sobota, 7 kwietnia 2012

Rozdział 21

            Harry wraz z Zaynem i Agathą opuścili dom TW w pośpiechu. Hazza miał ochotę zabić Maxa, ale wiedział, że Agatha chce jak najszybciej stąd uciec. Teraz liczyło się tylko jej bezpieczeństwo. Zaniósł ją do samochodu i razem z Zaynem odjechali. Po drodze Harold zadzwonił do zaprzyjaźnionego lekarza. Zawsze, kiedy mieli jakiś problem ze zdrowiem dzwonili do Grega. Był facetem po czterdziestce, ale One Direction traktowali go jak wujka. Zawsze służył pomocną dłonią. W tym wypadku Harry nie zamierzał czekać. Chciał, żeby Greg jak najszybciej obejrzał Agathę. Obrażenia, które znajdowały się na jej twarzy nie były jedyne. Miała sine nadgarstki i siniaki na rękach. Hazza czuł się winny. Zrobiła to, aby ratować jego karierę. Nie mógł znieść faktu, że doświadczyła tyle bólu. Przeklinał się w duchu, za to, że jej nie obronił. Z drugiej strony, skąd mógł wiedzieć? Przecież zakończyła ich związek jak gdyby nigdy nic. Nie była nerwowa. Rzuciła krótkie „To nie ma sensu, potrzebuję swobody, przepraszam” i tyle. Nie chciał pozwolić jej odejść, ale jej ostatnie słowa sprawiły, że nie był w stanie jej powstrzymywać. „Jeżeli naprawdę mnie kochasz to nie każ mi się tu dusić” – tak go pożegnała. W głębi serca dziękował Jennifer. Gdyby nie ona z Agathą mogłoby być zdecydowanie gorzej. Zastanawiało go tylko co Jen robiła u The Wanted? Przecież każdy doskonale wiedział, że nienawidzili One Direction. Stwierdził, że to nie jego sprawa. Louis się tego dowie. Po dziesięciu minutach dojechali pod dom. Agatha chciała dojść sama, ale Harold jej nie pozwolił. Wziął ją na ręce i zaniósł do salonu. Położył ją na kanapie. Reszta domowników słysząc, że na dole ożyło opuścili swoje pokoje. Oczywiście za wyjątkiem Jennifer i Louisa, którzy spali sobie w najlepsze. Ruth widząc stan w jakim była jej przyjaciółka zakryła usta dłoniom z niedowierzania. Chciała podejść bliżej, ale Harry powiedział, żeby trzymali się z daleka. Agatha zdenerwowała się. Chciała wstać, ale poczuła jak zaczyna kręcić jej się w głowie, więc zaniechała próby. Po chwili przyjechał lekarz. Harry od razu zaprowadził go do salonu gdzie Liam próbował dowiedzieć się co się stało. Nikt nic nie mówił. Greg w milczeniu opatrywał rany dziewczyny. Zszył rozwalony łuk brwiowy i przepisał środki przeciwbólowe.
- Harry, musicie to zgłosić na policję. – powiedział poważnie lekarz
- Wiem.
- Nie. – zaprotestowała Agatha
Hazza podszedł do niej i delikatnie ją pocałował. Wiedział, że musi stopniowo ją do tego przekonać.
- Kochanie, nie chcę, żeby ten kretyn ci zagrażał. – szeptał
- Ale to wszystko nie jest potrzebne. – upierała się
- Jest. – pogłaskał ją dłonią po policzku.
Agatha nic już nie mówiła. Wiedziała, że Harry się martwi. W sumie to była jej wina. Zawsze nie miała przed nim tajemnic, a teraz ukryła przed nim groźby Maxa. Po pożegnaniu doktora Grega wszyscy usiedli w salonie wysłuchując wyjaśnień.
            Kiedy Jennifer się obudziła Lou nadal był przy niej. Parzył na nią z uśmiechem na twarzy. Przetarła oczy i spojrzała na zegarek. Spała około godzinę. Lou miał pewien pomysł. Stwierdził, że i jemu i Jen przyda się krótki urlop. Musi pogadać z Paulem. Zamierza zabrać Jenni na trzy dni z Londynu. Po tej całej akcji przyda im się cza spędzony we dwoje.
- O czym myślisz? – zapytała spoglądając na niego badawczo
- Co powiesz na trzydniowy wyjazd? – uśmiechnął się cwaniacko
- Hmm... To może być dobry pomysł, a gdzie chcesz jechać? – zaciekawił ją pomysł Lou
- Nie wiem, myślałem nad pobytem na wsi. Cisza, spokój. Może nawet brak papparazzi. Zawsze wolałem jakieś mieścinki od wielkich miast. Jeśli ci to nie odpowiada to możemy polecieć do... – przerwała mu
- Pasuje mi. – pocałowała go delikatnie
Jenni sięgnęła po telefon, który leżał na szafce nocnej. Odpisała na smsa, którego dostała wcześniej. Louis spojrzał badawczo.
- Z kim piszesz? – powiedział zabierając jej telefon, Jen patrzyła na niego niewzruszona – Vanessa? Kim jest Vanessa?
- Waszą fanką? – spojrzała z politowaniem
- Skąd ma twój numer? Nikomu nie dawałem, obiecuję. No może za wyjątkiem Harrego, bo chciał, ale tak to nikomu. – mówił szybko
- Sama jej dałam. – dotarły do niej słowa Louisa – Harry chciał mój numer? – skrzywiła się z niesmakiem
- To dziwne, ale tak. Nie pytałem po co, ale jak ktoś zadzwoni do ciebie w środku nocy i będzie sobie robił żarty będąc na Twicamie to możesz być pewna, ze będziemy to my. – mówił czytając skrzynkę odbiorczą swojej dziewczyny
- „Czy Louis ma naprawdę tak seksowny tyłek na wygląda na zdjęciach?” – Louis wytrzeszczył oczy – Ciekawe macie tematy. – mówił nadal przerażony
- Wybacz, taki już los bycia dziewczyną posiadacza najseksowniejszego tyłka na świecie. – wzruszyła ramionami – Ale my nie rozmawiamy tylko o twoim tyłku. – tłumaczyła się
- No oczywiście, że nie. – powiedział z ironią – Dostałaś smsa. Czekaj, przeczytam ci. – odczytał wiadomość, a jego twarz zrobiła się czerwona, widocznie treść była zawstydzająca. – Czy ona właśnie zapytała o długość mojego przyrodzenia!?!?!?!?! – przystawił Jen telefon pod sam nos
- Co?! – wybuchła śmiechem – Skąd ja mam to wiedzieć? – spojrzała na niego pytająco zabierając mu telefon
- Wiesz, ja mogę jej odpisać. – uśmiechnął się figlarnie
- Nie! Od razu na Twitterze się pochwal, zdjęcie zrób, w ramkę opraw. – odpisała na smsa „Lou to widział, chyba się nie dowiesz”.
- Oj Koooochanie. To ty rozmawiasz z dziewczętami, które mają nieczyste myśli. Moje bezpieczeństwo zostało naruszone. Chyba powinienem zamontować sobie kłódkę przy bokserkach, taką na kod. – mówił z udawaną powagą
- Może od razu na skaner siatkówki? – zaśmiała się
- No chyba twojej. – uśmiechnął się figlarnie
Rzuciła go poduszką.
- Nie wiedziałam, że twoja prawa ręka ma oczy.
- O nie! O to nie możesz mnie posądzić! Nie nie nie! To są jakieś kpiny! Takie zarzuty to do Zayna, już od dawna z nikim nie spał. – udał obrażonego
- Sugerujesz, że ty spałeś? – uniosła brew
- Em.. Kurde, wpadłem. Ma na imię Harriet. – na jego twarzy zagościł lekki grymas – Ma kręcone włosy i cudowne zielone oczy. Postawą może lekko przypomina mężczyznę, ale z papierową torbą na twarzy idzie się przyzwyczaić. – mówił całkiem serio i wzruszył ramionami z lekkim grymasem
- Hahahahahah! – spadła z łóżka – Zapomniałeś dodać, że ma cztery sutki, no nie mów, że cię to nie kręci. – zaśmiała się jeszcze głośniej
- Skąd wiesz o jego, znaczy jej, czterech sutkach?! – wytrzeszczył oczy
- Oglądałam twój album z napisem „Larry Stylinson”. Wybacz mi ten uczynek. O ja niegodna. Co ja pocznę w obliczu tej tragedii?! – udała rozpacz
- Na stos wiedźmo! – krzyknął – Idę po czosnek!
- Louie, to nie ta bajka. – spojrzała na niego z politowaniem
Tą oto wymianę zdań przerwał dźwięk nadchodzącego smsa. Lou i Jen spojrzeli na siebie gotowi, aby stoczyć walkę, o to, kto pierwszy przeczyta smsa. Telefon znajdował się mniej więcej w równym dystansie od nich. Ostatni raz wymienili spojrzenia i.. ruszyli! Walka była zacięta, pełno krwi i zniszczeń. Louis zgubił dwie jedynki. Spokojnie, to tylko słaby żart narratora. W każdym bądź razie Jenni wygrała.
- Ruth pisze, że Harry i Zayn już wrócili. Niestety Misiu, musimy iść na dół.
- Od kiedy tak bardzo spieszy ci się do mojego Harolda? – spojrzał na nią badawczo
- Od kiedy poszedł na poszukiwania Agathy. Chcę się dowiedzieć jak mu poszło, to chyba normalne.
- Nie do końca. On by się nie spieszył. – mówił wygodnie układając się na łóżku
- Nie wymyślaj, tylko rusz tą swoją niesamowicie sexy dupcie z naszego łóżka i patatajaj na dół. – powiedziała otwierając drzwi i w dobrym humorze skierowała się na dół. To co tam ujrzała wywołało lekki napad lęku.
            Agatha leżąca na kanapie zauważyła Jen wchodzącą do pomieszczenia. Cieszyła się, że nic jej nie jest. Wyglądała na wypoczętą, a przynajmniej miała nadzieje, że była. Jennifer nie czekając długo podbiegła do przyjaciółki. Harry nic nie mówił, w końcu Jenni ją w pewien sposób uratowała. Był jej wdzięczny za to, co mu powiedziała, ale nie okazywał tego. Nadal była w jakimś stopniu obca. Nie wiedział co o niej myśleć. Zgromadzeni przypatrywali się reakcji Jen. Dziewczyna uklękła przy kanapie i chwyciła dłoń Agathy. Jej humor szybko uległ zmianie. Jej twarz ze szczęśliwej stała się zmartwiona. Nie mogła wydusić słowa. Lou po chwili dołączył do reszty. Nie wiedział co się stało. Jedyne co wcześniej wiedział, to to, że Harry najprawdopodobniej pokłócił się ze swoją dziewczyną z rana, bo opuściła dom trzaskając drzwiami. Nie przypuszczał, że Max jeszcze kiedykolwiek zbliży się do Agathy.
- Jennifer, jesteś cała? Czy on nic ci nie zrobił? – dopytywała wybranka Harolda
- Nie, wszystko w porządku. Jak się czujesz? – pytała przerażona
Louisa zamurowało. Kto i w jaki sposób zagrażał Jen? O czym nie wiedział? Poczuł jak jego zdenerwowanie rośnie.
- Jenni, o kim mówi Agatha? – patrzył na nią roztrzęsiony
- O Maxie. – powiedział Hazza
- Co ty do cholery robiłaś u Maxa?! – wykrzyczał wściekły
- Mieszkałam. – powiedziała cicho bojąc się dalszego rozwoju sytuacji
- Co ci odbiło?! Przecież on jest niebezpieczny! – wychodził z siebie
- Lou, spokojnie. Ona nie wiedziała o niczym. – pierwszy raz Hazza stanął w jej obronie
- Dzięki Harry. Wybaczcie, nie czytam w myślach. Kiedy byłam z Ruth w klubie i doskonale bawiłam się z Maxem też nikt mi nic nie powiedział. Dopiero kiedy usłyszałam jego rozmowę z Agatha, kiedy u niego byłam posklejałam fakty i zdałam sobie sprawę, że coś jest nie tak. – mówiła spokojnie
- Ale coś musiało się stać skoro rano znalazłem cię w Paradise. – dodał Harold
- Jenni? – Lou przytulił ją czule – Czy stało się coś o czym powinniśmy wiedzieć?
Jennifer spojrzała na niego smutno. Nie chciała mówić o starciu z Maxem, ale kolejny zatajony fakt dodatkowo pogorszyłby sprawę.
- Jeżeli ten kretyn się do ciebie dobierał to go zabiję. – Lou nerwowo zacisnął pięść
- Nie rób nic głupiego. – prosiła
- Czyli jednak. – odszedł od niej i mocno uderzył pięścią w ścianę
- Louie, ale jestem cała. Nic mi nie jest. Proszę nie bądź zły. – mówiła smutna
- Kochanie, nie jestem zły na ciebie. – mocno ją przytulił – Tylko mam ochotę go zabić.
- Nie tylko Ty. – mówił Harry czule gładząc rękę swojej dziewczyny
Wszyscy wspólnie siedzieli jeszcze przez jakiś czas w salonie. Nie mieli humor na nic innego. Liam mimo wszystko był zobowiązany wynagrodzić swojej dziewczynie w jakiś sposób ostatnie dni. Nie czuł się na siłach, ale nie mógł ciągle jej odtrącać. Postanowili wybrać się do kina. Danielle wybrała komedię, żeby rozluźnić atmosferę, ale Liam cały czas był nieobecny. Jego myśli znajdowały się w okolicach Wolverhampton. Co chwilę słyszał cichy śmiech swojej dziewczyny, ale nie potrafił się skupić. Margaret zawładnęła całym jego umysłem. Po zakończonym spektaklu poszli na obiad, na której robił wszystko, by nie myśleć o Margo. Po części mu się udawało, ale niestety tylko po części. Kiedy Danielle poszła do toalety na dobre się wyłączył. Przypomniał sobie ich pocałunek i płacz Margaret. Nie mógł usiedzieć na miejscu. Tak bardzo żałował tego wszystkiego. Tęsknił za nią. Tak bardzo mu jej brakowało. Wiedział, że zrani Danielle zostawiając ja, ale sam musiał wrócić do normalności, a brak kontaktu z Margo tylko pogarszało sprawę. Po zakończonym posiłku wspólnie wrócili do domu. Danielle czuła, że jej chłopak jest jakiś nie swój. Musiała dowiedzieć się o co chodzi. Od razu po przekroczeniu domu skierowała się do kuchni, gdzie siedział Louis z Ruth. Najprawdopodobniej próbowali coś ugotować. Dziewczyna widziała jak Liam powoli, ze spuszczoną głową kieruje się na górę.
- Louis, powiedz mi, dlaczego Liam zachowuje się jakby był nieszczęśliwy? – wyłożyła kawę na ławę
- Hmm.. Nie wiem. W sumie to nie był taki, ale potem przyjechała Margo z Andym i jakoś tak posmutniał. – mówił, czule mieszając zupę
- Margo? Kim ona właściwie dla niego była? – spojrzała pytająco
- W zasadzie to chodzili ze sobą, tylko tyle wiem. Aha i jeszcze to, że jakoś coś chyba pokłóciła się z Liamem, bo chciała szybko wyjechać. Ale czemu pytasz mnie? Jego zapytaj.
Danielle wiedziała już wszystko. Jej chłopak był nieszczęśliwy, a ona nie mogła na to patrzeć. Weszła do ich pokoju. Liam rozmawiał  z kimś przez telefon.
- Andy, musze Kończyc. Trzymaj się. – odłożył telefon na szafkę
- Liam. Widzę co się dzieje. – wyraźnie posmutniała – Nie jesteś szczęśliwy. Tęsknisz za nią. Widzę to. Kocham cię strasznie, ale nie mogę patrzyć jak się męczysz. Powinieneś tam pojechać. Znajdź ją Liam. Myślę, że ona potrzebuje cię tak samo jak ty jej. – pogładziła jego policzek dłonią – Ja pragnę jedynie tego, żebyś był szczęśliwy. Wiem, że z nią będziesz. Weź samochód i jedź, póki nie jest za późno. – mówiła ze łzami w oczach
- Danielle, ja... – przerwała mu
- Nic nie mów. Po prostu bądź szczęśliwy. Ja to szanuję. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym trzymała cię przy sobie na siłę. Bądź z nią szczęśliwy. Zasługujesz na to. – pocałowała go delikatnie
- Przepraszam. – powiedział cicho
- Idź. – popędzała go
Wstał i niemal wybiegł z pokoju. Na dole szybko założył na siebie bluzę, wziął kluczyki od auta i wyszedł. Danielle stała w oknie zapłakana. Wiedziała, że zrobiła to, co powinna. Spojrzała przez szybę widząc tylko czarne odjeżdżające auto.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Macie :D 
Od razu mówię, ze kocham Danielle, ale w tym blogu miało być inaczej ;)
Dedikejted for maj sister :D To z nią pisałam inteligentny dialog Jen i Lou :D
Potem napiszę coś od siebie bo się spieszę hahah xD
+ 30 komentarzy musi być ;p
Love!

41 komentarzy:

  1. No chyba nie! Liam ty idioto wracaj! Nie jedź nigdzie, może Klaudia jakąś ciąże u Danielle wymyślisz?! Proszę Cię nie rób tego. Danielle jest taka fajna a ja wiedziałam od samego początku, że z tą Margo będzie coś nie tak ! Ha widzisz Ania wie wszystko ! On ma wrócić, bo inaczej go za jaja na żyrandolu powieszę! xd Hazza idź zabij tego pedała, bo patrzeć na niego nie mogę, znaczy się słuchać tfu czytać o nim nie mogę! On jest nie normalny ! A ja Ci mówię, że nie normalni ludzie są niebezpieczni ! Biedna Agatha, jednak mam nadzieję, że ten Max jej nie zgwałcił czy coś haha xd I nie będzie miała niespodziewanego dziecka :D
    CZEKAM NA NN ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie ci ten rozdział wyszedł <3 Dobrze,że z Agathą wszystko ok,a jeszcze bardziej,że Liam pojechał do Margo ;P Bo choć lubię Danielle,uważam,że ona bardziej do niego pasuje ;D Nie no,ale te sms-y to mnie rozbroiły ;D Myślałam,że nie wytrzymam ze śmiechu. Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny!!!Kocham twojego bloga normalnie!!Dodawaj kolejny rozdział! Nie mogę się doczekać:***

    OdpowiedzUsuń
  4. w koncu się doczekałyśmy nowego rozdziału !!

    Podobał mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział ,strasznie mi się podobał .Może częśniej pisz z siostrą bo ten dialog świetnie wam wyszedł <3

    OdpowiedzUsuń
  6. O Moja ulubiona blogerka w końcu cos dodała <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ahahah dialog Jenni i Lou po prostu WYMIATA! Śmiałam się jak debil do monitora ;D A ogólnie to rozdział cudowny <3 Na koniec nawet mi się lezka w oku zakręciła... Kochana Danielle (;
    Fajnie, że tak szybko dodałaś (rozumiem, że to ma być szantaż i jednocześnie motywacja dla mnie...? XD), ale ja 13 z miejsca nie ruszyłam i się na to nie zbiera ;<
    Czekam na kolejny <33
    [save-your-heart-tonight.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  8. Wesołych świat ,dodaj nam coś żebyśmy się nie nudzili <3

    OdpowiedzUsuń
  9. No jak na blogerkę przystało jest fajny rozdział. Mi osobiście się podoba choć nic szczególnego się nie dzieje, ale fajnie że nie zaniedbujesz tego bloga :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Smutna końcówka. (http://i-should-have-kissed-you-1d.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
  11. awww... to jest cudowne :D
    dziewczyny bierzmy się do pisania i piszmy 30 komentarzy xD
    zapraszam do siebie http://myworldonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. troche mi szkoda Danielle...
    No nic wspaniałe !
    Mało Zayna... ;/Będzie z nim coś fajnego? ^^
    Czekam na nexta ! :)
    I Wesołych <333

    OdpowiedzUsuń
  13. jej,trochę smutno :<
    czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hahaha przeboski hahah - kocham Louisa po prostu uwielbiam. Zarówno w opowiadaniu jak i w realu, chociaż to co ostatnio zrobił. Nio nio nie ładnie - ale nie martwcie się za karę 3 dni spał z psem zamiast w łóżku. Jak tylko wrócił do domu to mu taką awanture zrobiłam, że teraz to sam będzie wszystkim rozdawał autografy :D:D
    Kocham + czekam na następny i 23 DD
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  15. super bardzo mi się poodoba. swietnie wyszedł ci ten rozdział
    zapraszam do komentowania u mnie :)
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. "Spokojnie, to tylko słaby żart narratora." - to mnie rozwaliło hahahahahhaha
    "mówił, czule mieszając zupę" - można czule mieszać zupę? ;o ahahahhahahha
    A to jak Danielle się zachowała to czyn godny pochwały :DD
    coś mi sie zdaje że to 30 do jutra bedzie :D

    Gosia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Podobała mi się rozmowa Lou i Jen podczas pisania sms-ów z fanką. xD Rozdział świetny. Dawaj szybko następny! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Hhhhhahahah, ten rozdział jest chyba najlepszy, ale to sie zmieni, jesli dasz seks Lou i Jen <3
    matko, to ma byc szybko, tak ? spinaj tyłeczek .
    omg, cudowna rozmowa lou o jen, o tak . ^.^
    nieźle z danielle i liamem .

    czekam na następny .;d

    OdpowiedzUsuń
  19. haha, uwielbiam !!
    *ta rozmowa Jen z Lou ! <333 i to pytanie Vanessy ;D zgon !
    *nieźle z Daniell i Liamem.. ;/ ale z Margo ( tak ? ) będzie szczęśliwszy, i tak mi szkoda Daniell...
    *szczęście że Agacie nic się nie stało ;DD
    *czekam na następny xx @kika1613

    OdpowiedzUsuń
  20. Ta rozmowa przy smsach świetna
    "Spokojnie, to tylko słaby żart narratora" - najlepszy fragment rozdziału
    Ekstra!!!
    Chcę więcieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeej

    OdpowiedzUsuń
  21. huhu ;D Liam .. ;D ..
    aż żal mi się zrobiło Danielle. :c
    ale cóż taka jest kolej rzeczy :*>
    UDanyy rozdział.;D
    Czekam na nn :D. ajajajaj .;D

    OdpowiedzUsuń
  22. Patatajaj na dół :D
    Fajnie jest ;)
    Rozdział jak zwykle jest świetny :)
    Czekam na następny ^.^
    Pozdrawiam Wiki. <3
    + Wesołych Świąt ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Rozdział świetny jak zawsze. Szkoda mi Danielle ;/
    Zuza2710

    OdpowiedzUsuń
  24. Cudowny rozdział;**
    Kurde , żal mi Danielle :/
    Haha , te sms-y z Vanessą ;))
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx
    Happy Easter !

    OdpowiedzUsuń
  25. szkoda mi Danielle :C ale cóż . Rozmowa między Jen a Lou haha meeega (: chce ich na tej wsi, fajnie by było gdyby Louis pasł kózki XD czekam na nexta ^^

    OdpowiedzUsuń
  26. Kolejny zajebisty rozdział . Jak Ty to robisz ? Eh . Bardzo mi się podoba i czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziewczyno zajebe cię w takim momencie:D Nie no znajde cię dowiem się gdzie mieszkasz i będe cię nękać:D nie no żartuje ale zajebisty:D

    OdpowiedzUsuń
  28. Znów jestem z Haroldem, fuck yeah! Masz szczęście. XD
    I wgl. dlaczego Harry nie zajebał Maxa? Pff.
    Myślałam, że może krew się poleje. ;D
    A tak wgl. dialog Lou i Jen - epicki. xd

    OdpowiedzUsuń
  29. Dialog Jen i Lou po prostu genialny^^ Koocham twoje opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Hahahah dialog Jen i Lou mnie powalił :D
    Troche mi żal Danielle .
    Jak zwykle z niecierpliwością czekam na nn.

    Wesołych świąt ;)

    Paula. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + Jest juz ponad 30 komentarzy ;P

      Usuń
  31. Ja czekam na obiecany mi wątek z zapartym tchem! A co do rozdziału, dobrze że Agatha jest cała i zdrowa, Louis powinien obić ryja Maxowi, a co do Danielle i Liama, szkoda mi ich bo byli taką ładną parą :( Z zapartym tchem czekam na następny! Love ya!

    OdpowiedzUsuń
  32. Meega <33

    http://next2youu.blog.onet.pl/ zapraszam tez do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Kocham to <3
    ahaha moje nie nie nie :D to są jakieś kpiny :D
    biedna Danielle... pasowali do siebie
    Nie no ty jesteś mega :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Tak mi się spodobał Twój blog, że zarwałam nocy żeby przeczytać cały :D już się nie mogę doczekać następnego:* Szkoda mi Danielle, a dzięki twemu opowiadaniu jeszcze bardziej znienawidziłam The Wanted :p

    OdpowiedzUsuń
  35. nowy rozdziaaaał SZYBKOO! <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Super :D czekam na następny :D i 18+ z Louisem i Jennifer :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Kocham Cię jestem twoją "chyba" największą fanką. Prowadzisz cudownie tego bloga. Nie czytałam jeszcze takiego żeby głównym bohaterem był ♥Louie♥. Jest mega odjechany. A co do rozdziału to normaline się poryczałam na początku ze szcześcia a później ze smutku. Oby więcej takich z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział daj nzać kiedy bedzie...<3
    PozdRoWiOnkA
    Patrycja__ciacho
    Ps. Zapraszam na mojego bloga dopiero zaczynam http://onedirectionhistorie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. Od wczoraj czytam twoje opowiadanie i muszę Ci powiedzieć że miło przeczytać coś naprawdę dobrego. Masz talent do pisania i to widać! Zauważyłam też ze na początku były hejty od anonimów, ale nie ma co się tym przejmować.
    Lubię Danielle, ale również uważam że Liam pasuje do Margo. Max.. co za skurwiel! (przepraszam za słownictwo, ale no mogłam się powstrzymać) Hazza i Agatha - nono ^^ gorąca para xD Jen i Lou bardzo, ale to bardzo do siebie pasują :)

    Musiałaś tak zakończyć!? Teraz nie wyrobię z ciekawości.. ;3

    Pozdrawiam, Natalia.

    OdpowiedzUsuń
  39. Czekam na kolejny rozdział ! ; D

    OdpowiedzUsuń