czwartek, 7 czerwca 2012

Rozdział 31


            Minął tydzień od rozpoczęcia trasy przez chłopców. W tym czasie odwiedzili już Hiszpanię i Portugalię. Jeśli chodzi o kontakt, to dzwonili niemal codziennie. To stało się zabawne, bo zazwyczaj każda z dziewczyn dostawała telefon o tej samej godzinie, co oznaczało, że koncert lub próba dobiegły końca. Zazwyczaj rozmowa trwała godzinę, czasem dwie. Wszystko zależało od poziomu ich zmęczenia lub ilości czasu wolnego. Dziś jednak było inaczej. Louis zadzwonił do swojej dziewczyny, aby nie robiła sobie planów na wieczór. Zrezygnował z wyjścia do francuskiego klubu, aby porozmawiać z Jen. Oczywiście doceniła ten gest i wykonała jego prośbę. W zasadzie to od wyjazdu One Direction, dziewczyny nie miały zbyt dużo do roboty. Dom był czysty, gotować dla trzech osób nie było sensu, a na rozrywki wszelkiego typu nie miały ochoty. Całymi dniami przesiadywały w Milkshake City, albo w domu przed telewizorem. Margo w ten weekend postanowiła dotrzymać im towarzystwa, więc przyjechała. Całą sobotę spędziły na monotonnych zakupach. Jedyną rzeczą, która jeszcze w jakiś sposób ich zaskakiwała było to, że spotykali cały czas inne fanki. Jen jednak nie mogła skupić się na zakupach. Chciała, żeby wieczór jak najszybciej nadszedł, a ona mogła znów usłyszeć dźwięczny głos swojego chłopaka.
- O czym myślisz? – zapytała Margo
- O Lou. Dokładnie za 5 godzin i 22 minuty go usłyszę. – westchnęła – I zobaczę. – dodała po chwili. W końcu umówili się na skype. Kamera w tym wypadku była ich wybawieniem. Co prawda nie oddawała dotyku ani zapachu, ale obraz był wystarczający.
- No to zazdroszczę. – zaśmiała się Agatha – Hazza powiedział, że francuskie kluby są czadowe i musi tam pójść. – powiedziała obojętnie upijając łyk kawy.
- Wytrzymamy. Za dwa tygodnie lecimy do Berlina, więc odbijemy sobie tą nieobecność. – zaśmiała się Valentine
- Tsa, tylko, że my musimy wracać z powrotem do Londynu, a ty zostajesz. – zmierzyła ją wzrokiem Margo
- Wolałabym wrócić z wami. Nie to, że nie chcę być z Zaynem, ale Polska nie kojarzy mi się dobrze. – westchnęła
- To wróć z nami i po kłopocie. – powiedziała Agatha konsumując truskawkowe ciasto
- To nie jest takie proste. Zayn się uparł. Nie wiem co kombinuje, ale był bardzo uparty kiedy mnie o to prosił. Zrobię dla niego wszystko. Nawet wrócę do Polski.
- Z Malikiem krzywda ci się nie stanie. Będzie dobrze. – pocieszała Jenni – A teraz błagam! Niech ten czas szybciej leci!
- Wariatka. – zaśmiała się Agatha
- Ale pamiętaj, że miłość nie istnieje. – droczyły się z nią dziewczyny
- Bardzo śmieszne. – zmierzyła ich wzrokiem i zaczęła przeglądać zakupiony wcześniej magazyn.
Reszta popołudnia była mało fascynująca. Oglądanie łzawych komedii w domu nie było dobrym pomysłem. Wszystkie rozkleiły się totalnie i ubolewały nad faktem, że ich mężczyzn nie ma z nimi. W końcu teraz mogłaby płakać w ich ramionach, ale cóż, życie jest ciężkie.
            W końcu nadeszła wymarzona godzina. Jen usadowiła się wygodnie na łóżku, które należało do niej i Lou, po czym odpaliła laptopa.
- Nie ma go. – powiedziała pod nosem wertując wzrokiem listę swoich kontaktów, która w zasadzie ograniczała się jedynie do Margo i członków One Direction. – Zapomniał. – tym razem pomyślała. Na jej twarzy zawitał smutek i rozczarowanie. – Przyjdzie, na pewno. – wmawiała sobie. Jednak minęło 5 minut, 10, 15... – To bez sensu. – już chciała zamknąć laptopa, kiedy usłyszała charakterystyczny dźwięk nadchodzącego połączenia.
- Jenni? Słychać mnie? – zapytał dobrze znany jej głos
- Tak, doskonale. – mimowolnie się uśmiechnęła
Po chwili kamera się włączyła, więc ujrzała twarz, za która tak bardzo tęskniła. Jednak było tam też coś innego, nowego.
- Dziecko? – zapytała zdziwiona
- Ah, tak. To jest Lux. Córka naszej stylistki (?). Czyż nie jest urocza? – mówił sadzając obok siebie dziewczynkę
- Tak, to prawda, ale czy ten aniołek nie powinien spać o tej godzinie? Lou, jest dziesiąta.
- No właśnie powinna, ale Harry był na tyle inteligentny, że zamiast o ósmej, uspał ją o czwartej. Teraz wstała i nie będzie mi dawała żyć przez pół nocy.
Dziewczynka się zaśmiała, jak gdyby wiedziała o czym mówił Louis. Jen widząc jak opiekuńczy w stosunku do dzieci jest Lou poczuła coś dziwnego. Uczucie, którego wcześniej nie znała. Wiedziała jedynie, że na pewno ma to związek z jej chłopakiem.
- A co tam u ciebie? Jak minął dzień? – te same pytania co zawsze.
- Bez zmian. Obudziłam się o dwunastej, śniadanie, a w zasadzie obiad zjadłyśmy na mieście, potem Milkshake, zakupy, wróciłyśmy do... – przerwał jej
- Płakałaś? – przyglądał się monitorowi z uwagą – Masz podpuchnięte oczy. – jego mina była poważna, bał się, że dzieje się coś złego.
- To nic takiego. Głupie filmy. – zaśmiała się lekko
- No chyba nie płakałaś na tych durnych romansidłach? – spojrzał z rozbawieniem
- No dalej, śmiej się. Dziewczyny i tak dzisiaj stwierdziły, że jestem wariatką, więc dalej, dobij mnie. – mówiła z udawaną powagą, ale jeden niesforny uśmiech przez przypadek zepsuł jej plan.
- Co dziwacznego znów zrobiłaś? Zaprosiłaś nasze fanki na grilla w ogródku? A może wystawiłaś moją bluzę na aukcje? Hmmm… Brak mi pomysłów. – zamyślił się – Wiem! Dałaś się sfotografować nago?! – wytrzeszczył oczy
- Nie! – od razu zaprzeczyła - Ja tylko odliczałam, ile czasu pozostało do naszej rozmowy. – powiedziała tak, żeby nie usłyszał, jednak on doskonale zrozumiał, co wypłynęło z jej ust.
- To dziwne, ale ja też tak robiłem. – zawstydził się
- Odliczałeś i jeszcze się spóźniłeś? – powiedziała z lekkim wyrzutem
- Oj, musiałem przebrać Lux. Patrz jak pięknie teraz wygląda. Wujek Louis zna się na modzie. – mówił do dziewczynki – Moje dzieci będą miały świetnego tatę, prawda Luxie? Ciocia Jen jest piękna, więc na pewno będą tak śliczne jak ty. – Jen zamilkła. Dzieci, a szczególnie jej dzieci były tematem tabu. Louis szybko zorientował się, że jest coś nie tak.
- Jenni, przepraszam.
- Nie przepraszaj. Jest w porządku. – uśmiechnęła się lekko
- Wiem, że nie jest. Pamiętaj co powiedziałem tobie i mojej mamie. Będę czekał, rozumiesz? Rok, dwa, pięć, dziesięć. Ile trzeba. – był tak przekonywujący, że Jen sama uwierzyła, że nadejdzie kiedyś dzień, w którym zdecyduje się na macierzyństwo.
- Kocham Cię LouLou.
- Ja też cie kocham Jennifer.
Jeszcze przez chwilę wymieniali się ciepłymi spojrzeniami, ale po chwili Louis zorientował się, że jest jeszcze z nami Lux.
- Oh, zapomniałem o tobie. Oczywiście, że ciebie też kocham. – ucałował główkę dziewczynki, a Jen znów poczuła dziwne uczucie. Być może właśnie w tym momencie nastąpił punkt kulminacyjny.
- Kiedyś dam mu dziecko, ale nie teraz, nie jestem gotowa. Będzie wspaniałym ojcem.- pomyślała
Ich rozmowa ciągła się jeszcze przez długie godziny. W tym czasie Luxie zdążyła usnąć. Jen potrzebowała tego. Widok Lou bardzo jej pomógł. Wiedziała, że pierwsza rozłąka jest najcięższa, więc nie zamierzała się poddawać. W końcu Louis nigdy by się nie poddał. Około czwartej nad ranem postanowili pójść spać. Tommo zaśpiewał na dobranoc swojej dziewczynie utwór „Wonderwall”. Z uśmiechem na ustach, usnęła.

Około 20 dni później.

- Nadal nie rozumiem dlaczego chciałaś, żebym była z tobą w Polsce. Jest to taki sam kraj jak Francja, Niemcy czy Włochy. Dlaczego tutaj? Tam czułabym się lepiej.
- Bo widzisz... Tutaj wszystko kojarzy ci się źle. To smutne, że nie lubisz swojej ojczyzny. Chcę to zmienić.
- Nie zmienisz przeszłości Zayn. – odwróciła wzrok
- Ale mogę zaplanować przyszłość. – uśmiechnął się dominująco
- O czym ty mówisz?
- Znalazłem twoje teksty, to był naprawdę przypadek. Przeczytałem kilka z nich. Uruchomiłem znajomości i… Cóż. Simon kazał nagrać demo u nas w studio. Postanowiłem, że skoro Sony Music współpracuje z Syco to możesz to zrobić w Polsce. Simon się zgodził, więc… – tłumaczył
Valentine wpatrywała się w niego z szeroko otwartymi oczami.
- Odpada. – powiedziała zdecydowanie
- Daj mi skończyć. – uciszył ją – W dodatku mam dla nas mały prezent. – pomachał w powietrzu kluczami
- Co to ma być? – zdziwiła się – Klucze od czego?
- Od naszego domu. – uśmiechnął się triumfalnie
-Naszego co?!
Tak, ta sytuacje zdecydowanie przerosła Valentine. Po pierwsze, nie chciała promować się na Zaynie. Po drugie, dom jest czymś drogim, a jej nie chodziło o pieniądze.
- To mogło dziwnie zabrzmieć. Po prostu… Kiedy to wszystko się skończy zabieram cię na wakacje. Nie na Bahamy, Hawaje czy Bora Bora. Przyjedziemy tu, do Polski. Pokażę Ci, że życie tutaj też może być piękne. Będę codziennie mówił ci, jak bardzo cie kocham i jakie mam szczęście, że to właśnie mnie wybrałaś. Zobaczysz, że Polska nie będzie ci się kojarzyła z prześladowaniami, tylko z nami. Valentine… Od dziś zaczynamy nowe życie. Nasze wspólne. Od teraz każdy problem rozwiązujemy razem, więc z Polską też sobie poradzimy. Obiecuję. – ostatnie słowo wyszeptał.
Valentine nie mogła uwierzyć w to, co słyszy. Nie wiedząc kiedy, zaczęła płakać. Zayn przygarnął ją do siebie i szeptał, żeby ją uspokoić. Jeszcze nikt tyle dla niej nie zrobił. Czuła się rozdarta. To co zrobiła Zayn było piękne, ale wiedziała, że przez wielu ludzi może zostać źle odebrane. Teraz jednak nie myślała o tym. Miała przy sobie mężczyznę swojego życie, niczego więcej nie potrzebowała.
            Liam już od pewnego czasu robił za spowiednika. Każdy od Zayna zaczynając, a na Agathcie kończąc dzwonił lub przychodził porozmawiać. Tym razem też tak było. Ruth miała bardzo poważny problem, z którym nie koniecznie potrafiła sobie poradzić. Skype to zdecydowanie potrzebne urządzenie jeśli chodzi o odległość.
- Cóż takiego ważnego się stało, że chciałaś gadać ze mną?
- Nie wiem od czego zacząć. – Liam czuł, że stało się coś złego, bo głos dziewczyny drżał.
- Chodzi o Nialla? – zmartwił się
- Po części.
- Mów, nie trzymaj mnie w niepewności.
- Chodzi o to, że... – przerwała
- No mów! – zirytował się
Jeśli chodziło o Nialla, Liam zawsze był opiekuńczy, więc tym bardziej chciał wiedzieć co się stało. Ruth była ważna dla jego przyjaciela, więc nie chciał czekać dłużej.
Niall szybko usłyszał głos swojej dziewczyny dochodzący z pokoju Liama. Chciał poznać powód, dla którego Ruth dzwoniła. Stanął pod drzwiami mając nadzieję, że się dowie.
- Liam, ja nie wrócę. – powiedziała ciężko
- Co? Znaczy… Zostajesz w Brazylii? – zapytał zszokowany
- Tak.
Niall stał jak wryty. Nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. To, że Ruth miała wrócić było powodem dla którego wstawał co rano. Teraz odeszły jakiekolwiek chęci do życia. Zrezygnowany zsunął się po ścianie i patrzył w jeden punkt.
- To nie może być prawda. Wróci. – powtarzał w myślach
Poniósł się z podłogi i poszedł do swojego pokoju. Teraz wszystko było jasne. Przed nim był ostatni koncert. Postanowił dać z siebie wszystko, a po powrocie do Londynu ulżyć swojemu cierpieniu. Miał plan, który według niego był doskonały. Jedyne czego potrzebował w tej chwili to samotność.
- Jak to?  Dlaczego? – pytał zdziwiony Liam
- Moja ciotka jest sparaliżowana od pasa w dół. Nie może chodzić i ciężko jest jej wykonywać proste czynności jak zrobienie sobie śniadania. Ktoś musi się nią zająć. – mówiła smutna
- Rozumiem, ale czy nie uważasz, że to za dużo dla kogoś w twoim wieku? Masz ambicje, chcesz spełnić marzenia. W Brazylii tego nie zrobisz. – próbował w jakiś sposób przekonać ją do przemyślenia tej decyzji. Wiedział, że na pewno istnieje ktoś, kto mógłby zająć się jej krewną, ale Ruth po prostu nie potrafi tego załatwić.
- Marzenia marzeniami, ale wiesz co jest najsmutniejsze? – zaprzeczył – Tu nie ma Nialla.
- Dlaczego nie poszukasz innego rozwiązania? Pomyśl o nim. Wiesz, że sobie nie poradzi. Nawet teraz jest mu trudno.
- Wiem… - westchnęła – Ale zrozum, nie mogę inaczej. – zrobiła pauzę – Mam prośbę. Nie mów mu na razie.
- Nie chcę go okłamywać, ale w porządku. Tylko obiecaj, że jak tylko skończymy trasę to z nim porozmawiasz. – postawił warunek
- Zgoda. Muszę kończyć. Ciocia mnie woła. Nie mów nikomu o naszej rozmowie. Pa.
Zakończyła połączenie. Liam był rozbity. Wiedział, że nawet teraz Niall płacze po nocach. Zazwyczaj tylko on to widzi, bo reszta śpi. Ciężko było mu patrzyć na to wszystko. Niestety nie mógł nic zrobić. Jedyne co przychodziło mu do głowy to wspierać Nialla po tym, jak dowie się wszystkiego. Pech chciał, że Blondyn poznał już brutalną prawdę, która była jak sól na ranę. Miłość prowadzi do dziwnych rzeczy, a ta nieszczęśliwa, szczególnie. Szkoda tylko, ze musiał przekonać się o tym właśnie Niall… 

__________________________________
Znalazłam wenę i czas, więc napisałam.
Następny może w weekend, będzie akcja.
Przypominam o drugim rozdziale na: http://the-end-and-new-beginning.blogspot.com/ (od razu mówię, że jak na 189 czytelników, 19 komentarzy to w chuj mało)
Nie wiem co napisać. Nie chcecie, nie komentujcie. Nie będę zmuszać. Jezus, nie będę się prosić. Jeśli ktoś chce docenić moją robotę to dziękuję i mam nadzieję, że nie zawiodłam Was jeszcze. 
Wszystkim, którzy komentują: wielkie dzięki. Podnosicie mnie na duchu.
Wszystkim, którzy piszą w chuj długie komentarze: jesteście wielcy, chcę ich więcej.
+pytajcie: http://ask.fm/DeeDirectioner
Nadal Was kocham, Dee.

42 komentarze:

  1. świetny rozdział i sie ciesze, że w końcu go napisałaś
    a i gratulacje z okazji bloga maja
    no i co tu więcej pisać masz tak wielki talent, że nie sposób go opisać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O jejku... Rozdział świetny. Nie wiem, co zamierzasz zrobić z Niall'em ale błagam, niech to nie będzie nic strasznego, bo to twoje BĘDZIE AKCJA trochę mnie przeraża. Czekam na kolejny :)

    xoxox

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty rozdział!
    Ciekawe co ma zamiar zrobić Niall po powrocie do Londynu...
    No nic czekam z niecierpliwością na następny i mam nadziję że pojawi się jak najszybciej:**

    OdpowiedzUsuń
  4. AAAAAA, dodawaj szybko! kocham niesamowicie twoje wszystkie blogi, rozdział mega jak wszystkie. ROZKRĘĆ jakoś akcję! ale i tak jest mega fajnie ! jesteś świetna <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny, po prostu świetny ;*
    Proszę niech oni się nie rozstają i niech wszystko się ułoży.
    Błagam !

    Czekam na następny z niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak się nie mogłam doczekać tego rozdziału! Jak zawsze świetny! Wstaw jak najszybciej następny:D

    OdpowiedzUsuń
  7. kocham <3 brak słów <3
    zapraszam do komentowania 28 rozdziału :)
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Meeeega ;d Jestem taką fanką twoją ! Rozdział boski, a zaraz zaglądam na new beginning na new rozdział...A mam pytanie ! Kiedyś pisałaś tu o dziadkach Jen, będzie o nich jakaś akcja ?Bo to coś z rodziną i może być fajne xd

    A teraz do bloga- Współczuję Jen i Lou, ale jeszcze bardziej Niallowi ; )

    Pozdrawiam
    Heily ;d

    OdpowiedzUsuń
  9. Super ! . : )
    Nie mogłam się doczekać tego rozdziału, jesteś wielka ! . <3
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak ja cie strasznie kocham dziewczyno to sobie nawet nie wyobrażasz .Strasznie mi się podoba ten rozdział ,ta historia i w ogóle .Kocham cię w chuj <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Kobieto!
    Jesteś cudowna! Kocham Cię normalnie! Dzięki za to opowiadanie;****! tak sie wciągnełam że o 21 siedze na kompie i czytam od 1 rozdziału :D ah brakuje mi Lou&Jen♥ Biedny Niall! On ma być szczęśliwy zasługuje aby być szczęśliwy niech będzie szczęśliwy !! Czekam z niecierpliwością na następną notke ! Ma byc szybko !

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och ach! Mam nadzieję, że nasz kochany Niall nie ma zamiaru spać z każdą dziewczyną, bo taki nie jest XDD podoba się. nawet bardzo :D pisz dalej, bo ja zawsze będę Cię czytać <3 (taaa, w chuj pocieszające, ale zawsze coś xD)

      @Want_more_Larry
      ps. musiałam usunąć poprzedni xD

      Usuń
  13. Uwielbiam to czytać <3 ! Normalnie kocham Cię za to opowiadanie! Piszesz świetnie :) Ja się już nie mogę doczekać następnego rozdziału. Zapraszam do siebie [www.love-youmorethanthis.blogspot.com ; www.notyourbuisnes.blogspot.com]
    @notyorbuisnes
    :)

    OdpowiedzUsuń
  14. My ciebie też kochamY :*.
    + nie zawiodłaś nas co ty . :*.
    i wątpie w to czy kiedyś to zrobisz ;D hehe ..
    ..
    No to tak..
    Rozdział jak najbardziej udany ;D tylko kurwa smutny ;D..
    ale . nie które muszą być takie :*..
    tak naprawdę żal mi Nialla .
    ta pozostaje jedno pytanie jaki on ma plan .
    mam nadzieje, że zrozumiał wszystkoo. i nie zrobi jakieś głupiej rzeczy jak samobójstwo .. czy coś ! :**.
    Pożyjemy zobaczymy ..:D. echh .
    huhuhu Jen :**. dzieci .;D. hmm .
    ..
    ajajajaj Lux . <3. .. ta reakcja Jen na nią była poprostu obłędna .. :O. O Kurwaa. hahahaha .. xd
    huhuhu . Nasz Lou rośnie na zajebistego Tatusia :*..
    fchuj zajebiście ;D
    Dee Dee. ;D. na mnie zawsze możesz liczyć + kurwaa. nie wiem czemu tak mało komentarzy .. ;D.
    no mam nadzieje .;D że to sie rozkręci :*<3.
    Wiesz to dopiero początek. :*.
    +++ Dziękuję , że znalazłaś czas no i oczywiście .;D Wenę ! :D.
    ..
    To do Weekendu ;D co ja pieprzę .. ta czekam teraz na rozdział na
    http://the-end-and-new-beginning.blogspot.com/
    . myślę że będzie wcześniej dodany niż tu następny <3..:D.
    To 3MAJ się :*. Pisz dalej i się nie przejmuj ;D. tymi, którym komentować się nie chce .. chociaż to niesprawiedliwe bo ty w to dużo wysiłku wkładasz .. a inni czytelnicy .. nic . to świadczy o nich ..:D. ..
    a TW. BLOGI były , są , i będą najlepsze :*.
    kur. pisze i nie moge przestać a więc .;D .. już się
    żegnam i do next :*. WenY i udanych rozdziałów :*.
    Pisała ciociolatto:3.

    "xx". Elizaa :*<3... xd

    OdpowiedzUsuń
  15. Awwwwwwwwwwwww.To było piękne :* Lou & Lux <3 Zayn jest słodki ^^
    Co jeszcze...hmmmmm a wiem! Biedny Niall :(Kurde niech ta Ruth kogoś znajdzie ,żeby zaopiekował się jej ciotką ,bo mi tak ich strasznie szkoda :( Dobra lecę ,z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.
    Zapraszam do mnie :http://one-direction-taken.blogspot.com/ :3

    OdpowiedzUsuń
  16. Wchodze codziennie żeby sprawdzić czy jest rozdział i nareszcie się doczekałam.Nie waż się zabijać Nialla! Cokolwiek tylko żeby żył.Jeśli Ruth nie wróci to znajdź mu jakąś fajną dziewczyne :D Lou i Lux <3
    Kocham cię za to opowiadanie. Natalia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie by było gdyby Zayn na prawdę zamieszkał w Polsce.
    Mam nadzieję, że Niall nie zrobi nic głupiego.
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Aaaaa...! Nareszcie ! Tyla czekałam ! Rozdział oczywiście meeega ! <3 Szkoda Horanka :'c Ale mam nadzieję, że się wszystko ułoży ! ;** Genialne opowiadania ! Kocham je czytać ! Wszystkie ! Pisz dalej i nie przestawaj ! <3. ;*

    OdpowiedzUsuń
  19. wow :O boskie. fajnie piszesz. jestem strasznie ciekawa co będzie się działo z Horanem. no nic pozostaje mi życzyć Ci weny. pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  20. . Ym no czekam na rozdział i ... i zapraszam do mnie
    + Świetnie piszesz ale o tym to Ty chyba już wiesz ;)
    I NIE ZAPRZECZAJ . Uu pocisnęłam Caps Lockiem haha

    OdpowiedzUsuń
  21. Podoba mi się.:D
    Czekam na kolejny.:*

    OdpowiedzUsuń
  22. jeeeeeej *.* cudowny rozdział, zresztą jak każdy. ale Ty świetnie piszesz *.* też bym tak chciała. i ta sytuacja z Jen i Lux oooo kuuuuuuuuurwa *.* w chuj się jaram <3 no nie mogę po prostu i baaardzo baaaardzo ale tooo baaaaaaardzo chce kolejny rozdział <3
    http://paczanga.blogspot.com/
    @Dosiek_

    OdpowiedzUsuń
  23. ZACZNĘ TAK JAKBY OD "KOŃCA".
    JA PISZĘ DŁUGIE KOMENTARZE I WŁAŚNIE ZA TO MNIE KOCHASZ, CO NIE? ;] EII WIESZ, ŻE JA LUBIĘ CZYTAĆ ROMANTIK SCENY Z LOU I JEN? I ZAWSZE JAK WIDZĘ SŁOWO "LOUIS" ALBO "TOMLINSON" TO NORMALNIE FAPUJE W ŚRODKU I NIKT NIE MOŻE MNIE ZATRZYMAĆ ROBIĘ FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP FAP I NORMALNIE FAP. HAHA X] WCIĄŻ MI SZKODA NIALLERKA, PRZECIEŻ ON TAAAK STRASZNIE TĘSKNI ZA RUTH, ŻE NORMALNIE FAPU FAP.. I JA CIPO WIEM, ŻE NIE MOŻESZ ROBIĆ TAKICH RZECZY NA SAMIUTKIM KOŃCU, BO NORMALNIE CI COŚ ZROBIĘ MURZYNIE! WIESZ JAK MI SZKODA BIEDNEGO BLONDASKA, KTÓRY CIERPI CHOLERNIE? NORMALNIE CI WYDŁUBIE OCZY JAK JESZCZE RAZ COŚ TAKIEGO ZROBISZ ! WRRR.. CO DO WGL TO MAŁO MI TU LOU I JEN I NORMALNIE HAZZY CHYBA TEŻ MALUTKO W TYM ROZDZIALE. TFU JEGO TUTAJ NAWET CHYBA NIE MA -.- KICI KICI CHCĘ JAKIEŚ +18 BO FAP FAP X]
    CZEKAM NA NN ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WGL TEN KOMENTARZ JEST BEZ SENSU, ALE FAPUJE W ŚRDOKU TAKŻE WYBACZ!

      Usuń
  24. Super czekam na następny. Fajnie by było gdyby nagle Jen urodziło się nieplanowane dziecko! 4 dni temu się dowiedziałam że moja ciocia co mieszka w Anglii i pracuje w spa regularnie spotyka się z The Wanted i robi im różne zabiegi normalnie odlot. Załatwi mi ich Autografy z dedykacją. A raz u niej był NIALL!!!! Ale mam podjara! Napisz co o tym myślisz na mojej stronie. www.olivia1d.blogspot.com
    Jest to dla mnie bardzo ważne usłyszeć jakiś komentarz u tak utalentowanej osoby!
    POZDRAWIAM.!

    OdpowiedzUsuń
  25. O jezu , dlaczego ta końcówka jest taka smutna co ? no o mój boże biedny Niall , ale przecież tak jak Liam mówi Ruth jes za młoda aby sama zająć się ciotką , i wg jeśli go kocha to co to wogule za tajemnice są .? niewiem co kombinujesz z tym "PLANEM" Nialla ale mnie się to nie podoba . a z Liama to jest chyba największy słodziak jakiego widziałam tak się martwi o Irlandczyka . aż się ciepło na serduszku robi choć to nie jest prawda (w sensie może się martwi ale to co piszesz to fikcja tak ? no o to mi chodziło) . a teraz druga sprawa Zayn i Valentine . jednym słowem KOCHAM ! jaki on jest kochany , taki opiekuńczy . jeju stara się , no poprostu ideał chłopaka . i kolejna rzecz Louis i Jen ;) tak , kochane to było . jeszcze Lux , awwww . Lou jako opiekuńczy tata jest chyba lepszy niż zabawny Lou , choć nie oboje są idealni . a to odliczanie było takie kochane . jeju , albo jak jej powiedział że też odliczał i się zarumnił , uśmiech sam mi się wkradł na usta . kocham
    Twoje opowiadanie , masz cholenie niesamowity talent . czekam na kolejny z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetne!
    Zapraszam do mnie: save-your-heart-tonight.blogspot.com

    Loff juu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TO BYŁ JOKE XD A teraz poważnie! ;)
      Ach, ach, ach, zachwycam się! <3 I dopiero po czterokrotnym przeczytaniu tego rozdziału jestem w stanie napisać jakiś sensowny komentarz...
      Skajpajowanie Lou&Jenn było urocze:) I jeszcze Lux! A w Jenni się wreszcie matczyne instynkty odezwały yeeeahhh będą dzieci! XD
      A fragment Zayna&Valentine... BOŻE JAK JA SIĘ CHOLERNIE WZRUSZYŁAM! Ale chyba ci to już mówiłam, nie? Nieważne! W CHUJ PIĘKNE PO PROSTU, W CHUJ PIĘKNE! Taki gest to po prostu ditsfvbnjkliuytrfdvghjkil *__________* I jeszcze to nagrywanie... No po prostu leżałam i się turlałam po pokoju (a miejsca za duzo nie mam XD), no i się o szafki obijałam XDD Będą hity, ja to czuję ;D
      Przechodząc do kolejnej skajpajowej rozmowy... Tym razem Ruth i Liam. Tak strasznie zrobiło mi się żal Nialla ;c Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów, bo wiem, jestem pewna, że wszystko zajebiście opiszesz i będę tu srała tęczową kupą, a co dopiero inni czytelnicy XD Bosh oni niech się strzegą lepiej! o.O
      Oczekuję z niecierpliwością! Życzę weny & powodzenia w tworzeniu! Buziaki <33
      [save-your-heart-tonight.blogspot.com]

      Usuń
  27. No hejka !
    Świetny blog. Na serio masz talent do pisania. Rozdział zarąbisty. Czekam z niecierpliwością na następny. Życzę powodzenia w tworzeniu. :)
    Zapraszam do mnie : http://googluck.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
  28. uhuhu ! świetny blog !
    ael biedny Niall :( ciekawe oc tam dla niego wymyślisz !

    OdpowiedzUsuń
  29. Zajebiste!!! Dawaj następny <3
    To mój blog: http://one-direction-adventure.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Yeachhh. ! nowy rozdział. *_* I love you. !

    OdpowiedzUsuń
  31. Dziewczyno, zniszczyłaś mi mózg do granic możliwości.
    W ciągu jednego wieczora przeczytałam wszystkie 31 rozdziałów, wycierając ślinę przy sex scenach.
    W momentach Louisa i Jen aż czuło się tą opiekuńczość i uczucie.
    Generalnie, natchnęłaś mnie do stworzenia własnego opowiadania, dzięki Tobie powracam do pisania po 6 latach.
    Te 'the wanted' mnie wkurwiają, wiedziałam od początku, że to jakieś komercyjne gówno :D


    czekam na kolejne rozdziały i oby tak dalej laska! :***
    you light up my world like nobody else and now i have vena and i can fuck the blog system :D YO

    OdpowiedzUsuń
  32. Dziękuję ze dodałaś ten rozdział....nie wiem co napisać....wszystko co czuję po przeczytaniu tego rozdziału zostało już napisanie w powyższych komentarzach;]
    Czekam z niecierpliwością na nn
    Pozdrawiam;*
    http://together-forever-in-love-for-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Czytałam twoją wypowiedz na temat Eleanor. Powiem, że zgadzam się z Tobą, chociaż oczywiście nie mogę oceniać Calder, z tego względu, że jej nie znam. Jednak wizerunek, który sobie tworzy moim zdaniem wspaniały nie jest. Jednak najgorsze jest to, że nasz Lou się przy niej potwornie zmienił. To nie jest już ten sam miły i zawsze chętny do rozmowy z fanami chłopak. Niektóre sytuacje lub jego odzywki do fanów po prostu mnie szokują. Jak dziewczyna może tak wpłynąć na chłopaka ? Jestem załamana.

    Co do rozdziału, jest świetny, rozumiem, że wena cię opuszcza, jednak wciąż mam nadzieję, że będziesz częściej dodawać nowe rozdziały. Jestem w 100 % uzależniona od tego bloga. Pozdrawiam xx

    http://one-direction-fan-fics.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  34. Piszesz rewelacyjnie. Weny z tego co widze ci nie brak, tak samo z pomysłami. Czytałam wiele opowiadań ale ten pozostanie mi w pamięci do końca życia a jak nie to możesz mi odciąc dłonie nie będe zła.

    miałabym do ciebie prośbę czy mogłabys mnie informowac na twitterze o nowych rozdziałach?

    OdpowiedzUsuń
  35. Cudo. Nie mogę się doczekać następnych rozdziałów. Masz super rękę do pisania.
    Ja chce Jen+Lou 18+ <3

    OdpowiedzUsuń
  36. ILE MAMY JESZCZE CZEKAĆ ?! SZYBCIEJ NOO !!! ;*********

    OdpowiedzUsuń
  37. czekam na następny rozdział ..
    mogę cię o coś prosić .. ?
    http://mystoryondirection.blogspot.com/ polecisz mi bloga ?
    będę dozgonnie wdzięczna :**

    OdpowiedzUsuń