środa, 7 marca 2012

Rozdział 8

Następne dni miały szybko i w miarę spokojnie. Oczywiście nie licząc uszczypliwych uwag Jennifer i Harrego, ale do tego wszyscy powoli się przyzwyczajają. Co prawda Hazza trochę odpuścił i nie jest już taki złośliwy, ale nadal nie szczędzi sobie komentarzy. Widocznie tak musi być. Jen i Zayn znaleźli wspólny język. Ich wspólne chodzenie na papierosa sprawiło, że dość dobrze się poznali. Co prawda chłopak nadal nie wie o niej wszystkiego. Jej praca w Paradise pozostaje tajemnicą. Nikt oprócz Lou i Agathy nie wie i lepiej, żeby tak zostało. Jennifer podczas ostatnich dni tylko raz spała w swoim łóżku. Przyzwyczaiła się do zasypiania z Louisem. On zresztą też. Dzięki Jenni coraz mniej myślał o Eleanor. Ostatnio przez przypadek spotkał ją na zakupach w Tesco. Coś w nim drgnęło. Wyglądała jak wrak człowieka. Wiedział, że sama do tego doprowadziła. Mogła mieć kochającego chłopaka i wspaniałych przyjaciół. Wybrała jednak zdradę. Lou należał do tego rodzaju ludzi, którzy mimo wszystko nie potrafią patrzyć na cudze nieszczęście. Wiedział, że nie wróci no niej, jednak mimo wszystko zaprosił ją na obiad do ich domu. Jen na początku nie miała nic przeciwko. Zmieniła zdanie, kiedy zobaczyła, jak Eleanor płacze z ramionach Louisa. Niby nie łączyło ich nic, ale poczuła ukłucie w sercu. Wolała dłużej na to nie patrzyć. Skierowała się do swojego pokoju, gdzie czekała na nią Agatha. Na poprawę humoru zabrała Jen na zakupy. Nazajutrz miała się odbyć impreza u Ed’a Sheerana, na którą wszyscy zostali zaproszeni. Dziewczyny postanowiły kupić coś ładnego. Jennifer nie potrafiła całkowicie zapomnieć o widoku, jaki zobaczyła w domu. Dziewczyna Harolda znała przebiegłość Eleanor. Starała się pocieszyć Jen.
- Nie przejmuj się. Jak wrócimy to już jej nie będzie. Przecież Lou nie jest głupi i nie wróci do niej. – mówiła przeglądając sukienki
- Ja się nie boję o to, że on mnie zostawi. Ja chcę, żeby był szczęśliwy, ale wiem, że ona go  zrani. – martwiła się
- Mi się wydaje, że z tobą jest szczęśliwy. – puściła jej oko
Zakupy minęły w miłej atmosferze. Dziewczyny kupiły sobie trochę nowych ciuchów, w tym sukienki na jutrzejszą imprezę. Zadowolone wróciły do domu.
            Nastał dzień długo oczekiwanej biby. Jen jak niemal co dzień obudziła się w ramionach Louisa. Tym razem jednak to on wstał przed nią. Patrzył na nią tymi swoimi ciepłymi oczyma. Zawsze, kiedy witał ją uśmiechem, rozpływała się. Zdała sobie sprawę z tego, że całe udawanie trochę wymknęło  im się z pod kontroli. Z dnia na dzień i po każdym następnym pocałunku lubiła go coraz bardziej. Wiedziała jednak, że nie może w tym układzie pozwolić sobie na takie wyznania. Obiecała mu, że do tego nie dojdzie. Nadal nie wierzyła w miłość, ale obecność Louisa sprawiała, że nie była tego do końca pewna. Po prostu miała mętlik w głowie. Od razu po przebudzeniu obdarowała Lou czułym pocałunkiem.
- Dzień dobry. – uśmiechnął się słodko
- Cześć. – odwzajemniła uśmiech
- Dobrze ci się spało? – przejechał dłonią po jej policzku
- Wyśmienicie, jak zawsze. – wtuliła się w niego – Długo wczoraj Eleanor siedziała?
- Poszła jakieś pół godziny przed waszym powrotem, a co? – spojrzał na nią badawczo
- Nic, nic. Po prostu widziała, że wygodnie było jej w twoich ramionach. – odwróciła wzrok
- Czyli o to chodzi. – zaśmiał się
- Nie widzę w tym nic śmiesznego. – zrobiła niezadowoloną minę
- Wyglądasz sodko, kiedy jesteś zazdrosna. – ujął jej twarz w dłonie i złożył na jej ustach delikatny pocałunek
- Nie jestem. – broniła się
- Tak, tak. – puścił jej oko – Ja wiem swoje.
- No może troszkę. – wystawiła mu język i poszła wziąć prysznic
- Wiedziałem! – krzyknął z łóżka triumfalnie
Lou stanął pod drzwiami łazienki mając zamiar po przedrzeźniać Jenni.
- Kochanie! Umyć ci plecy? – zapytał rozbawiony
- Nie, dziękuję. Poradzę sobie. – odpowiedziała śmiejąc się
- Ale nikt tak dobrze nie robi tego jak ja. Możesz zapytać Harrego. – przekonywał
Drzwi się otworzyły. Jen wyszła z łazienki i stanęła przed Louisem patrząc z politowaniem.
- Naprawdę doceniam twoją chęć pomocy, ale idź lepiej zrób śniadanie. – pocałowała go czule
- No dobra. – zrobił zawiedzioną minę – Ale wiedz, że ranisz moje uczucia. – powiedział i wyszedł z pokoju
- Wariat. – podsumowała i wróciła do łazienki
Po śniadaniu doszło do kolejnej sprzeczki Jen i Hazzy. Harry zaczął rozmawiać o wczorajszej wizycie Eleanor. Sugerował, że Lou chyba znów jest z nią blisko i być może za niedługo wróci do ich domu. Louis w tym czasie brał prysznic, więc Jennifer musiała radzić sobie sama. Co prawda miała po swojej stronie Agathę, ale prosiła ją, aby nie przejmowała się uwagami Harolda. On po prostu przyjaźnił się z Eleanor i za wszelką cenę domagał się jej powrotu.
- Coś mi się wydaje, że wizyta Eleanor nie była ci na rękę. – zaczął Hazza
- Przecież razem ją zaprosiliśmy, więc nie wiem o co ci chodzi. – starała się go ignorować
- O to, że ty byłaś na zakupach, a ona skutecznie odbijała ci chłopaka. – mówił triumfalnie
- Skąd ci przyszło do głowy, że skutecznie? – badała go spojrzeniem
- Bo obiecał jej, że będzie ją odwiedzał. O tym, że za nią tęskni też ci nie mówił?
Starała się zachowywać obojętność, ale nie zawsze się dawało. Harry miał rację. Każda wizyta tej dziewczyny oddalała ją od Lou. Nie mogła jednak dać Louisowi do zrozumienia, że nie podoba jej się to.
- Byli ze sobą długo, ma prawo za nią tęsknić. – odwróciła wzrok
- Nie udawaj, że cię to nie interesuje. Przecież widzę, że jest inaczej. – naciskał na nią
- Czego ode mnie oczekujesz? – spojrzała na niego z wyrzutem
- Lou nadal kocha Eleanor i będzie ją kochał. Nie stawaj im na drodze.
Agatha słysząc niedorzeczne rzeczy, o których mówił jej chłopak miała ochotę coś mu powiedzieć, ale Jennifer zasygnalizowała jej, że na razie da sobie radę.
- Ale ja nie staję im na drodze! Jeżeli chce do niej wrócić to niech mi to powie, a ja się usunę! Ale jest pewna sprawa, a ja wierzę jemu, a nie tobie. Możesz mówić co chcesz, ja mam to gdzieś, ale proszę cię nie wtrącaj się w to, co jest między mną a Lou. To nie Twój interes. – zirytowała się
- Czy nie rozumiesz, że w porównaniu do Eleanor jesteś nikim?!
Przesadził. W tym momencie Jennifer uderzyła go w twarz. Agatha zrobiła to samo. W oczach Jenni pojawiły się łzy. Odwróciła się i szybko pobiegła na górę.
- Harry, teraz przegiąłeś. Zmieniłeś się. Nie chcę dłużej znosić twoich humorów. Jak wróci stary Hazza to niech się odezwie. Miło byłoby go znów zobaczyć. Jak gdzieś go spotkasz, to powiedz mu, że za nim tęsknię. Na razie odchodzę, będę u Ruth. – powiedziała opuszczając salon
- Zrywasz ze mną? – zapytał z bólem w głosie
- Przykro mi. – usłyszał jedynie w odpowiedzi
            Zdruzgotana Jen czekała w pokoju Lou, aż wyjdzie z łazienki. Otarła łzy, które zdążyła uronić. Po dziesięciu minutach wyszedł. Od razu zobaczył, że jest coś nie tak. Zmartwiony podszedł do niej.
- Co się stało? – objął ją ramieniem
- Mała kłótnia z Harrym, nic takiego. – uśmiechnęła się sztucznie
- Czyżby? – nie uwierzył jej
- Louie, czy ty chcesz wrócić do Eleanor? – spojrzała na niego smutno
- Skąd ci to przyszło do głowy? – zdziwił się – Ach tak, Harry.
Louis postanowił porozmawiać z przyjacielem. Wyjaśnił mu, że nie zamierza wracać do swojej byłej dziewczyny. Poprosił go też, żeby nie wtrącał się w jego związek. Harold był za bardzo załamany odejściem Agathy, żeby przekonywać Lou do zmiany decyzji. Musiał szybko coś wymyślić. Nie wiedział jednak co. Jen mimo niechęci do Hazzy postanowiła zadzwonić do jego dziewczyny. Powiedziała jej, że nie jest zła i powinna wrócić. Oznajmiła, że czuje się winna ich rozstaniu, dlatego lepiej będzie jak relacje jej i Harolda nie będą wpływać na ich związek. Agatha nie chciała po tym wszystkim iść na imprezę. Jen jednak namówiła ją. W zadaniu Louisa było przekonanie Harrego. Ciężkie zadanie, ale kogo posłucha jak nie Lou? Po obiedzie wszystko było wiadome. Agatha z Ruth przyjdą na imprezę. Hazza też uległ. Jednak to, czy się pogodzą zależy tylko od nich.
            Kiedy nastała godzina 19 wszyscy zaczęli zbierać się do wyjścia. Jennifer założyła krótką, czerwoną sukienkę z czarnymi zdobieniami i czarne szpilki. Włosy zostawiła rozpuszczone i zrobiła lekki makijaż. Chłopcy ubrali się po swojemu. W drodze do Ed’a, Zayn wypytywał Jen o powód kłótni z Harrym, ona jednak nie chciała o tym gadać. Po trzydziestu minutach byli już na miejscu. Było pełno ludzi, ale znaleźli dziewczyny bez problemu. Czas mijał miło, a Jenni zrobiła na Edzie dobre wrażenie. Bardzo spodobała mu się jej uroda. Rozpatrywał nawet udział w jego następnym teledysku. Szybko jednak doszedł do wniosku, że to nie jest rozmowa na imprezę. Louis gdzieś przepadł, więc Jen bawiła się z Niallem, który nie szczędził sobie alkoholu. Zadaniem Zayna i Liama było pilnowanie, żeby nikt nie przesadził. Z tańców Harrego i Agathy można było wywnioskować, że nie potrafią się długo gniewać. Jenni poznała kilku nowych ludzi w tym gitarzystów i perkusistę chłopców. Czas mijał niesamowicie szybko. Nie wiedzieli kiedy, a już na zegarku była północ. Jen postanowiła poszukać swojego nieogarniętego chłopaka. Kiedy jednak go znalazła jej oczom ukazał się dosyć krępujący widok. Wypity Louis na kanapie przytulał i dotykał nieznaną jej dziewczynę. Nie spodobało jej się to, szczególnie dlatego, że ta laska całowała go w szyję, a jej ręce wędrowały po jego torsie. Jennifer odebrało mowę. Nie miała ochoty tu dłużej zostać.
- Zayn, możesz zawieść mnie do domu? – prosiła
- Coś się stało? – zmartwił się
- Źle się czuję. – skłamała
Czarnowłosy jednak szybko zauważył co wyprawia jego przyjaciel. Nie mówiąc nic skierowali się w stronę wyjścia. Powiadomili Liama, podziękowali Edowi i poszli do samochodu. Droga do domu minęła spokojnie. Kiedy znaleźli się pod domem Jen poczuła się lepiej. Otworzyli dom i poszli do kuchni. Jennifer nalała sobie wody. Było widać jej zdenerwowanie.
- Był pijany. Jutro na pewno będzie żałował. – pocieszał ją Zayn
- Jest dorosły, robi co chce. – mówiła nie patrząc na chłopaka
- Dlaczego zawsze udajesz silną? Dlaczego po prostu nie wypłaczesz się? – zapytał w końcu
Nic nie powiedziała. Miał rację, udawała. Już nie potrafiła dłużej. Po jej policzkach spłynęły łzy. Zayn podszedł do niej i przytulił ją. Wiedział, że jest jej ciężko.
- Jutro będzie lepiej, zobaczysz. – tulił ją do siebie – Idź spać, jutro pogadam z Louisem.
- Nie, ja z nim porozmawiam. – powiedziała pewnie ocierając łzy – Dziękuję ci za wszystko.
- W porządku, zawsze możesz na mnie liczyć. Idź się połóż. – pocałował ją w czoło
Jennifer poszła do siebie. Nie chciała spać z Louisem. Przebrała się w piżamę i próbowała usnąć. Cały czas miała przed oczami tą sytuację. Nie chciała o tym myśleć. Zamknęła oczy mając tylko nadzieję, że jutro będzie lepiej.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I tak oto Harry dostał po pysku. Tez już mnie wkurza, ale mam z nim zaplanowanych jeszcze kilka akcji ;p
Tak ładnie poszło Wam z komentarzami, ze teraz może 35? :D
Liczę na Was ;)
Ten rozdział i upity Niall z dedykiem dla Nikoli <3 
+ Mam szczęście :D Wczoraj i dziś widziałam po dwa razy One Thing w tv :D Miszczu xd
Love! Mrs. Tomlinson

30 komentarzy:

  1. Oooo, świetny, swietny, świetny . ♥ Nie wiem dlaczego, ale to obicie pyska Hazzy skojarzyło mi się ze mną ... No nic, moje dziwne stwierdzenia . Czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Lou to cham i prostak, jak on śmiał! XD
    A no i masz szczęście ze pogodziłaś mnie z Hazzą, bo już się tutaj załamywałam. ;c
    A no i pisz szybko następny. :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham tego bloga <3 No właśnie, jak on śmiał? xD Czekam na kolejny rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. zajebiste! biedny mój Harold ;c no tak, z deczka przesadził, ale za bardzo mu się dostało XD

    czekam na następny, @melicheri ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo ja zajebisty :D
    Harry mnie wkurwia dobrze że dostał po mordzie!
    dzięki za dedykację <333
    haha mój upity Niall :)<3!
    czekam na kolejny....

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja widzłam dziś jak na razie 1 raz, ale dzień sie jeszcze nie skończył ! Uwielbiam wejść tu i czuć ten dreszczyk gdy widze że jest nowy rozdział :D Upity Niall hm :D Louis, brawo niech ona nim się tak nie przejmuję rozumiem, że możliwe że si nim zakochuję ale jak na razie oni udają. Hmm Zayn Zayn jest tu dość ciekawą postacią : > Pozdrawiam :D { messageofyou.blog.onet.pl }

    OdpowiedzUsuń
  7. biedny Harold, haha :C
    świetnie,jak zwykle...
    DODAWAJ NN!♥

    OdpowiedzUsuń
  8. dobre, dobre. <3 chcę więcej ! natychmiast ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Louu :(..;D xd
    czekam na kolejny ;D roz.;D :**
    Boska jesteś ;D ! :*** <33

    OdpowiedzUsuń
  10. Hazza! Zajebę drania, jakaś tak Eleranor bardziej wartościowa od Jenni, chyba go posrało. A co do zachowania Lou, chuj, pojebany jak tak można było zrobić z jakąś pierwszą na kanapie... faceci. Zayn zachował się jak prawdziwy przyjaciel był taki słodki... ale na jego miejscu to bym zajebała nawet przyjacielowi za takie zachowanie. Mam nadzieję że będzie dobrze. Początek zapowiadał się nudno, ale się rozwinął. Mam nadzieję że kolejna opcja będzie bardziej ostra. - Walentyna.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hazza zaczynasz mnie denerwować -,- Ale opowiadanie bardzo fajne xd Mam nadzieję, że Lou jej wszystko wyjaśni, a z Harry dojdzie do zgody ; D

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham Twoje opowiadanie . <3 Czekam na następny z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Louis ! Nie ni chu** !
    Jak to kiepski mawiał Tak być nie będzie !
    Ja bym płakała ! Nie rób tego !
    Ja chcę, żeby byli razem ( Jen i Lou )
    Proszę, proszę, proszę *.*
    Rozdział boski, ale chce już następny :)
    Pozdrawiam Wiki

    OdpowiedzUsuń
  14. I kolejny niesamowity rozdział ! ;)
    Dobrze tak Harry'emu . ;)
    Taki Zayn bardzo mi sie podoba ; )) Kocham go ! ;33
    Czekam na nowy rozdział ! ;))

    OdpowiedzUsuń
  15. świetny!!! kocham po prostu♥♥♥♥...

    OdpowiedzUsuń
  16. normalnie boski to jest cudowne nie mogę się doczekać następnego :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam tego bloga <3
    Lou mnie na końcu rozdziału wkurzył ;DD
    czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. ha dostał po pysku , nareszcie ! Przyznam się szczerze,ze Harry już mnie troche irytuje, jakby nie mógł się od niej już odczepić no ale zawsze ktoś musi być tym złym ... oj kooocham tego blooga nawet może troszeczkę bardziej od poprzedniego ? może ... ale tylko troszeczkę :D już się doczekać nie mogę następnego kurde ciekawe jak Lou będzie się jej tłumaczył ... i ją przepraszał :) I lOvE iT <3333333

    OdpowiedzUsuń
  19. ' I tak oto Harry dostał po pysku ' HAHAHAHAHAH, LEŻĘ!
    Dziewczyno, ty masz talent :3
    Zazdroszczę. :]
    Rozdział - jak zwykle - zarąbisty! Ja tam lubię te dogryzki Harrego. Ale nie chcę żeby Lou był z Eleanor ! (znaczy się w realu to chcę, ale nie w opowiadaniu :D)
    No to Louis ma tupet. Co tam, przecież jakaś baba lizała go po szyi. Przecież to nic złego! XD

    Peace & Love, Anita

    OdpowiedzUsuń
  20. AAAAAAAA Styles wreszcie dostaał po pysku YEAH !!!!! ;3 A Tej babie co sie do Lou przyjebała należy się wpieeeeeerdooooool ;3

    OdpowiedzUsuń
  21. Louie , Louie prosty chamie ! XDD
    Styles dostał po ryjku , normalnie , aż usłyszałam ten plask : P
    Już się nie mogę doczekać , jak Lou przyjdzie jak zbity pies i będzie przepraszał :D
    Koocham Zayn'a w Twoim opowiadaniu , jest taki amaZAYN ♥.♥
    troszczy się o Jen i wgl. taki przyjaciel do zadań specjalnych : 3
    dodawaj następny szybciorem , weny ( :

    ~ sou .

    OdpowiedzUsuń
  22. a może coś z Zaynem i Jen będzie :D:D albo Louie niech się ogarnie troszkę ? albo niech teraz on trochę będzie zazdrosny :D. nie, no fajny rozdział, oby tak dalej

    OdpowiedzUsuń
  23. No i jest zajebiste! jak zwykle ;p
    Ach niegrzeczny Louis! ale wkurwia mnie ten Harry i Eleanor -,-
    Pisz szybko następny :)

    OdpowiedzUsuń
  24. magiaaaaa <3 Zayn mistrz :D zajebsity ma charakter :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Dlaleej ;D Ludziskaa kochannee ;D
    piszcie kom ;D żeby był następny roz.;D
    Kochamy to jak piszesz + tw. styl.;D xd
    Boskaa .;D jesteśś ! <3

    OdpowiedzUsuń
  26. no te rozmowy z Zaynem najlepsze<3 aww ;3
    no i rozdział genialny ; )

    OdpowiedzUsuń
  27. Hahaha rozbawiłaś mnie komentarzem pod rozdziałem "I tak oto Harry dostał po pysku." szczere xdd

    Rozdział jak zawsze świetny :*

    OdpowiedzUsuń
  28. hahaha jak hazza dostał z liścia to myślałam, że jebne xdd hahaha

    Lou, moja mina jak przeczytałam o tym "obmacywaniu" tej laski: o____O -.-
    powiem ci, że się nie spodziewałam...

    masz talent ^^ czekam na kolejny

    Victoria xx

    OdpowiedzUsuń
  29. To Louis zaszalał .. Mam nadzieję , że jakoś się pogodzą i będą razem tak na serio , bez tego udawania :D

    OdpowiedzUsuń