czwartek, 19 kwietnia 2012

Rozdział 26

            Następnego dnia jeden z ochroniarzy chłopców wraz z mechanikiem spotkali się z Louisem i odholowali samochód. Randy zadbał o to, żeby Lou i Jen bezpiecznie dotarli do Doncaster. Jay dzwoniła do Paula, żeby przysłał najlepszego ochroniarza, a że on sam musiał pilnować resztę w Londynie przysłał Randyego. Tak jak prosiła pani Tommo bez żadnej skazy dotarli na miejsce. Oczywiście Lou zabronił pilnowania siebie podczas pobytu w Doncaster. Umówił się, że ostatniego dnia pobytu Randy z powrotem po nich przyjedzie. Podczas urlopu nie chcieli być w żaden sposób ograniczeni. Około trzynastej zawitali na progu domu Tomlinsonów. Na początku domek wszystko wydawało się takie normalne. Niestety pozory mylą. Kiedy tylko Louis krzyknął „jesteśmy!” po schodach zbiegły najpierw dwie identyczne dziewczynki, które powitały ich piskami i krzykami radości. Następnie z kuchni wyszła Jay w fartuchu. Kiedy tylko uchyliła drzwi do ich nozdrzy dotarł cudowny zapach kurczaka. Tuż po niej z salonu wybiegły jeszcze dwie dziewczynki. W zasadzie wszystkie były do siebie niesamowicie podobne.
- Louis! – krzyczały jego siostry nie dając mu dojść do słowa
Młode bliźniaczki przyległy nie do swojego brata, ale do Jennifer. Zmieszana dziewczyna nie wiedziała co zrobić, więc objęła je ramionami. Zrobiło się lekkie zamieszanie, ale Jay zapanowała nad sytuacją.
- Phoebe, Daisy! Puśćcie Jennifer! – zarządziła
- Za mną się nie stęskniliście? – zapytał oburzony Lou – Oj… Nie ładnie. – pokiwał głową z dezaprobatą
Za chwilę jedna z nich rzuciła się bratu na szyję. Wycałowała jego policzki dokładnie i uśmiechnęła się rozbrajająco. Druga jednak nadal nie zamierzała puścić Jen, więc dziewczyna wzięła ją na ręce i podążyła wraz z Louisem do kuchni. Dwie pozostałe siostry także się tam skierowały. Jenni była lekko zdenerwowana. Wiedziała, że Jay zna jej przeszłość, a to wystarczający powód, aby odczuwać lekki wstyd. Miała jednak obok siebie Lou, a to jej pomagało. Wszyscy zasiedli przy stole. Młoda Daisy zajęła honorowe miejsce na kolanach Jen, a Phoebe zasiadła u Louisa. Reszta zajęła miejsca na krzesłach.
- Jennifer, niesamowicie miło mi cię poznać. – powiedziała Jay
- Mi panią również. Żałuję tylko, że Lou o wizycie tutaj powiedział mi dopiero wczoraj. – zaśmiała się
- Nie pojechałabyś ze mną gdybyś wiedziała wcześniej. – wystawił jej język
- Dlaczego? – zapytała pani Tommo
- Bo była przerażona, kiedy jej powiedziałem, że zamiast na wieś jedziemy tutaj.
- Ale gdybyś powiedział wcześniej zdążyłabym przygotować się na to psychicznie. – uśmiechnęła się słodko
- Oj nie jestem aż taka straszna. – mówiła Jay – Poznaj jeszcze moje córki. Ta przylepka, która siedzi u ciebie to Daisy, a identyczna jest Phoebe. Ta brązowowłosa dama to Felicite.
- Fizzy. – poprawiła ją dziewczyna
- No tak, Fizzy. Obok niej jest Lottie.
- Miło mi was poznać, przepraszam, gdzie jest toaleta? – nerwowo przygryzła wargę
- Zaprowadzę cię.
Lou wiedział, co to oznacza. Zaprowadził ją do pomieszczenia na końcu korytarza. Weszła do środka i stanęła przed lustrem. Wyglądała naprawdę jak kłębek nerwów. Louie uspokajająco położył jej ręce na ramiona stając za nią.
- Kochanie, jest dobrze. – pocałował jej kark
- Dlaczego boję się, że nie dorównam Eleanor? – spojrzała na jego odbicie w lustrze
- Tym się stresujesz? – uśmiechnął się czule
- Przecież ona była według twojej mamy idealna. Mi do ideału sporo brakuje. – odwróciła wzrok, nie chciała na siebie patrzyć
- Nie chcę ideału. – obrócił ją przodem do siebie – Chcę ciebie. – pocałował ją czule – Będzie w porządku, zobaczysz. Moja mama lubiła Eleanor, ale chce, żebym był szczęśliwy. Wie, że tylko z tobą będę. Głowa do góry. Wracamy do kuchni i robimy swoje. Daisy już cię kocha. Trudniej będzie z Fizzy, ale dasz radę, a wiesz dlaczego? – zaprzeczyła – Bo cię kocham i wiem, że radziłaś sobie z większymi wyzwaniami.
Spojrzała na niego z nadzieją. Miał rację. Całe życie dawała sobie radę. Dragi, śmierć matki, Paradise. Wszystko to było zdecydowanie trudniejsze niż stawienie czoła naprawdę sympatycznej rodzinie. Uśmiechnęła się ciepło, a Louis nachylił się, aby wyszeptać jej coś do ucha.
- Choćby zaspokojenie mnie. – zaśmiał się
- Wariat. – pocałowała go i wrócili do kuchni.
            W domu One Direction od samego rana było wesoło. Śniadanie było robione w rytmach Justina Biebera. Muzyka grała z wieży i była ustawiona na największy poziom głośności. Wszędzie  było pełno puchu i o dziwo… keczupu. Harry i Liam robili śniadanie, kiedy Zayn wyskoczył na nich z poduszką. Niall miał dobry humor tego ranka, więc zaczął bitwę, która przerodziła się w wojnę. Przez to wszystko cały dom był usyfiony. Kiedy puch zaczął ich drażnić przerzucili się na jedzenie. Harry dysponował tubką keczupu i musztardy, Liam miał mąkę, a reszta to co było pod ręką. O jaka szkoda, że nie pomyśleli o skutkach tej zabawy. Ktoś przecież musi tu posprzątać. Niestety nie mieli sprzątaczki. Dziewczyny postanowiły trzymać się z daleka od całej akcji, więc poranek spędziły na podwórku. Wokół domu codziennie było kilku paparazzich. Tego dnia jednak było ich zdecydowanie więcej. Ignorowały ich wścibskie spojrzenia. Kiedy chłopcy mniej więcej ogarnęli salon można było dokończyć przygotowanie omletów. Pomijając fakt, że śniadanie zjedli dopiero około dwunastej nie było aż tak źle. O trzynastej Liam zabrał Margo na spacer do parku, Harry pisał z Niallem nową piosenkę, Ruth i Agatha oglądały talk show, a Zayn i Valentine postanowili wyskoczyć razem na kawę do Starbucka. Ostatnio coraz więcej czasu spędzali razem, oczywiście nie zapominając o podlewaniu roślinek. Następnie postanowili wpaść do Nandos. Nuggetsy były czymś, co i Valentine i Zayn kochali. To popołudnie spędzili naprawdę miło. Kto wie, może uczucie, którym darzył Jennifer nie było miłością? Bo w takim razie jak ma nazwać to co czuje do Valentine? Ta dziewczyna naprawdę zamieszała mu w głowie. Była młodsza, więc mógł się nią opiekować i wskazać odpowiednią drogę. Miał plan. Trasa, która miała zacząć się już za tydzień obejmowała występ w Polsce. Nie wiedział dlaczego dziewczyna tak bardzo nie chce tam wracać, ale postanowił przełamać jej strach. W końcu zawsze znajdzie się coś pozytywnego. Chociażby pobyt z nim. Nie wiedział jak ja do tego przekona, ale był zdeterminowany.
            Humor Nialla zdecydowanie uległ zmianie. Rano był wesoły i roześmiany, teraz jednak czuł smutek. Jedynym sposobem na częściowe rozładowanie napięcia było napisanie piosenki. Lubił pisać o swoich uczuciach, a w tym momencie był rozdarty. Po śniadaniu Ruth dostała telefon od swojego ojca. Nialler nie wiedział na początku, że treść, jaką przekazał była niesamowicie smutna. Ruth nie chciała nic przed nim ukrywać, więc zdecydowała się powiedzieć mu najnowsze wieści. Tak jak zakładała, musi wyjechać do Brazylii. Jej ciotka dostała wylew i jest w bardzo złym stanie. Najprawdopodobniej nie będzie to krótka wizyta. Blondyn nie chciał w to wierzyć. Współczuł jej bardzo i naprawdę nie chciał, żeby radziła sobie z tym sama. Niestety on miał trasę. Wszystko obróciło się przeciwko nim. Teraz, kiedy mogą być ze sobą bez ukrywania coś musi się zepsuć. Niall nie radził sobie z tym. Miał szczerą nadzieję, że Ruth przyleci na któryś z koncertów w Europie. Niesamowicie długo czekał na tą trasę i chciał cieszyć się tym ze swoją dziewczyną. Teraz jednak to technicznie niemożliwe, bo będą w całkowicie innych częściach świata. Harry postanowił pomóc Niallowi. Sam pisał piosenki, a współpraca z Blondynem zawsze dobrze się kończyła.
I wanna feel your breath on my skin,
Touch you when you kiss my lips.
I wanna stay with you now,
Because you’re the best thing in my life.
Niall zaśpiewał na poczekaniu fragment zwrotki. Hazza chciał go wesprzeć, w końcu są przyjaciółmi, jednak nie potrafił dobrać odpowiednich słów.
- Stary, nie możesz się tak dołować. Przed nami trasa. Tyle na nią czekaliśmy, nie możesz teraz nawalić. – tłumaczył
- Wiem, ale wiesz gdzie jest Brazylia? – potwierdził – No właśnie. Na pewno nie w Europie. – powtórzył na gitarze melodię, która wpadła mu w ucho
- Poradzicie sobie. Zawsze będziesz mógł odwiedzić ją prywatnym odrzutowcem. – zaśmiał się Hazza
- Harry, mi nie jest do śmiechu. – skarcił go – Mieliśmy pisać, a nie bawić się w psychologa.
- W porządku. Chciałem tylko, żebyś wiedział, że możesz na nas liczyć. Jeśli będziesz chciał się do kogoś z nas przytulić w nocy to wbijaj śmiało.
Na te słowa w oczach Nialla zakręciły się łzy. Był bardzo wrażliwy. Wizja kilku miesięcy bez Ruth obok niego była straszna. Przypomniały mu się wszystkie momenty, kiedy zasypiała w jego ramionach. Mimo tego, że mieszkali osobno często któreś z nich wpadało na noc. Teraz będzie musiał zadowolić się jedynie Liamem. Harry zauważył pojedynczą łzę spływającą po jego policzku. To dołujące widzieć swojego przyjaciela w takim stanie. Szczególnie dlatego, że Nialler prawie zawsze się śmiał.
- Dobra. Koniec tego. Zabieram cię dziś wieczorem na drinka, może dwa, ewentualnie siedem. Bez dziewczyn, bez reszty. Tylko my dwaj. Nie przyjmuję żadnych sprzeciwów. – powiedział Hazza
- Nie mam ochoty na picie. – na twarzy Blondyna zawitał grymas
- A ja nie mam ochoty patrzyć jak się dołujesz mimo tego, że ona nadal siedzi na dole.
Niall zrezygnował. Po chwilowych przemyśleniach stwierdził, że Harold  może mieć rację. Rozluźni się i może spojrzy na to wszystko w lepszej perspektywy. Skończyli pisać zwrotkę, zapisali melodię i byli pewni, że kiedy go skończą może być hitem. Zresztą… Wszystko w ich wykonaniu jest genialne. Jednak taki utwór pisany sercem jest czymś niesamowitym. W dodatku głos Nialla pasował idealnie do klimatu, jaki razem stworzyli w tym utworze. Zapowiadało się ciekawie.
            Zayn i Valentine bawili się razem doskonale. Widziało ich pełno fanek, ale Zayn nie chciał się tłumaczyć. W końcu to zwykły wypad na miasto z dziewczyną od podlewania kwiatków. Brzmi beznadziejnie, ale oboje wmawiali sobie, że właśnie tak jest. Malik zabrał ja na London Eye. Szwendali się całe popołudnie. Wieczór był jednak dokładnie zaplanowany przez Zayna. Skoro zgodziła się pójść z nim na kolacje to nie ma wyjścia. Kiedy spacer im się znudził zamówił taksówkę, która miała ich zawieść w wyznaczone miejsce. Malik zawiązał jej czarną opaskę na oczy. To miała być niespodzianka. Kiedy auto się zatrzymało, wysiedli. Valentine szła prowadzona za rękę przez Czarnowłosego. Zorientowała się, że wsiadają do windy. Po chwili byli na nieznanym je piętrze. Nie wiedząc czemu poczuła jak powietrze ponownie uderza ją w twarz. Zatrzymali się. Zayn poszedł do niej z tyłu i rozwiązał opaskę. Dopiero, kiedy przejrzała na oczy zorientowała się, że są na dachu jakiegoś budynku, a na środku znajduje się przystrojony stolik dla dwojga. Spojrzała na niego zaskoczona, a on uśmiechnął się słodko. Usiedli i otworzyli szampana. Był chyba jednym z droższych, bo smakowa naprawdę inaczej niż wszystkie, które do tej pory piła. Po chwili rozmowy przyszło jedzenie. Zayn lubił włoską kuchnię, więc zdecydował się na wyśmienite spaghetti. Kiedy zjedli usłyszeli dźwięk muzyki. Valentine w tym momencie była jeszcze bardziej zaskoczona.
- Zatańczymy? – zapytał z nadzieją
Zgodziła się. To była wolna piosenka, a na podwórku było już ciemno. Oświetlały ich jedynie małe lampki, które tworzyły klimat półmroku. Valentine doskonale znała piosenkę, w ktrej rytm się kołysali. W końcu utwór Robbiego Williamsa „Angels” był jednym z jej ulubionych.
- Widzę, że wszystko sobie zaplanowałeś. – zaśmiała się
- Długo czekałem aż się zgodzisz, więc chciałem, żeby było idealnie. – uśmiechnął się czule
- Udało ci się. Dziękuję. – pocałowała go w policzek – Jak mogę ci się odwdzięczyć?
Zamyślił się. Było coś, co chciał zrobić.
- Nie ruszaj się, ok?
Nie wiedziała o co mu chodzi, ale przytaknęła.
- Zawsze chciał pocałować dziewczynę na której mi zależy w świetle księżyca. Chcę żyć wiedziała, że... – przerwała mu
- Po prostu to zrób. – powiedziała pewnie
Zayn niepewnie ujął jej twarz w dłonie i nachylił się nad nią zatapiając swoje usta w jej. To był niesamowicie magiczny moment. Valentine mimo swoich wątpliwości poddała mu się. Oplotła rękami jego szyję i odwzajemniła pocałunek. Nie myślała teraz o tym, że gdzieś w tym mieście jest chłopak, który zabiłby ją za to. Teraz jednak liczył się Zayn i to z jaką czułością ja całował. Miała cichą nadzieję, że ta chwila będzie trwała wiecznie. Czuła się wspaniale. Malik też czuł, że jego serce skacze z radości. Już długo nie zależało mu tak bardzo na jakiejś dziewczynie. Był pewny, że Jenni była chwilowym zauroczeniem, a to z Valentine chciałby witać każdy nowy dzień. Na usta cisnęły mu się dwa słowa, których nie chciał teraz wypowiadać. W każdym bądź razie to był jeden z tych momentów w życiu, których oboje długo nie zapomną, a kto wie, może w przyszłości wspólnie będą wspominać ich pierwszy pocałunek na dachu w świetle księżyca?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
POWIEM WAM TYLKO TYLE:
* WCZORAJ TWITCAM LIAMA, ORGAZM KIEDY WSZEDŁ LOU.
* DZIŚ MÓJ TATO SŁUCHAŁ PŁYTY CHŁOPCÓW I STWIERDZIŁ, ŻE LUBI WMYB
* JAY TOMLINSON LUBI STRONĘ "LOUIS TOMLINSON POLAND" NA FACEBOOKU I KOCHA POLSKICH FANÓW, ZGON.
*I NAJLEPSZE... LARRY KISS KURWA! *.*
30 KOMÓW I GRA GITARA!
KOCHAM WAS TAK MOCNO, ZE JA PIERDOLE!
AJAJAJAJ!

48 komentarzy:

  1. hejo ! witaj znowu :D wchodze na swego bloga i widze,że dosłownie 9 min. temu dodałaś nową notke i mysle wreszcie ! no teraz tylko szybko kliknać przeczytać i dodać komentarz może będę pierwsza... no i jestem pierwszaa :D heh rozdział cuuuudownyyyyy ! oczywiście jak wszystkie inne :) co raz więcej osób przekonuje się do 1D ostatnio moja koleżanka ich pokochała takze więc jestem z tego ogramnie zadowolona :) oj my też Cię kochamyyy <333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  2. omg,to jest świetne *___*
    a ten kiss Larrowy to omg,ZGON!
    dawaj następny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. SUPEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEER ZALICZYŁAM ZGON tylko błagam więcej (przynajnmniej trochę więcej) o Jenifer i Lou proooooooooooooooszę <3 ale i tak rozdział świetny ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. fvbsdmbvsfvbaskdjfvsdkjfhsdkjfvxcm,zvbakjegvajfxdvxzmcb JEZU TEN ROZDZIAŁ *___________________*
    JEZU TEN LARRY *________________________*
    WEŹ, DAWAJ MI NASTĘPNE NO *__________*
    I WIEDZ ŻE JESTEM TWOJĄ NAJWIĘKSZĄ FANKĄ ! <3
    XDDDDD
    @HAZZACONDA

    OdpowiedzUsuń
  5. My cb też Kochanna :*..
    Orgazmm :*.
    huhuhuhu .;D zajebisty rozdział.:*
    Kurwa Larry :D. mmm ..
    Hahahaha . xd Bożee . Maleńka pisz następny jak najszybciej i weny :*> .. uu dzisiaj sie nie będę rozpisywać;**>
    To Dobrej nocki Dee Dee + no dobra czytelniczki tego bloga też :*.

    x.Elizaaa ;**. xd

    OdpowiedzUsuń
  6. HUHUUHUHUHUH KOCHAM TOOOO <3333!!! Ja nie mogę ale moment z Zaynem i Valentiną jest zajebisty :D Nie no murzynie postarałaś się :D Biedny Niall :C KOCHANA NIKOLA HORAN xd coś mi się zjebało i mszę się jako anonimowy :C

    OdpowiedzUsuń
  7. Zhjdflkjalksjlkjadkljlakjlkdasjdlkjslkjalkdjlkajdkljflkjflkfsdj *____* poryczałam się na wątku Zalentine on jest taki, taki IDEALNY! Co to Pani Tomlinson jestem pewna że pokocha Jenni, chłopaki rozjebali system bitwą na poduszki, to zdecydowanie, szkoda że Ruth wyjeżdża a ja czuję jaki gruby melanż przeżył Harry z Naillerem ale skadljsa;ljd;alsjlajsdl;j ZAYN CAŁOWAŁ SIĘ Z VALENTINE! AWWW TEŻ TAK CHCĘ ! CHCĘ TAKĄ RANDKĘ! I WANT KURWA!

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny rozdział, cudowny pocałunek Zayna i Valentine w świetke księżyca - świetnie to wymyśliłaś :>
    czekam na następny rozdział i mam nadzieje że będzie równie ciekawy jak ten :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahahahah, ja takze skacze z radosci i zgony i kurczaki big smajl ze wszystkiego co napisalas pod rozdzialem *.* To sie nazywa byc Polish Directioners, hahah xd
    A co do rozdzialu to smialam sie, jak Daisy sie przyczepila do Jenni & nie chciala sie od niej odkleic ;d Baaardzo ja luuubi xd Ciesze sie, ze Jay jest taka mila ;d Ciekawe czemu z Fizzy ma isc trudno ? Ehh, padlam jak Lou powiedzial "Jak zaspokajanie mnie" hahahah xd Noo i Zayn & Valentine ! FUCKYEAH dziewczyno ! Co z tego, ze to polka tylko w fikcji, ale POLKA KURCZAKI NO ! xd Polska potrafi ! xd Noo, przykro mi z powodu Niallera & Ruth ... mam nadzieje, ze pomimo wszystkiego jakos im sie uda :) Czekam na kolejny ! :) xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział!
    Nie mogę się doczekać dalszej części wizyty Lou i Jen u rodziny Lou:D Do tego ten pocałunek Zayn'a i Valentin :*Kocham tego bloga <3<3

    OdpowiedzUsuń
  11. Ooo jaki świetny ten pocałunek, bitwa na jedzenie, Jenn w domu u Louisa. Wszystko po prostu genialne ;-) z niecierpliwiscia czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestes boskaa;d I te wszystkie twoje rozdzialy byly swietne;dd Po prostu rob to co robisz bo w tym to jestes swietna..;)) I nie moge sie juz doczekac nexta;)) Sluchaj mam prosbe moglabys pokazac zdjecie bohaterow tak jak ty ich sobie wyobrazasz i wgl bylu by genialniee;))

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham to opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nareszcie jest! Ekstra rozdział! Bitwa na poduszki i żarcie *me gusta* Wiedz, że twój tata jest fajny

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow twój tata ma swietny gust. A co do rozdziały to jest super. Tylko więcej Louisa i Jen ciesze się ze jego mama ją zaakceptowała. Czekam na kolejny rozdział Pozdrawiam zapraszam do mnie http://onedirectionhistorie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. jej ten rozdział był super :D
    dziewczyny bierzmy się do komentowania i napiszmy 30 rozdziałów, aby nowy rozdział pojawił się szybko :)
    +coś mi się wydaje, że Jenifer będzie miała problem z zakolegowaniem się z Fizzy xD

    OdpowiedzUsuń
  17. OMG. Kocham twoje opowiadanie. Rozdział świewtny jak zawsze ;) czekam na nn
    Zuza2710

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny rozdział :)
    Nareszcie Valentine i Zayn byli na randce.
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Rozdział jest świetny ,czekam na kolejny <3 : D

    OdpowiedzUsuń
  20. ohh taka romantyczna niespodzianka *.*
    <3 Kocham Zayna :*

    OdpowiedzUsuń
  21. rozdział jak zwykle świetny, nie chcę słodzić ale po prostu nie mogę powiedzieć na ciebie ani jednej złej rzeczy. to dołujące, bo muszę przyznać że lubię krytykować. :D
    czekam z niecierpliwością na kolejny.
    http://when-i-close-my-eyes-i-think-of-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. NASTĘPNY ! <3

    - Patrycha .

    OdpowiedzUsuń
  23. zajebiste!!!!!!!!!!!!!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Super nie mogę się doczekać następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  25. A może Jen w ciąży??? :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Nareszcie Valentine z Zaynem :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja nie mam słów do tak zajebistego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Zgadzam się z tą ciążą!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Superrrrrrr!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <3333333333333

    OdpowiedzUsuń
  30. Czekam na NN!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  31. o ja pierdziele, ZGON JAK WIZE KISS LARREGO . <3 *.*
    końcówka rozdziału wyjebana w kosmos, zajebisteee<3

    czekam na nn, Dee Dee <3

    OdpowiedzUsuń
  32. suuuper ! <3
    Kocham Twoje opowiadanie ! <3
    czekam na next :*
    i zapraszam do siebie :)
    http://xmorethanthis1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Swietny rozdzial ;**
    Zayn i Valentine ♥
    Szkoda , ze Ruth wyjezdza :/
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  34. zgon kurwa *.*
    musiałaś dojebać tego gifa, prawda? >.< jezuuuuu, przez ciebie nie będę mogła spać przez tydzień <3

    OdpowiedzUsuń
  35. Rozdział świetny, a ta końcówka po prostu magiczna. (http://i-should-have-kissed-you-1d.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
  36. Zayn & Valentine -> Awwww... ;* wydaje mi się, że nie ma słowa, które opisałoby to co czułam kiedy to czytałam. :D
    Louis & Jen -> Oj Loui hah skrobiesz sobie : ) Mówisz, że Jen cię zadowoliła, poprzedniej nocy w STODOLE?!
    Liam & Meg -> Nie wciąż jej nie lubię..
    Niall & Ruth -> : (( No dlaczegooooooooo?! Dlaczego mają się tak teraz nagle oddalić od siebie, no nie mogę noo ! Muszą być razem ! AAAAAAAAAA ! zaraz cię ugryzę: )
    ROZDZIAŁ -> OCZYWIŚCIE BOSKI !

    CZEKAM NA NN ♥

    OdpowiedzUsuń
  37. aaaaaa genialne! boskie i wg brak mi już słów. kocham to czytac. pisz dalej i nie marnuj talentu !
    Zapraszam do mnie gdzie ukazał sie wreszcie 14 rozdział :)
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. Cudowny :D czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Kocham Twojego bloga .! Wiem że to przereklamowane ale ja nie umiem dobrać innych słów ;) Poprostu kolejny rewelacyjny rozdział w Twoim wykonaniu . Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. O jprdl. zaiebista jesteś nie no srry Ty i twój blog . ahahh nie wiem który raz to piszę no ale ... hahahah Pzdr. no i oczywiście czekam na następny xdd

    OdpowiedzUsuń
  41. ja tu tylko chwilowo;D. Bo już 99 obserwatorów . tego bloga jest :O >> :D. :** .

    OdpowiedzUsuń
  42. Od razu przeczytałam wszystkie rozdziały. Świetnie piszesz i rób to dalej :D Powodzenia i czekam na następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  43. Naprawdę świetny blog! Zakochałam się w tym blogu! Będę tu często zaglądać! http://najamajke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  44. Świetny! Z reszta jak zwykle :D
    Zapraszam do mnie :) http://musicjam1d.blogspot.com/
    Jesli nie lubisz takich spamów to przepraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Kiedy następny rozdział ?
    Już się nie mogę doczekać.
    Czytałam to wszystko do 3 w nocy ;D
    Najlepszy blog o One Direction ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Aaaaaa......! Kochaaaam...! Ten blog jest tak zaje jak poprzedni ! ;** Megaaaa *____* Wiedz, że jesteś genialna. No kurde..masz talent :) <3. No przydała by się jakaś ciąża ;D. Cyaa ;*

    OdpowiedzUsuń
  47. Kiedy nastepny ? :D

    OdpowiedzUsuń