. Zostałam sama. Nie miałam nikogo. Radziłam sobie jakoś, ale było cholernie trudno. Nigdy o niczym nie marzyłam, bo nie miałam możliwości do realizacji pragnień. Nigdy nie spoglądałam poza horyzont. Dla mnie istniało tylko to, co mogłam ujrzeć, dotknąć. Moje życie było totalną porażką… Dopóki nie spotkałam Louisa. – uśmiechnęła się lekko – Przepraszam. Trochę mnie poniosło.
- W porządku. Jeżeli chcesz pogadać to czekam. Ja zawsze mam czas. – uśmiechnął się słodko
- Zróbmy tak… Przy każdym wspólnie wypalonym papierosie będziemy mówić jakiś fakt o sobie, ok? Bo w zasadzie, to nic o sobie nie wiemy. – zaproponowała – Zgoda?
- Zgoda.
            Około 9 wstał Louis i reszta. Okazało się, ze musi załatwić coś z Harrym, więc nie wie o której wróci. Zayn obiecał, że zorganizuje Jen jakoś czas. Lou podziękował przyjacielowi i od razu po śniadaniu pojechał z Haroldem. Najpierw Niall i Liam posprzątali kuchnie, a następnie wszyscy wspólnie postanowili włączyć jakiś film. Jak było wiadomo bez Lou i Hazzy jest spokój. Chłopcy włączyli jakiś film akcji. Cholernie się ucieszyli, kiedy nie usłyszeli sprzeciwu ze strony Jenni. Chwilę po tym Agatha wytłumaczyła jej, że Eleanor nigdy nie zgadzała się na taki rodzaj filmu i strzelała focha. Jennifer ucieszyła się, że jej normalność została tak dobrze przyjęta. Po półtorej godziny stwierdzili, że włączą cos jeszcze, ale podczas wyboru Zayn i Jen pozwolą sobie na nikotynowy „zastrzyk”. Tym razem Jen opowiedziała mu o tym, jak to jej babcia wyrzuciła jej matkę z domu i o jej problemach z dragami. Czarnowłosy zaś opowiedział o swoich bujakach i kilkukrotnym zmienianiu szkoły. W porównaniu do Jen nie miał, aż tak ciekawego życiorysu. W każdym bądź razie te ich wspólne jaranie sprawiało, że poznawali się coraz lepiej. Jennifer cieszyła się, ze zyskała już drugiego przyjaciela. Oczywiście Liam, Niall i Agatha byli jej bliscy, ale jeszcze bała się im zaufać do takiego stopnia. Taka już była. Po powrocie dowiedzieli się, że Niall zdecydował się na komedię. Nikt nie protestował, więc po prostu zaczął się seans.
            Był wieczór, a Louisa nadal nie było. Jen zaczynała się martwić. Nie odbierał telefonu. Bała się, że coś mu się stało. Stała na balonie wypatrując auta Lou. Minęło dobre pół godziny. Z nerwów wypaliła jakieś 4 papierosy. Ręce jej się trzęsły. Nie wiedziała dlaczego. Nikt się nie martwił za wyjątkiem niej. Kiedy ujrzała czarny, sportowy samochód zgasiła zaczętego papierosa i zbiegła na dół. Stała czekając, aż drzwi się uchylą. Po chwili ujrzała Louisa z bukietem kwiatów. Podbiegła do niego i rzuciła mu się na szyję. Nie potrafiła wytłumaczyć swojej reakcji, ale czuła się zdecydowanie lepiej, kiedy poczuła dotyk Lou.
- Coś się stało? – zapytał szepcząc jej do ucha
- Długo cię nie było.. – zaczęła, kiedy dotarło do niej, ze to co robi jest co najmniej głupie – Po prostu się martwiłam. – przygryzła wargę
- Wiem, przepraszam. Tak wyszło. – odgarnął kosmyk włosów z jej czoła  – Mam coś dla ciebie. – wręczył jej wielki bukiet czerwonych róż
Nie wiedziała co ma powiedzieć. Lou był tak niesamowicie czuły. Wszystko co robił niosło za sobą niesamowite ciepło. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć wziął ją za rękę i zaprowadził do swojego pokoju.
- Louie, z jakiej okazji te kwiaty? – zapytała odkładając je na szafkę
- Bez okazji. – uśmiechnął się słodko
Zawstydziła się lekko. Według niej nie zasłużyła na kogoś takiego jak on, ani na żadne prezenty. Chłopak widząc jej zakłopotanie przyciągnął ją do siebie. Zrozumiał, że nie jest do tego przyzwyczajona. Wtuliła się w niego lekko. Uwielbiała czuć jego zapach i to ciepło, które sprawiało, że czuła się bezpiecznie. On czuł to samo. Jej bliskość sprawiała, że miał po co się uśmiechać. Była jego powodem do bycia. To ona wyrwała go z dołka. Była jego ostoją, na którą w żadnym wypadku nie zasłużył. Dopiero, kiedy podbiegła do niego, kiedy wrócił dotarło do niego, jak bardzo musi o nia dbać, jak delikatna i wrażliwa jest. Chciał, żeby poczuła, że nie musi się bać, że zniknie. Chciał, żeby wiedziała, że nie zostawi jej. Jej roztrzęsione ciało powodowało wyrzuty w jego głowie. Nie zdążył jednak poukładać natłoku myśli.
- Dziękuję. – usłyszał jej cichy głos
- To ja powinienem dziękować. - odpowiedział
- Za co? – spytała zdziwiona
- Za to, że cię mam. – powiedział i pocałował ją najczulej jak potrafił. Tego teraz oboje pragnęli. Lou nie wierzył, że to miłość, bo w jego sercu nadal była Eleanor. Jennifer zaś, nie wierzyła w istnienie miłości. Przyzwyczajenie czy może jednak więź silniejsza niż wszystkie inne? Nie wiedzieli. Jedyne czego byli świadomi to to, że tak łatwo tego nie skończą.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Beznadzieja *.* Nie czytałam go, więc pewnie bez sensu i dużo błędów. 
Wybaczcie. Ten wyszedł cholernie nudny. W ostatniej scenie postawiłam się na jej miejscu. Lou nie ma cały dzień, tez martwiłabym się xD Jak widać to całe udawanie jakoś im się udziela :D 
Ale to chyba dobrze, c'nie? :D 
UWAGA! Następny zacznę pisać jak będzie minimum 30 komentarzy. Prosiłam Was :C Jest Was strasznie dużo, a komentarzy garstka ;/ To naprawdę wiele dla mnie znaczy. 
Wiem, ze rozdziały są beznadziejne, ale skoro chcecie nexty moich wypocin to dajcie mi motywację ;/
Nadal was kocham ;x
+ Rozdział z dedykacją dla Wioli <3 Kochanie, loffciam Cię :*
Mrs. Tomlinson

36 komentarzy:

  1. Bujne życie erotyczne z Haroldem mówisz? *_*
    LUBIĘ TO.
    Nie był wcale nudny! Ale mógłby być dłuższy, bo tak zajebiście piszesz, że mogłabym to czytać bez końca. :p
    No to czekam na następny, rozwiń jakąś pikantną akcję. :D <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaaa on ja pocalowal ! Oni się kissneli. tak wiem, ale bd to teraz przeżywać jak mrówka okres xd jak ty mówisz, że to beznadzieja, to ja mam ochotę strzelić sobie kulka w łep. Hahahah dosłownie ! ale ja nie rozumiem tego. piszesz fantastycznie. ba to za mało powiedziane ! Nie mogę doczekać się NN <3

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm co ja mogę napisać zajebiste i tyle :D
    kocham ja Jen chodzi na fajkę z Zaynem :D
    no i czekam na kolejny <3333333
    KOCHAM CIĘ

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu zakochałam się w tym twoim opowiadaniu! pisz dłuższe,bo mogę czytać to bez końca.
    Trochę mnie wkurza,że zawsze piszesz,że Louis nadal kocha Eleanor i to ona pozostanie w jego sercu bla bla blaaa....rozumiem pewnie tak musi być,bo od razu nie umiesz wyleczyć się z miłości..znam to uczucie.Ale kurde niech Louis poczuje coś więcej do Jenn! Och i zgadzam się z "Mrs. Stylinson." co napisała byś dała jakąś pikantną akcję...właśnie dodaj ją!
    Boże jakie to było słodkie jak dał jej kwiaty *___*
    Moim zdaniem Jen mogła by podziękować mu za to,że go ma i wg.I zrobić mu jakąś niespodziankę :)
    I muszę przyznać,że to najlepsze opowiadanie jakie czytałam a to dla tego,że
    Po 1.Jest o Lousie! :D
    Po 2.Jest takie oryginalne
    Po 3.Bo nie zrobiłaś z tego żadnego typowego Love Story,za co cię kocham(chyba już to pisałam heh)
    Och i jeszcze ostatnia rzecz! Jak ja bym chciała chodzić razem z Zaynem na tą fajkę! hehehhe <33
    Hu hu ale się rozpisałam,mam nadzieję,że ci nie przeszkadza ten mój "zacnie długi komentarz"
    Czekam na następny rozdział!

    zapraszam do sb,jeśli ci się spodoba możesz dać kmomenta i dodać do obserwujących :)
    http://iloveyouforever-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Trafłam tu. dopiero dziś.. i ja cie nie moge.. ale mnie wciągnęło.. ja chcę więcej, więcej, więcej.. Mam nadzieję, że Loui i Jen będą razem.. bo .. no bo tak.. ;D
    Podoba mi się Twoje opowiadanie.. nie jest przesłodzone.. ani cukierkowe..!
    Zapraszam też do siebie:
    www.everyday-run.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. 30 komentarzy ? Matko mamy wieki czekać? :D Znalazłam Twój blog przez przypadek i pochłonęłam go jak gombka wodę. Lubię go. Aż za bardzo, bo miałam nawet podobny pomys na opowiadanie, ale jeśli już jest i to w tak dobrej formię ... to nie widzę potrzeby :) To teraz będę codziennie wpadać i czekać aż będzie 30 komentarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co ty w ogóle gadasz ! Ten rozdział jest ZAISTY ! Kurna, ty to masz talent ;o Ja tez tak chce.
    Kocham, kocham, kocham twoje opowiadania! <3
    Czekam na następny ;3

    Peace & Love, Anita.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahahaha, bujne życie erotyczne mnie rozjebało XD
    Uwielbiam to opowiadanie i nawet nie wiesz jak mi się ryj cieszy jak widzę nowy rozdział :D Mam nadzieję, że Jen i Lou będą razem tak na poważnie i Harry zmieni nastawienie do dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niech Harry w koncu ogarnię pałe bo jen to jest niesamowicie zajebista laska <3 . Twoje opowiadanie mnie pochałania , że jak mam doła moge go czytac od nowa po 3 razy i mi się nie nudzi . Weź mnie nie wkurzaj az 30 komentów ? :D nie bez kitu.20 przynajmiej<3 Kocham to :D :* And youuu :D<3

    OdpowiedzUsuń
  10. o kuuuurde zajebiste :D chce juz następny <3

    OdpowiedzUsuń
  11. no trudno będzie im to skończyć :D mam nadzieję , że będą razem :> czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Aaaale super !
    Chce następne ! :)
    Twój styl pisania jest godny podziwu ! :)
    Dawaj szybciutko ! :)
    Pozdrawiam Wiki <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Weź kur.. ;D to nie beznadziejaa .;D !
    Dalej ludzie 30 kom. musi być ;D !+ czekam na kolejny rozdział.. ;D ..

    OdpowiedzUsuń
  14. nie szantarzuj nas!! Boski rozdział♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  15. kocham, kocham, kocham i chce następne <3

    OdpowiedzUsuń
  16. czekam na następny . Świetnie piszesz.Mam nadzieję ,że Jenn i Lou będą razem <3

    OdpowiedzUsuń
  17. ooojj świetnie ... hmmmyy ta kwitnie im ta miłość nie miłość ... ej bo ty masz takie świetne pomysły na te rozdziały i wgl. teksty kurde skąd ty to bierzesz ?! masz jakiś wór wypchany czy co ? heheh życzę oczywiście dduuużoooo weny i czekam do nastepnego :) I lOvE iT <333333333333

    OdpowiedzUsuń
  18. Klaudio! Co do fabuły rozdziału to podoba mi się jej rozmowa z Zaynem była boska. Ale chce być szczera, trochę taki nudny, słodkości były mega *___* ale wiesz czekam na większy rozwój akcji, niech na przykład ona pobije Hazzę czy cuś :p Tak czy owak kocham to <3 czekam na next. - Walentyna.

    OdpowiedzUsuń
  19. nie zgadzam się te rozdziały są świetne nie mogę się doczekać następnego niech im się udawany związek udziela :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Heej. cudo, jak zawsze *___* jesteś mega utalentowana! :D zazdroszczę Ci tej takiej fajnej wymowy!<3 pisz dalej i rozwijaj talent xx zapraszam do siebie: http://you-are-so-beautiful-to-me-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. czekam na rozwinięcie się akcji. <3 dziękuję za dedykację. też Cię kocham ;*

    OdpowiedzUsuń
  22. chce chce chce chce następny! żeby było więcej LOUISA I JENN!

    OdpowiedzUsuń
  23. to najlepszy blog jaki kiedykolwiek czytałam! czekam na nexta.

    OdpowiedzUsuń
  24. Klaudynko, rusz swoje poważanie i pisz kolejny rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  25. ojjj tak, pikantna akcja. chce tego <3

    OdpowiedzUsuń
  26. heeeeeeej. kocham Cię za to, że piszesz opowiadanie. jest tutaj Lou, jest Jenn. Cholera! to najlepsze opowiadanie jakie czytałam. Zaczęłam dziś czytać i widzę, że często dodajesz posty, więc dziś mam nadzieję na 8 rozdział :) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. haha. fajnie się tak czyta te komentarze. miło, że ktoś docenia to co robisz :) czekam na 8 rozdział, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. super! uwielbiam Ciebie i to opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
  29. MASZ JUŻ 30 KOMENTARZY, WIĘC ŻĄDAM ROZDZIAŁU. XD

    OdpowiedzUsuń
  30. 31 komentarz ;D
    Świetny <3
    To już nie jest udawanie , mam nadzieję , ze sie pokochają :)
    Pozdrawiam i czekam na nn :p

    OdpowiedzUsuń
  31. noo fajny, może rzeczywiście trochę mało się działo, ale fajny, a Zayn się dowie, o "zawodzie" Jen ?

    OdpowiedzUsuń
  32. Dziewczyno jeszcze raz napiszesz ze to co piszesz jest nudne itp. itd. to obiecuje i uroczyście przysięgam , że stanie Ci sie krzywda ;)
    Kocham twojego bloga ; ]
    Czekam na kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. WŁAŚNIE JEST JUŻ 30 KOM ! DAWAJ KOLEJNY ROZDZIAŁ <333333

    OdpowiedzUsuń
  34. cudo <3 kocham kocham kocham <3

    OdpowiedzUsuń