poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Rozdział 27


            Pogoda w Doncaster była fatalna. Jedynym pozytywem był fakt, że nie padał deszcz. Dzień się dopiero zaczął, a ciemne chmury nie zapowiadały ładnej pogody. Cóż, takie uroki Anglii. W każdym bądź razie w domu Tomlinsonów było radośnie. Jay wraz z bliźniaczkami przygotowywała śniadanie, Fizzy poszła do Fliss, a reszta smacznie spała. Phoebe i Daisy nadawały kolorów w ten smutny, zimny dzień. Około dziewiątej prawie wszystko było gotowe. Brakowało jedynie ulubionego, brzoskwiniowego dżemu Lottie.
- Daisy, idź obudź Lou, niech pojedzie do sklepu. Tylko cicho, niech Jennifer się wyśpi. – nakazała Jay
Tak więc zrobiła. Po cichu weszła do sypialni swojego brata. Dyskretnie weszła na łóżko wbijając się tym samym między niego i Jen.
- Louis, wstawaj. – szturchała go, żeby się przebudził
- Mamo, jeszcze 5 minut. – mamrotał
- Masz jechać do sklepu, bo Lottie będzie zła. - naciskała
- Póóóóóźniej. – przeciągnął zasłaniając się kołdrą
Jen od razu zorientowała się, że w łóżku znajduję się obcy obiekt. Niechętnie otworzyła oczy. Ujrzała dziewczynkę próbującą dobudzić swojego brata.
- No Louis! – zirytowała się ośmiolatka
- Daisy? – upewniła się Jen
Młoda skinęła głową. Nie chciała budzić Jennifer, więc lekko się skrzywiła.
- Coś się stało? – zapytała dziewczyna
- Nie, ale mama mówiła, żebym cię nie budziła. – jej twarz pokrył grymas
- Oj, nic się nie stało. – uśmiechnęła się ciepło Jenni – Louis nie wstanie tak szybko. W nocy długo rozmawiał z Harrym. – poinformowała
- To źle. – westchnęła młoda – Lottie potrzebuje brzoskwiniowy dżem, bo inaczej nie zje śniadania, a wtedy mama się denerwuje.
- No to mam pomysł. Chodź.
Jennifer wstała z łóżka i wraz z młodą skierowały się na dół zostawiając tym samym Louisa w łóżku. Harry po imprezie z Niallem był lekko wstawiony, ale nadawał się do rozmowy. Lou nie potrafił wytrzymać bez niego jednego dnia. Ich rozmowa trwała ponad dwie godziny. Gadali o wszystkim. Jak gdyby nie widzieli się rok. Któż by pomyślał, ze tyle może się wydarzyć podczas jego nieobecności? Jen nie bardzo to ogarniała. Jedyne czego była pewna, to to, że Harry i Louis są blisko i muszą często mówić sobie, że się kochają, bo inaczej nie jest dobrze. Fani pisali do niej, że liczą na jakieś pikantne zdjęcia Larrego.. W sumie trudno im się dziwić. Wyglądali razem słodko. Agatha czasem prowokowała w różnych zabawach niezręczne sytuacje. W gronie znajomych mogli sobie na to pozwolić, ale wiedzieli, że takie zdjęcia/filmy mogłyby narobić dużo szumu, zdecydowanie za dużo. Wróćmy jednak do wydarzeń z dnia dzisiejszego. Jennifer zeszła na dół i przywitała się z Jay i Phoebe. Dziś czuła się już zdecydowanie lepiej. Razem z Jay odbyły wczoraj szczerą rozmowę i wszystko było w porządku. Wspaniała kobieta.
- Daisy, mówiłam, żebyś nie budziła Jenni. – powiedziała pani Tommo
- Nic się nie stało. To Louisa wina. – zaśmiała się Jen
- Właśnie, gdzie jest? Zejdzie za chwilę? – krzątała się po kuchni kobieta
- Wątpię. Za długo rozmawiał z Harrym w nocy. Teraz będzie odsypiał do południa.
- Lottie potrzebuje dżem. – westchnęła Phoebe
- W takim razie ubiorę się i pójdę, tylko kto mi pokaże, gdzie jest sklep? – spojrzała cwaniacko Jen
- Ja! – krzyknęła uradowana Daisy
- Mogę też? – zapytała wstydliwie Phoebe
- Co ty na to, Jay? Mogę porwać te dwie kreaturki? – uśmiechnęła się
- No dobrze. Ubierajcie się i bądźcie grzeczne. Nie uciekajcie i uważajcie na fanki przed domem. – ostrzegła kobieta
- Stoją tam w taką pogodę? Nie marzną? – zdziwiła się Jen
- Nie wiem. Wczoraj wieczorem było ich więcej, teraz jest ich 6. Szkoda mi ich, bo Lou będzie spał jeszcze dobre 2 godziny. – zasmuciła się pani Tommo
- Powiem im, żeby przyszły później. Louis się zgodzi, a przynajmniej mam taką nadzieję. Postaram się go przekonać. – puściła jej oko
- Myślę, że długo nie będziesz musiała prosić. – posłała jej promienny uśmiech – On kocha swoich fanów. Zawsze robi wszystko, żeby się z nimi spotkać. Jedynie wczoraj nie miał siły na nic.
- Dlaczego wcześniej ignorował fanki z Doncaster? – zamyśliła się
Ostatnio przeczytała sporo informacji na jego temat. Kiedy był z El zachowywał się inaczej. Jak gdyby był marionetką w jej rękach. Olewał fanów czekających na niego. To wszystko sprawiło, że Jen miała jeszcze większą ochotę pomóc tym dziewczynom go spotkać. W tym momencie do kuchni weszła Lottie, która widocznie słyszała jej pytanie.
- Bo Eleanor mówiła „zostań, w końcu sobie pójdą, przecież tak rzadko się widujemy, nie jestem dla ciebie ważna?” – parodiowała głos El, Lottie
- To wszystko wyjaśnia. – podsumowała krótko Jenni
Tak więc Jen zrobiła coś pożytecznego załatwiając fankom spotkanie z Lou i kupując dżem dla Lottie. Jen jeszcze niedawno była zwykłą dziwką, teraz jednak jest inaczej. Jest dziewczyną, która chce dać jak najwięcej od siebie. Pomyśleć, że to zasługa jednego chłopaka.
            Od kiedy Valentine została mianowana specjalistą od podlewania kwiatków jej życie się zmieniło. Zyskała przyjaciół, z którymi mogła się śmiać i płakać jednocześnie. Jeśli chodzi o to drugie, to właśnie tak było w nocy. Pijany Niall pomylił sypialnie. Zamiast swojego pokoju zawitał do gościnnego, gdzie Valentine rozmawiała przez telefon ze swoją przyjaciółką z Polski. Kiedy zobaczyła stan Blondyna rozłączyła się i pomogła mu usiąść na fotelu. Na początku nie mówił nic. Patrzył się jedynie w podłogę. Kiedy zdał sobie sprawę gdzie jest, zaczął rozmowę. Opowiadał o tym, jak bardzo jest mu źle z powodu wyjazdu Ruth. Płakał. Niall James Horan wypłakiwał się jej w ramię. Mówił o każdej pojedynczej sytuacji, przez którą będzie musiał przejść bez niej. Mimo, iż alkohol krążył w jego żyłach miał całkiem trafne przemyślenia. Jego rozpacz była tak wielka, że Valentine napłynęły łzy do oczu. Być może nie znała Zayna aż tak długo jak Niall znał Ruth, ale rozumiała go. Wie, że będzie tęsknić za Czarnowłosym przez cały miesiąc trasy. Takim oto sposobem ryczeli razem. Nie trwało to jednak długo. Do jej pokoju wpadł zdezorientowany Liam, który wyprowadził wstawionego Nialla. Valentine ogarnęła się i poszła spać. Dzisiejszy dzień był jednak lepszy. Londyn podarował im trochę słońca, co nastrajało ją pozytywnie. Z samego rana wstała, poszła pod prysznic i ubrała się w jeansowe szorty i luźną, niebieską bluzkę. Skierowała się do kuchni, gdzie swoją drogą jeszcze nikogo nie było. Zrobiła sobie herbatę i chwyciła małą konewkę, którą codziennie podlewała kwiatki. Na oknie stał średniej wielkości fikus, który ledwo rósł. Jego liście żółkły, marna była jego przyszłość.
-Pij. – powiedziała nalewając wody do doniczki – Ludzie mówią, że z kwiatkami trzeba rozmawiać. Wcześniej tego nie robiłam, więc pewnie dlatego więdniesz. Liście do góry, Zayn kupi ci dzisiaj jakiś dobry nawóz, żebyś poczuł się lepiej. Jesteś jedynym fikusem w tym domu, reszta to kaktusy, nie poddawaj się. Będę o ciebie dbała do ostatniego liścia. W końcu po to tu jestem. Dziwna wymówka, wiem, ale przecież nie powiem mu, że naprawdę chcę tu z nim zostać. O mój Boże.. Rozmawiam o moich problemach z kwiatkiem. To naprawdę chore. Jesteś w strasznym stanie. Od kiedy Agatha dostała awans chyba nikt cię nie podlewał. Człowieku, znaczy em… fikusie. Brzmi beznadziejnie, trzeba ci dać jakieś imię. Może Hmm…
- Albert? – odezwał się głos zza jej pleców
- O Boże! – krzyknęła przerażona Valentine – Znaczy… Zayn! Co ty do cholery robisz w mojej kuchni!? – położyła rękę na swojej klatce piersiowej czując przyspieszone bicie swojego serca
- Twojej kuchni? – zaśmiał się słodko
- To nie jest istotne! Skoro już tu jesteś… Możesz mi powiedzieć, dlaczego ten fikus jest w takim stanie? Kazałeś mi podlewać kwiatki, a nie przywracać je do życia!  – starała się odwrócić jego uwagę od jej wcześniejszych słów na temat pobytu tutaj
- Może dlatego, że Lou dostał go od Eleanor, a nie miał serca go wyrzucić, więc czekał aż sam zwiędnie? – spojrzał zadziornie
- Czyli chcesz mi powiedzieć, że jego przeznaczeniem jest wylądować w śmietniku? – spiorunowała go wzrokiem, przytaknął – A ja nawet zaczęłam z nim rozmawiać! Wyobrażasz sobie jaki pusty będzie ten parapet bez tego kwiatka?! No spójrz. – ściągnęła na chwilę doniczkę – Widzisz? Głupio ci teraz?
- Myślę, ze powinniśmy go po prostu wyrzucić. Louie byłby nam wdzięczny. No popatrz na niego, błaga o wylądowanie w śmietniku. – mówił z udawaną powagą
- W takim razie dlaczego jeszcze jesteś tutaj w samych bokserkach zamiast już czekać na mnie w aucie? – zapytała
- Ale po co? – zdziwił się
- Jak to po co? Kupić nowego kwiatka. No już, za 5 minut masz być gotowy. – poganiała go
- Jesteś szalona, jest dopiero 8 rano! – mówił stojąc w progu
- Powinieneś się cieszyć, nie będzie korków. No już, rusz swoje zgrabne pośladki na górę. – wskazała mu ręką wyjście
Zayn już nic nie powiedział. Posłusznie udał się na górę. Rudowłosa odetchnęła z ulgą. Miała nadzieję, że Zayn nie słyszał jej wypowiedzi, a przynajmniej nie całej. Ten fragment odnośnie pozostania tutaj z nim wolała zdecydowanie zostawić dla siebie. Dopiła herbatę i usiadła na krześle wyczekując Zayna.
            Louis kochał swoich fanów. Po każdym spotkaniu z nimi był radosny i wesoły. Tym razem jednak wszyscy przeszli samych siebie. Jay wraz z Jennifer zrobiły naleśniki i gorącą czekoladę częstując dziewczyny czekające pod domem. Była ich szóstka więc zdążyły nawet zamienić kilka słów z Louisem. Było miło. Jen była szczęśliwa widząc uśmiech fanek jak i samego Lou. Tylko fakt, że dziewczyny czekają od rana sprawił, że Tomlinson ruszył swój zacny tyłek z łóżka. Ranek należał do udanych. Pogoda nie była najlepsza, ale Lou nie chciał siedzieć w domu. Spotkał się ze swoim przyjacielem Stanem, a Jennifer wraz z Jay gotowała obiad. Dogadywały się, nawet bardzo.
- Dziękuję, że mi pomagasz. – powiedziała ciepło kobieta
- Nie ma za co. Moja mama rzadko gotowała coś sama, więc nie miałam kiedy jej pomagać. Zresztą i tak wygoniłaby mnie na dwór, a sama się męczyła. – westchnęła
- Brakuje ci jej? – podeszła kładąc rękę na ramieniu dziewczyny
- Strasznie. – patrzyła w podłogę – Robiła dla mnie wszystko, a ja ją okradałam. Ostatnie pieniądze wyciągnęłam na dragi. Wstydzę się tego. Przez moją przeszłość mam wrażenie, że nigdy nie dorównam Eleanor. Dziewczyna z dobrego domu, wykształcona... – zasmuciła się
- Nie myśl tak. Louis nie patrzy na to wszystko. Dla niego liczy się to, czy kochasz go takiego jakim jest. Eleanor była próżna i lubiła wydawać rozkazy. Naprawdę nie musisz się o to martwić. Louis jest zakochany po uszy. Za każdym razem dzwonił do mnie kiedy usnęłaś. Mówił, że boi się, że pewnego dnia znikniesz. Albo przez Harrego, albo przez Eleanor, ale najbardziej bał się Maxa. Lou to dobry chłopak, kocha cię. – uspokajała ją
- Chyba ma pani rację. Za bardzo się tym wszystkim przejmuję. – westchnęła ponownie
- Wiem, że to może zabrzmieć dziwnie, ale wiem, ze palisz papierosy i jeśli chcesz możesz zapalić na werandzie, nie przeszkadza mi to. – Jay posłała jej akceptujące spojrzenie
- Wątpię, że tego chcę. Kiedy jestem tu mam większą motywację, żeby rzucić palenie. Mimo wszystko, dziękuję. – uśmiechnęła się
Do powrotu Louisa wszystko było w porządku. Jay czytała książkę, a Jennifer bawiła się z dziewczynkami i psem w salonie. Było zabawnie, kiedy Ted zabrał Jen telefon. Zabawa była niezła. W każdym bądź razie było miło. Lou wrócił około 16-tej. Widząc jak jego dziewczyna bawi się z jego siostrami poczuł niesamowite ciepło w okolicy serca. Wiedział, ze Jen będzie dobrą matką. Miał tylko nadzieję, że jego dzieci, a nie nikogo innego. Nie wiedział co zrobiłby, gdyby go zostawiła. Wszystko co teraz robił było z myślą o niej. Louis podszedł do niej i zabrał ją na chwilę z salonu. Zaprowadził do kuchni, która była pusta.
- Wyglądasz słodko, kiedy zajmujesz się dziećmi. – powiedział czule ją całując
- To twoje siostry są słodkie, nie ja. – uśmiechnęła się
- Wiesz, że będziesz cudowna matką? – zapytał odgarniając kosmyk włosów z jej czoła
- Louie... – spuściła wzrok
- Coś się stało? – zmartwił się
- Ja…Nie jestem pewna, czy powinnam mieć dzieci. Żadne dziecko nie chciałoby mieć dziwki za matkę. Przepraszam, jeśli cię rozczarowałam. – posmutniała
- Przestań. – przytulił ją – Jesteś wspaniała, a każde dziecko kocha swoją matkę bez względu na wszystko. Nie powinnaś ciągle do tego wracać. Jesteś teraz tutaj, ze mną. Liczy się przyszłość, a nie przeszłość. – pocałował ją delikatnie – Już teraz jestem najszczęśliwszy na świecie, więc co byłoby gdyby za kilka lat taka mała kreaturka wołała do mnie „tato”? – rozmarzył się
Jen widziała jak bardzo Lou chce mieć dzieci. Nie miała zamiaru mu tego odmawiać, ale naprawdę się bała. Nie chciałaby, żeby jej dziecko było odrzucone przez to, kim była.
- Zrobię dla ciebie wszystko, Louie. – powiedziała mocno się w niego wtulając.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
PRZEPRASZAM! NAJPIERW TESTY, TERAZ SPOTKANIA DO BIERZMOWANIA- NIE OGARNIAŁAM! SO SORRY! POSTARAM SIĘ ODROBIĆ W WEEKEND MAJOWY! 
Musicie mi wybaczyć :D Myślę, że następny rozdział będzie lepszy, ten jest taki z dupy xd
Agatoooo! Nie łam mi serca! Bo będzie inwazja kosmitów. Nie żartuję.
+Dziękuję za komentarze, kocham Was <3
++ Elka mieszka w mieszkaniu z przyjacielem? hahhahahahahaha xDDD Dobra jest xd Grr! jak ja jej nie lubię!
+++ http://sonda.hanzo.pl/sondy,154956,tofI.html TAKA TAM SONDA JAKBY MNIE PONIOSŁO, PRAWDA AGATO?
Love! Dee Tomlinson

30 komentarzy:

  1. lubie te w wjazdy na Elkę bo w końcu jest ktoś kto ma o nie podobne zdanie do mnie! :D Rozdział jest świetny, rozbawiła mnie ta cała sytuacja z kwiatkiem hahah xd czekam na nowy <3

    OdpowiedzUsuń
  2. ajajajaj kocham to opowiadanie, i te słodkie wątki Lou i Jen <3 no coś cudownego (:
    Zapraszam do mnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział. Błagam nie zabijaj Harrego i Agathy. No i stwórz małą kreaturkę Louisa i Jen. Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału.
    Zapraszam do mnie: http://1d-foreveryoung.blogspot.com/ xoxo
    -A.

    OdpowiedzUsuń
  4. ahh akcja Zalentine jest zajebista! I gadanie z kwiatkiem cudo! Lou i Jen... słodko cieszy mnie że Jay zaakceptowała tym kim Jenni była i że mają taki świetny kontakt :) Koocham tego bloga :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki do dupy? Rozdział świetny! Rozwaliło mnie gadanie Valentine do kwiatka xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ładnie proszę, nie zabijaj Harrego i Agathy.
    Będzie mi bardzo smutno gdy to zrobisz :(
    Świetny rozdział
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaka kurwa śmierć Harry'ego i Agary?! Ja się kurwa pytam? Nie rób tego dla własnego bezpieczeństwa! Bo cię znajdę i przekupię kosmitów by cię porwali!

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudne , cudne , cudne .
    Rozmowa z kwiatkiem zawsze spoko . ;D
    Czekam na kolejny ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. No dziękujemy za rozdział , nie przejmuj sie każdy ma swoje życie prywatne ;D hyhyhy trzeba sobie jakoś radzić .;D.
    ale masz zajebistych czytelników, którzy są wyrozumiali .
    To i tak podziw, że znalazłaś dla nas czas <3 KOchamy Cię .;D :* hahahahahaha [*] . śmierć ?:O. tak . przyjaciel ufoporno .;D hyhyhyhy ,
    Ciekawa jesteem . :D. tej inwazji kosmitów o ile do niej dojedzie, ale chuj tw. blog Najlepszy.
    Ty wszystko umiesz opisywać więc czym jest dla cb . wyzwanie z kosmitami .;D :*.
    Thanks you so much . ;D za rozdział. Czekam na następny weny życzę .;D Dee Dee .<3.

    x.xElizaa. :*..

    OdpowiedzUsuń
  10. No nareszcie ! Swietny roział . Czekam na następny ;)) Xxxx

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahahh, Valentine, Zayn i Albert ... to bylo cos xd Hahahha xd Ehh ten Nialler, tylko by sie upijal ; p Dobrze, ze Liam go zabral bo by chyba z nia ocean lez wylal ;p A co do Jennifer & Louisa to ciesze sie, ze jej zalezy na jego fanach :) Ze dba o nich :) To slodkie :) Ze dogaduje sie zarowno z fankami jak i z rodzina Louisa :D Zyskala przyjaciolki :) Czekam na kolejny ! :) xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Meegaa ! Rozmowa z kwiatkiemm ;D Hah ! Jen i Louis - so sweet ! <33 Rozdział cudowny ! I want next ! ;**

    OdpowiedzUsuń
  13. Specjalnie dla ciebie jebnę długi komentarz:
    Albert jest the best! Nie ma to jak gadanie do roślin... Lou i Jen są taacy słodcy :P A jak częstowała fanki jedzeniem? No normalnie genialnie :P Nie zabijaj ich, w sensie Harrego i Agaty. Ewentualnie Agata mogłaby go zdradzić i okazać się być wyłudzaczką jego pieniędzy której zależy tylko na sławie i wtedy w ramach zemsty porwaliby i zabili ją kosmici zaprzyjaźnieni z Hazzą ( i nie, nie chodzi o resztę 1d, tylko o takie zielone człowieczki z antenką na głowie) Nosz, napisałam taki dłuuugi komentarz :P A miałam się uczyć :P Uwielbiam twojego bloga i rozumiem, że masz swoje życie :P No i myślę sobie dzisiaj: a może gdzieś jest nowa notka? I tu nagle takie sralalala bum! Nowy rozdział i jebnęłam smajla xD No i co tu dużo gadać: Jesteś zajebistą pisarką, twoja historia różni się od innych, jest wyjątkowa, cudowna i cholernie ciekawa :P Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział, mam nadzieję że pojawi się szybko, a gdyby zabrakło weny a dokuczała nuda zapraszam do mnie na http://run-in-this-direction.blogspot.com/ Dodawaj szybko nowy rozdział, bo umrę z niecierpliwości, co byłoby wielką stratą, bo mój mózg nie znałby dalszych lodów naszych bohaterów :P Nosz, kurwa, już 3 razy miałam zakończyć pisanie tego komentarza :P Podsumowując: Jesteś zajebista, a ja pragnę nowego rozdziału :P Może doczytasz ten komentarz do końca i dowiesz się jak bardzo cenię sobie twoje opowiadanie :P Pozdrawiam i powtarzam po raz kolejny: czekam na next!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. prosze nie usmiercaj harrego i jego dziewczyny no to taka fajna parka .! ;>

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojeju. Nie mogłam sie doczekac tego rozdziału a ty mnie tak zaskoczyłaś. Jest taki słodki <3 A Albert ? hmm FAJNE <3 TYLKO NIECH WYRZUCA TEGO KWAATA OD EL.! No proszę <3 NIE ZABIJAJĄ HARREGO I AGATHY.!
    + Też jej nie lubię ; ** <3
    ++ Pisze opowiadanie o Lou. WPADAJ <3 http://dont-lose-hope5.blogspot.com/ Liczę że Ci się spodoba i skomentujesz . <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział ;**
    Żal mi Niall'a BIEDAK -.-
    Niech wywalą tego kwiatka od El !
    Oni muszą mieć dzieci <33
    Valentine i ta rozmowa z kwiatem xD
    Ty chcesz zabić Harrego i Agathę ?
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam.xx

    OdpowiedzUsuń
  17. wyjebany w kosmos rozdział ! < 3
    czekam na next'a ;D
    i zapraszaam do siebie :*
    http://xmorethanthis1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Albercik ? :O Jemu też jebnij jakąś laske. ahahahah
    A tak poważnie. AWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWW przezajebista zajebistość. Nie waż się zabijać Harry'ego ! Ostatecznie Agathe,ale to jeśli już na prawdę musisz. xD
    Wcale nie do dupy,genialny.Ile ja bym dała zeby mnie Lou naleśnikami poczęstował *_________* A tak swoją drogą co z dziadkami Jen? Odnajdą ją czy nie odegrają już żadnej roli? Ok,się rozpisałam. Czekam na następny.Rozumiem,życie prywatne. Kocham Cię ,bye. Natalia

    OdpowiedzUsuń
  19. O_______________O
    WYBACZ, ŻE GWAŁCĘ CIĘ CAPSLOCKIEM, ALE JAKOŚ MUSZĘ SIĘ ODSTRESOWAĆ! HUEHEU :D

    ZASTANAWIAM SIĘ CO NAPISAĆ. JAY TO TAKA KOCHANA KOBIETA, WYDAJE SIĘ FANTASTYCZNĄ MATKĄ JAK I PRZYJACIÓŁKĄ, BO TAK MI SIĘ WYDAJE, ŻE WŁASNIE NIĄ JEST DLA LOU, DLA JEN I DLA WSZYSTKICH JEJ DZIECI.. PRZEZ TĄ OSTATNIĄ ROZMOWĘ LOU I JEN WŁAŚNIE SKAPNĘŁAM SIĘ, ŻE NIE DŁUGO NADEJDZIE CZAS, ŻE LOU POWIE, ŻE ZOSTANIE OJCEM (BYLEBY NIE Z ELEONOR. POWIESIŁABY SIĘ).. ALBERCIK HAHA ALBERT MALIK ;P NO DOBRA BO JA SIĘ TUTAJ ROZMARZYŁAM XP VALENTINE WYDAJE SIĘ TAKA UHM.. JAKBY TO DOBRZE UJĄĆ. TAKA PRZYWÓDZCZA, NIE PRAWDAŻ? POWIEDZIAŁA DO MALIK'A, ŻE MA BYĆ TAK JAK ONA CHCE I TAK MA BYĆ, BO INACZEJ NIE BĘDZIE ZADOWOLONA ;) W SUMIE TAKIE OSOBY SĄ FAJNE! HAZZA I LOU TO JEST TAKIE SŁODKIE, ŻE AŻ MNIE MDLI HAHHAA XP NO DOBRA NIE, JEST FAJNIE! I WIESZ UCIESZYŁABYM SIĘ GDYBY JEN KIEDYŚ WSTAWIŁA TAKIE ZDJĘCIE! WGL TO KTOŚ W KOŃCU PRZYZNAŁ, ŻE ELKA JEST JAKA JEST, NO DOBRA MOŻE TO JEDNAK TWOJE OPOWIADANIE, ALE JA SOBIE TO WSZYSTKO I TAK CZY SIAK WYOBRAŻAM, MAM TO PRZED OCZAMI I WIDZĘ DOKŁADNIE WSZYSTKO. NAWET RYSY TWARZY LOU, JEGO UJ WIE JAKIEGO KOLORU OCZY (ZIELONE CZY NIEBIESKIE) I TO NIEWINNE SPOJRZENIE ZE STRONY JEN. W SUMIE BAŁABY, SIĘ RÓWNIEŻ NA JEJ MIEJCU. JESZCZE PARE MIESIĘCY TEMU BYŁA ZWYKŁĄ DZIWKĄ, A TERAZ? TERAZ JEST DZIEWCZYNĄ LOUIS'A TOMLINSON'A, MA WSPANIAŁYCH PRZYJACIÓŁ I CZEGO TU WIĘCEJ MOŻNA CHCIEĆ? JEST TERAZ TĄ NIEZWYKŁĄ..
    CZEKAM NA NN ♥

    P.S SORKI, ŻE SKOMENTOWAŁAM ROZDZIAŁ NIE TAK PO KOLEI HAHA :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozdział świetny, tylko jakoś zabrakło mi reszty chłopaków. (http://i-should-have-kissed-you-1d.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudownie, pięknie, zajebiście, fantastycznie!
    Nie mogę...po prostu nie mogę więcej napisać. Brak mi słów.
    http://together-forever-in-love-for-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. tak właściwie to ty jesteś the best!!!
    trzeba być geniuszem żeby pisać TAKIE opowiadania!!!
    podziwiam cie za to :)

    czekam na kolejne rozdziały

    OdpowiedzUsuń
  23. Rozdział świetny, ale nie przeżyje jak ci nie wygarnę tej sondy. CZY CIEBIE POGRZAŁO?! Za dużo na słońcu przebywasz :D Harry i Agatha MUSZĄ żyć! Jeśli nie, to ja wezmę sznurek, patelnie, kij bejsbolowy i cię znajdę, a od razu mówię że jak się bawię czymś czym nie mogę to jest źle. Anyłej, rozdział genialny i czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Rozdział świetny i nie zaprzeczaj . A Ciebie to już chyba pojebało , co ?! Weź ich nie zabijaj , tak jak napisała komentatorka wyżej " Za dużo na słońcu przebywasz " A jak już masz to niech kurde kosmici ich zaatakują hahahha Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  25. Kocham Cię dziewczyno ,strasznie Mi się podoba ten rozdział ,kocham Louisa ,nienawidzę jebaanej Eleanor XD

    OdpowiedzUsuń
  26. SPAM .Witam! Chciałabym Cię tylko zaprosić do przeczytania historii o One Direction , którą mam szczęście pisać :)Zapraszam na all-my-love.blog.onet.pl :)

    OdpowiedzUsuń
  27. jest mega, jeden z moich ulubionych blogów no ! <3 zapraszam do mnie http://neverbackdown1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. UUUUuuuu fajnie fajnie!!! ty wariacie głupi xddd Biedny Niall :CCC a jak mi powiedziałaś o tym co będzie dalej to aż mi przykro parówo :C zabije cię!!!! <33 xoxo Nikola

    OdpowiedzUsuń
  29. Kocham Cię za tego bloga<3 Jenn jest taka Kochana :D

    OdpowiedzUsuń
  30. czyzbyś oglądał film ,, tylko nie kłam kochanie''? i z tąd wzięłas gadanie do kwiatka i imie kwiatka Albert?

    OdpowiedzUsuń