poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Rozdział 22


*znów prośba ode mnie :D zapuście sobie "I should have kissed You" w odpowiednim momencie ;) enjoy!*

            Reszta dnia zapowiadała się mało ciekawie. Louis próbował znaleźć sobie jakieś zajęcie, a Jen postanowiła odnowić kontakt z fanami robiąc Twitcam. Była wdzięczna fankom 1D za ich wsparcie. Nie mogła ich tak zaniedbywać. Usiadła na łóżku uruchamiając laptopa Louisa. Zastanawiała się, co spowodowało tak szybkie opuszczenie domu przez Liama. Zazwyczaj nie był impulsywny, ale ostatnio nie był sobą. Coś go gryzło i najwidoczniej nie radził sobie z tym. Odbiegła myślami od swojego przyjaciela skupiając się na swoim Twicamie. Już w pierwsze 5 minut zyskała dosyć sporą oglądalność. Ogarnąć ponad 20 tysięcy ludzi nie było łatwo. W każdym bądź razie nie musiała radzić sobie sama, bo po chwili przyłączył się do niej Zayn.
- Co robisz? – spytał na wejściu
- Twitcam. Musiałam odreagować. – uśmiechnęła się lekko – Co cię do mnie sprowadza?
Na ekranie już widoczne były pytania dotyczące głosu w tle. Dziewczyny znały się na rzeczy bo od razu zgadły, że był to Zayn.
- Przyszedłem zobaczyć, czy Louie się ogarnął, ale widzę, ze nadal terroryzuje kuchnię. – usiadł obok niej – Hej wszystkim! – uśmiechnął się słodko
Oczywiście pojawienie się Malika wywołało ogólnoświatowe podniecenie. Wszystko było okej i do tego po chwili dołączył się Niall. Wszyscy wspólnie konsumowali żelki i odpowiadali fanom. Jennifer chcąc czy nie chcąc pomogła im w jeszcze większym stopniu zbliżyć się do Directioners. Chłopcy oczywiście pośpiewali i zdradzili niektóre sekrety domowe.
- Nie wiem czy wiecie, ale Jennifer nie lubi się z Harrym! Ha! – powiedział zadowolony Niall – Teraz się tłumacz. – wystawił jej język
- Niall!!!!!! – zmarszczyła brwi – Skąd ten pomysł? Ja i Harry się kochamy. Naprawdę. – mówiła ze śmiechem
- O tak, jeżeli kogoś Harry kocha to na pewno nie Jennifer. – wybuchnął śmiechem Zayn
- Ale sami widzicie, że robimy postępy na drodze do porozumienia. Dzisiaj rano prowadziliśmy dialog! – mówiła z entuzjazmem
- Tak, tak. Nie tłumacz się. Powiedz, że jesteś zazdrosna, bo zabiera ci Louisa co drugą noc, a nie. – szturchnął ją Blondyn
- Jesteście okropni! – rzuciła w nich żelkami
- Marnujesz! – krzyknął Niall
Ich krzyki i śmiechy usłyszał nie kto inny jak Lou. Wszedł do swojej sypialni i lekko się zdziwił. Na jego łóżku leżeli Niall, Jen i Zayn. Dobrze się bawili. Przywitał się z fanami, ale porwał na chwile swoją dziewczynę na balkon. Miał dla niej wiadomość. Zostawił kumpli i wyszli.
- Kochanie, dzisiejsze wydarzenia jeszcze bardziej dały mi do zrozumienia, że potrzebujemy wakacji. Dzwoniłem do Paula. Pojutrze wyjeżdżamy. – uśmiechnął się lekko
- Louie! Tak szybko? To cudownie. – ucieszyła się
- Miałem nadzieję, że ci się spodoba.
- Wtedy w końcu będziemy mieli spokój. – przytuliła go
- Ty na to zasługujesz. – czule pogłaskał ją po plecach – Przepraszam, że na ciebie naskoczyłem. Poniosło mnie. – lekko pocałował jej czoło
- Kocham cię, wiesz?
- Nie wiem. – uśmiechnął się cwaniacko
- To teraz już wiesz. – złożyła na ego ustach czuły, subtelny pocałunek
Zayn i Niall nie zamierzali tego przegapić. Skierowali laptopa w stronę okna. Wszystko było dobrze widoczne. Mieli niezły ubaw wchodząc z butami w ich prywatność. Lou widząc ich poczynania zaśmiał się i wrócił razem z Jen do pomieszczenia. Pokiwali głowami z politowaniem, ale chłopcy nadal byli z siebie zadowoleni czytając grupowe „awwwww”. W każdym bądź razie w czwórkę kontynuowali jakże zabawny Twitcam.
            Liam dotarł na miejsce dopiero wieczorem. Naprawdę się spieszył, ale musiał być rozsądny. Nikomu nic nie powiedział. Miał nadzieję, że Margaret będzie chciała z nim rozmawiać. Miał plan. Wymyślił go na poczekaniu, ale miał nadzieję, że zadziała. Doskonale pamiętał dom, w którym mieszkała. Kiedyś bywał tam notorycznie. Tęsknił za tym miastem. Wszystko wydawało mu się tutaj takie ciepłe i pozytywne. Ulice, które znał doskonale przypominały mu o najlepszym okresie swojego życia. Czas spędzony z Andym i Margo był jednym z najlepszych. Nie ogarniał jak mógł zapomnieć o tej dziewczynie. Był bardzo nerwowy. Im bardziej zbliżał się do ulicy Margo tym bardziej drżały mu ręce. Nie wiedział co jej powie. Był pewien jednego- zależało mu. Chciał odzyskać to, co stracił jakiś czas temu. Zrozumie, jeżeli wyrzuci go z domu. Miał przed oczami same negatywne myśli. Dojechał. Zaparkował auto przy chodniku. Siedział jeszcze chwilę na siedzeniu. Wpatrywał się w okno przez które wielokrotnie uciekał w środku nocy. Wiedział, że zawsze o tej porze roku uchylała je. Znał ją doskonale. Każde jej zachowanie i reakcja była dla niego oczywista. Przez chwilę miał ochotę się wrócić. Nawet odpalił samochód, żeby odjechać. Szybko jednak zrozumiał, że nie po to tyle tu jechał, żeby teraz tak po prostu zawrócić. Wyszedł z auta. Przekroczył bramkę podwórka i skierował się w stronę okna. Nie chciał wchodzić do środka. Stwierdził, że serenada pod balkonem jest znacznie fajniejsza. Stał tam przez chwilę zbierając myśli. W końcu podniósł mały kamień i rzucił w szybę. Nie poskutkowało. Ponowił czynność. W tym momencie ujrzał twarz, za którą tęsknił. Wyglądała ślicznie, jak zawsze.
- Co tu robisz? – zapytała widocznie zdziwiona
Nic nie odpowiedział. Wziął głęboki oddech i robił to, co powinien. Nie miał dużo do powiedzenia. Jego uczucia idealnie opisywała ich piosenka „I should have kissed you”. Miał nadzieje, że zrozumie jego intencje. Spojrzał na jej zmieszaną twarz i nie spuszczając z niej wzroku zaczął śpiewać.
I keep playing it inside my head
all that you said to me
I lie awake just to convince myself
This wasn’t just a dream
'cause you were right here

And I should have taken the chance
But I got so scared
and I lost the moment again

It’s all that I can think about oh
your all that I can think about
Margaret wpatrywała się w niego. Nie mogła uwierzyć w to, co się działo. Liam był tu dla niej. Poczuła ciepło w okolicy serca i łzy napływające do oczy.
Is your heart taken?
Is there somebody else on your mind?
I’m so sorry, I’m so confused just 
tell me am I outta time?
Is your heart breaking?
How do you feel about me now?
I can't believe I let you walk away when
when I should have kissed you…
I should've, I should've oh
I should have kissed you
Liam czuł, że mu wierzy. Był w tym momencie autentyczny. Wszystkie słowa śpiewał z sercem. To była jego jedyna szansa. Jeżeli nie przekona jej tym, to już nic mu nie pomoże. Nie mówiła nic. Cierpliwie czekała, aż skończy. Kochała jego głos jak i charakter. Według niej był idealny. W tym momencie jej serce robiło salta. Była szczęśliwa i jednocześnie rozbita. Wiedziała, że jak tylko skończy podda się chwili, a o konsekwencjach pomyśli kiedy indziej. W każdym bądź razie druga zwrotka była tak samo piękna jak pierwsza. Ten utwór zawierał całą ich historię.
Every morning when I leave my house
I always look for you yeah
I see you everytime I close my eyes
what am I gonna do?
And all my friends say

that I’m punching over my weight
But in your eyes I 
saw how you were looking at me

It’s all that I can think about
your all that I can think about
Na końcu znów ten wspaniały refren. Margaret zniknęła z pole widzenia. Liam był zrezygnowany. Miał wrażenie, że zawalił. Ze spuszczoną głową poszedł w stronę swojego samochodu. Już miał wsiadać, kiedy usłyszał znany mu głos.
- Liam!
W drzwiach domu stała Margo. Szybko zamknął drzwi auta i powoli szedł w jej kierunku. Nie musiał długo czekać. Dziewczyna podbiegła do niego i rzuciła mu się na szyję. Słyszał jej cichy szloch. Od razu mocno ją przytulił. Chciał, żeby czuła się bezpieczna. Przeklinał siebie w myślach. Zranił ją, a teraz liczył, że mu wybaczy. Wiedział, że jego serce bije szybko. Denerwował się. Nie chciał, żeby płakała.
- Ej, nie płacz. – ujął jej twarz w dłonie – Jestem tu. – otarł łzy kciukami
- Dlaczego? – niemal wyszeptała
- Od kiedy wyjechałaś nie potrafiłem funkcjonować. Nie było chwili, żebym o tobie nie myślał. Zawładnęłaś mną. Czułem, że czegoś mi brakuje. Teraz wiem, że zachowałem się jak dupek. Przepraszam. – głos mu się urwał
Jemu także łzy napłynęły do oczy. Tak cholernie mu zależało. Nie potrafił nawet tego opisać. Czuł, że to z nią chce spędzić swoje życie. Być z nią w zdrowiu i w chorobie. Przytulił ją mocniej. Razem płakali. Im obojgu było ciężko.
- Co z Danielle? – zapytała ocierając mokry policzek
- To ona kazała mi przyjechać. Widziała, że nie jestem szczęśliwy. Miała rację. Nie chcę dłużej iść przez to wszystko bez ciebie.
Mężczyźni nie powinni płakać. On miał to gdzieś. Walczył o coś, bez czego nie może i nie chce dalej żyć. Każda łza, która spłynęła po jego twarzy była oznaką bólu. Nie wiedział, czy Margaret mu wybaczy. Tyle lat się nie odzywał. Zostawił ją sam z tym całym cierpieniem. Był przygotowany na odtrącenie. Ona jednak zbyt długo czekała na jego powrót, żeby teraz go spławić.
- Jeżeli chcesz, żebym odjechał zrobię to. – mówił przez łzy
- Nie. – zaprotestowała – Zostań ze mną. – prosiła
Spojrzała na niego błagalnie. Ostatnie czego potrzebowałaby w tym momencie to jego brak. Liam był od niej wyższy, więc stanęła na palcach i lekko go pocałowała. Ten gest podziałał na niego. Nachylił się i złączył ich usta, tym razem jednak w namiętny i zachłannym pocałunku. Teraz byli szczęśliwi. Mieli siebie. Czuli swoją bliskość i nie chcieli przerywać. Jednak mama Margo miała inne zamiary.
- Liam! Margaret! Zaraz będzie padać!
- Powinienem już jechać. – szeptał
- Zostań na noc. – odpowiedziała
- Twoja mama nie będzie zadowolona. Prześpię się u siebie i zobaczymy się rano, hm? – odgarnął kosmyk włosów z jej twarzy
- I tak wiem, że jak Andy się dowie, że jesteś w mieście to się nie wyśpisz. – wysiliła się na uśmiech – Wejdziesz chociaż na chwilę? – spojrzała z nadzieją
- Niech będzie. – chwycił ją za rękę i poszli w stronę domu
Miała być chwila, a wyszło jak zawsze. Margo usnęła, kiedy Liam śpiewał jej „Torn”. Li nie chciał jej budzić, więc został na noc. Teraz trzymał w ramionach cały swój świat. Cieszył się mając nadzieję, że tak będzie już zawsze.
            Następnego dnia w domu One Direction było zdecydowanie pogodniej. Jen i Harry dogadywali się coraz lepiej. W sumie wspólne robienie omletów jednoczy. Pomijając fakt, że oboje byli cali w mące i jajkach. Zachowywali się jak dzieci. Hazza nie zapomniał poskarżyć się Louisowi, w końcu jego piękne loki były całe w białku. Śniadanie można udać za udane. Po posprzątaniu całego bałaganu i skonsumowaniu owocu pracy zespołowej Jenni postanowiła wyciągnąć swojego chłopaka do MilkShake City. Wiedziała, że wywoła to sporo szumu, ale nie przejmowała się tym. Wsiedli do samochodu i pojechali. Był słoneczny dzień, więc w centrum jak zawsze było tłoczno. Oni jednak nie zwracali na to uwagi. Szli za ręce w kierunku MilkShake City. Louis jak zawsze nie mógł przejść spokojnie przez ulicę. Fanki były wszędzie, ale cóż, takie życie gwiazdy. Jen zostawiła swojego chłopaka na zewnątrz, a sama poszła kupić szejki. Stojąc w kolejce dostrzegła znajomą dziewczynę. Valentine grała na gitarze w tym samym miejscu co ostatnio. Jennifer odebrała swoje zamówienie i skierowała się w stronę Polki.
- Cześć. – powitała ją promiennie – Znów tutaj? – zaśmiała się
- Mam sentyment do tego miejsca. – wydusiła Valentine
- Co się dzieje? – spytała bezpośrednio – Zayn się martwi. Tak nagle urwałaś kontakt.
- Musiałam. – przygryzła nerwowo wargę
- Bo? – uniosła brew
- To długa historia. – odwróciła wzrok
- Mam czas. On się naprawdę martwi. – złapała ją za nadgarstek, kiedy chciała się odwrócić
- Au. – wysyczała
Jennifer się zdziwiła. Przecież nie ścisnęła jej na tyle mocno, żeby mogło ją to zaboleć. Teraz dostrzegła kolejny dziwny szczegół. Valentine miała na sobie bluzkę z długim rękawem, mimo tego, że na polu było ponad 25 stopni. Jen podwinęła jej rękaw. Ujrzała dosyć dużego siniaka, który nie był jedyny. Dziewczyna szybko oswobodziła swoją rękę. Była zła i zmieszana.
- Nikomu ani słowa. – wysyczała
-Nie zrobię nic bez twojej wiedzy, ale jeżeli potrzebujesz pomocy to wiesz gdzie mieszkamy. Możesz na nas liczyć. – mówiła przekonująco
- Nie mów Zaynowi, że mnie widziałaś. Odezwę się za niedługo. Teraz muszę lecieć. Cześć.
Dziewczyna zniknęła. Jenni była rozbita. Wiedziała, że siniaki nie oznaczają nic dobrego. Dlaczego każdy, kogo spotka wpada w jakieś kłopoty? Jej życie to fatum. Po chwili wróciła do swojego chłopaka, który był otoczony dziewczynami. Widziała na jego twarzy uśmiech. Przynajmniej jego humor nie uległ zmianie. Usidła na ławce obok szukając jakiegoś racjonalnego rozwiązania. Westchnęła. Jedyne czego była pewna to to, że czeka ją ciężki dzień.

~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ta dam!!!!!
DEDIKATED FOR GOSIAAAA! MASZ DUPO I SIĘ CIESZY ;D
uwaga, chyba zrobię z Agathy i Harrego chorych napaleńców xD
Od teraz będę dawała rzadko notki ;/ ale 30 komentarzy musi być :D
+ Sex będzie na wakacjach na wsi xd ogarnijcie dupcie :D
++ Larry is real! I know it! = schiza bo widziałam całujących się gosci niczym Lou i Haroldzik, mrauć :d
Love! Mrs. Tomlinson

34 komentarze:

  1. wspaniałe *_*
    jestem ciekawa,co będzie z tą Valentine..
    czekam na następny (:
    @happypillx3

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne, bardzo a to bardzo ciekawi mnie o co chodzi z Valentine :D i czekam na wakacje Jenni i Lou ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Co się stało Valentine? Chcę wiedzieć! ;o Na początku pomyślałam, że może się cięła... ale chyba jednak nie.
    Rozdział jak zwykle fantastyczny! :D Najbardziej podobał mi się twitcam hehe ;d Przydałby się taki prawdziwy... <3 A jak Zayn i Niall pokazali fanom pocałunek Jenn i Lou? Sama zrobiłem głośne 'AWWWWWW!'
    Cieszę się, że dodałaś i pracuję ciężko nad tym, żebym też mogła dodać nn... Zobaczymy, co wyjdzie ;)
    Czekam z niecierpliwością na kolejny! A szczególnie na wakacje XDDD
    Buziaki <33
    [save-your-heart-tonight.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  4. Suuuuuuuuuuuuper rozdział!! Uzależniłam się od tego opowiadania! Kocham je!

    OdpowiedzUsuń
  5. huhuhu ;D zajebiste ; D
    Będzie sexx.;D Yeah..
    No ciekawe skąd te siniaki.
    ;/..
    rozdział jak najbardziej udanyy .;D
    xd
    hyhyhy czekam na następnegoo .;D x d
    Kochaam .:*
    Eliza :**

    OdpowiedzUsuń
  6. UMARŁAM. tyle chyba powinno Ci wystarczyc bo więcej z siebie dziś nie wyduszę.

    Gosia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie, nie, nie ! Za romantycznie tutaj się zrobiło między Liam'em a Meg. Ja wciaz przeżywam to, że ta kochana biedna Danielle powiedziała, że On ma jechac do Meg. jak to mogłaś zrobić, przecież Oni tak do siebie pasowali jak ciastka i mleko. Jak CIASTKA I MLEKO! Wiesz co to znaczy, byli dla siebie idelanni, a tu nagle.. BAH nie ma ICH.. :(( Do tego ta tomantyczna scenka na balkonie, omomom <33 Wyobraziłam sobie to, wiesz? Właśnie tak działasz, na moją wyobrażnię kochanie ty moje. <3 + coś czuję, że z Valenite się dzieje coś nie dobrego..
    CZEKAM NA NN ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział z resztą jak wszystkie .Jestem z Toba od począktku i zawsze mnie zadziwiasz .Blog jest oryginalny i bardzo wciagający ,oby tak dalej ,Dodawaj szybko następny <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Czemu będziesz rzadziej dodawała ? o.O Prosze CIę nie rób nam tego -,-

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie no świetny ^.^
    Tylko jedno mnie zastanawia.. Czemu ona ma siniaki ? O.O
    Czyżby nawiedzony psychopata ją dorwał ? O.o
    Nie no żartuje :D Jak zwykle moja wyobraźnia musiała zadziałać :D
    Szkoda, że rzadziej, bo bardzo się wkręcam :D
    Czekam na następny.
    Pozdrawiam Wiki. <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz fajne pomysły na rozdziały. Zycze weny. Ogólnie opowiadanie moim zdaniem świetne. I jestes na dobrej drodze zeby osiagnac sukces. :)
    zapraszam do komentowania u mnie
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. pachnie mi malizną! Valentine suko pogadaj z Jenni! A nie się plecami mała dziwko odwracasz! No co do Margo i Li! SŁOOOOOOOOODKO!takiej sielanki dawno nie widziałam i chyba z godzinę tęczą żygałam! Serialnie! Koocham i jak ce więcej wątków Zayniocha!

    OdpowiedzUsuń
  13. oo, niezła akcja z Valentine, napisz jakiś wątek o niej xd
    TAK, ZROB CHORYCH NAPALEŃCÓW, FAJNIE BĘDZIE, MÓWIĘ CI ! ^.^
    i ogólnie, mogłabyś zrobić jakąś akceje z Niallem, nie było jeszcze jakiejś takiej . ;d

    czekam na nn . ;d

    OdpowiedzUsuń
  14. Dopiero zaczęłam czytać dzięki Agacie, ale pisz dalej! nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialnyy . : D

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak zawsze świetny rozdział. (http://i-should-have-kissed-you-1d.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
  17. :c :c :c zdołowałaś mnie. *-*

    OdpowiedzUsuń
  18. Super rożdział...dobrze ,ze Jen i Harry sie lepiej dogadują..ciekawi mnie co będzie z Valentine xd czekam na kolejny roż .

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetnie jak zawsze zreszta ;)
    Liam poprostu był boski <3
    Czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mega boskie <3 jak zawsze xddd
    Co jest Valentine? nie nie nie to mi się nie podoba haha biedna :C
    będzie SEX <3333 Uuuuu
    Scena z Liamem superrr :D
    czekam na kolejny :):):)

    OdpowiedzUsuń
  21. jak to rzadko ? ;< nie może tak być1 ;(
    chce szybo rozdział <3
    świetny blog <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Jezuu <3 Uwielbiam twojego bloga xd

    i zapraszam do mnie ;)
    http://mojahistoria1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. wspaniale cały dzień na to czekałam w końcu odreagowałam super rozdział czekam na kolejny daj znać kiedy bedzie Plis

    Pozdrawiam patka
    http://onedirectionhistorie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. O współczuje tego widoku, nie chciałabym widzieć gejów, którzy się całują xdd Czekam na następny rozdział xdd

    OdpowiedzUsuń
  25. Siedziałam od rana i czytałam twoje opowiadanie. Musze ci powiedzieć , że to genialne. Oryginalne , wciągające. Na prawde , wielki szacunek . No zakochałam się. Natalia.

    OdpowiedzUsuń
  26. Kocham to opowiadanie jak nie wiem .Dawaj następne <3

    OdpowiedzUsuń
  27. mega,mega, mega! nareszcie seks, Jen i Lou ! hueeuehueheu :> || ciekawe co z dziewczyną od Zayn'a .. martwię się.. || dobrze,że sie dogadują ;DD @kika1613

    OdpowiedzUsuń
  28. DAWAJ NASTĘPNY ROZDZIAŁ <3

    OdpowiedzUsuń
  29. A może tak następny ? XD

    OdpowiedzUsuń
  30. Hahahah, ty nie zartuj, LARRY ISTNIEJE ! Czy widzialas ich czy tez nie, MUAHAHAH, no znaczy tych gosci, znaczy, wiesz o co mi chodzi ;p Dobra, ja sobie jade do babuni na swieta, a gdy wracam to BAAAAAAAAAAM ! I Hazza dogaduje sie z Jenni o.o No normaaaaalnie szoooook ! xd Ale taki pozytywny, hahahh xd No dobra, zobaczymy co sie bedzie dzialo z polka w dalszych rozdzialach, ale ta akcja z twitcamem byla swietna ! <3 Z tym calusem itd. ;d Hyhyhy, w ogole coraz ciekawiej sie robi ;d NEEEXT ! :) xx

    OdpowiedzUsuń
  31. Zajebisty jak zawsze :D czekam na ten gorący sex na wsi :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetny blog, znalazłam go wczoraj i musiałam skończyć. Uzależnia, kiedy sie go czyta chce się go więcej. Każda scena mnie rozwala i przeżywam ją okropnie. Czekam na następny rozdział i jeżeli możesz to powiadom mnie na twitterze : @colorlovee

    OdpowiedzUsuń
  33. Liam...po prostu go kocham tak wspaniale to opisałaś w tamtej chwili chciałabym się znaleźć na miejscu Margaret ;)

    OdpowiedzUsuń