sobota, 23 czerwca 2012

Rozdział 32


                Jennifer niecierpliwie czekała w salonie na powrót swojego chłopaka. Ona jako jedyna postanowiła zostać w domu, zamiast jechać na lotnisko. W ostatnim czasie zbyt dużo mówiono na temat jej związku z Lou. Sugerowali, że ich relacja jest jedynie na pokaz i nie łączą ich żadne uczucia. Nerwowo stukała obcasem o posadzkę nie mogąc się doczekać, aż ujrzy swojego mężczyznę. Może się wydawać, że nie widziała go zaledwie tydzień, ale to zdecydowanie za dużo dla kogoś, kto nigdy wcześniej tak mocno nie kochał. Co chwilę spoglądała na zegarek. Minuty mijały, a w drzwiach nadal nikt się nie pojawił.
- Czemu ich tak długo nie ma? – mówiła do siebie.
W obecnym momencie o niczym nie marzyła bardziej, niż o tym, żeby znów poczuć Lou przy sobie. Po upływie kolejnych piętnastu minut, udała się na papierosa. Te schody na tyłach domu kojarzyły jej się tylko z Zaynem. Spokojnie wdychała dym, żeby się rozluźnić. Nagle usłyszała za sobą szelest. Odwróciła głowę, a w drzwiach prowadzących do domu stał on, jej mężczyzna. Szybko zgasiła papierosa i podniosła się na równe nogi. Chłopak uśmiechnął się słodko i czekał na reakcję swojej dziewczyny.
- Louis... – wyszeptała szczęśliwa.
- Tak, to ja. – zaśmiał się i podszedł do niej. Nie dotykał jej jednak. Dzieliły ich centymetry, ale czekał na jej ruch. Nie musiał czekać długo.
Jen mocno wtuliła się w ciało Lou, a on odwzajemnił uścisk. Na jego twarzy cały czas widniał uśmiech. Mimo tego, że był zmęczony podróżą, nie mógł opanować szczęścia.
- Nareszcie mam cię z powrotem. – wyszeptała nadal znajdując się w jego ramionach.
- Cholernie za tobą tęskniłem. – powiedział chwytając jej podbródek. Odgarnął niesforny kosmyk włosów z jej czoła po czym złożył na nim czuły pocałunek. Ten prosty gest doprowadził ją do wzruszenia. Miała ochotę płakać i nigdy więcej nie wypuszczać go nigdzie. Za bardzo tęskniła, zdecydowanie za bardzo. Pojedyncza łza spłynęła po jej policzku. – Kochanie, nie płacz. – powiedział z troską i starł łzę. – Już jest w porządku. Jestem tu i na razie nigdzie się nie wybieram, na pewno nie bez ciebie. – pochylił się w jej kierunku i lekko musnął wargami jej usta.
Właśnie tego brakowało jej przez te wszystkie dni. Tej pewności, że jest z nią i niczego nie musi się bać. Przejechała dłonią do jego policzku i uśmiechnęła się lekko.
- Chodźmy do domu. Pewnie jesteś zmęczony.
- Nie, jest w porządku. Jesteś ze mną, niczego więcej nie potrzebuję. – zapewniał.
- Przecież widzę. – zmarszczyła brwi. – Znam cię na pamięć, idziemy spać. – zarządziła.
 - Dobrze to określiłaś- oboje idziemy. – objął ja ramieniem i weszli do domu.
            W salonie panował nieład. Walizki stały na środku, a stęsknione pary zajmowały się sobą. Jednak dwójka domowników gdzieś się zapodziała.
- Em… Gdzie Agatha i Harry? – zapytała zdezorientowana Jen.
- Nie chcieli zakłócać naszego snu swoim „cieszeniem się sobą”. If you know what I mean. – zaśmiała się Valentine.
- Ta dwójka to najbardziej niewyżyte seksualnie osoby jakie znam. – podsumowała Jenni.
- Przynajmniej dobrze się dobrali. – stwierdził Zayn, który swoją drogą trzymał w objęciach Valentine. Wyglądali razem na szczęśliwych. Ona, zdecydowanie niższa od niego, drobna i szczupła. On, wyższy i umięśniony. Pod względem charakteru pasowali do siebie idealnie. Ona lubiła niegrzecznych chłopców, a on szukał dziewczyny, dla której mógł być bohaterem. Mimo tego, iż Zayn i Valentine spędzili razem kilka ostatnich dni, udzieliła im się atmosfera panująca w salonie.
Margo i Liam też nie szczędzili sobie czułości. Co chwilę można było usłyszeć wyznani różnego typu. Od grzecznych zaczynając, a na niegrzecznych kończąc.
- Pozwólcie, że się ulotnimy. – powiedział Li wychodząc z pomieszczenia.
- Pożyczyć wam prezerwatywy? – zaśmiał się Zayn.
- Dzięki za chęci, ale mam swoje. – odpowiedział mu Payne z cwaniackim uśmiechem.
Po jakże interesującej wymianie zdań w salonie zapadła cisza. Dopiero Jennifer przerwała krępujące milczenie.
- Gdzie jest Niall?
- Od razu jak weszliśmy do domu poszedł do siebie. Źle się czuł czy coś takiego. – odpowiedział Zayn.
- To dobrze. Niech odpocznie. Louis, ty też powinieneś. – zwróciła się do swojego chłopaka.
- Mówiłem ci już, jest okej. Nie jestem aż tak zmęczony. – kłamał jak z nut.
- Ta, jasne. – zakpiła. – Idziemy, no już, rusz się. – poganiała go.
Lou pokiwał głową z politowaniem i poszedł za Jen. Kiedy znaleźli się w sypialni, ona zdjęła z niego koszulę i pocałowała zagłębienie jego obojczyka. Wiedziała, jak bardzo to lubi.
- Prysznic? – zapytał kusząco.
Nic nie odpowiedziała. Poszła do łazienki i pozbyła się swojej bluzki. Z resztą ciuchów pomógł jej Tommo. Wspólnie weszli do brodzika, a Jen okręciła kurek z ciepła wodą. Dokładnie obmywali swoje ciała. Tu nie chodziło o sex. Raczej o potrzebę bycia razem. Ta prosta czynność zbliżyła ich do siebie jeszcze bardziej. Nie wstydzili się siebie. Byli pewni, że chcą siebie nawzajem. Po prostu byli w sobie szaleńczo zakochani. Po zakończeniu wspólnego prysznica położyli się do łóżka. Ona, wtulona w jego tors, on czule ją obejmujący. - Spanie w pustym łóżku to najgorsza rzecz jaka przytrafiła mi się w ostatnim czasie. – stwierdziła.
Lou podsumował to śmiechem.
- Spanie w naszym tour busie też nie było najfajniejsze. Zdecydowanie bardziej wole nasze łóżko. Chociaż... – zamyślił się. – Obojętnie gdzie, byle by z tobą. – pocałował jej czoło i jeszcze bardziej przygarnął ją do siebie.
- Kocham cię. – wyszeptała tonąc w jego pięknym spojrzeniu.
- Ja też cię kocham.
Nie musieli długo czekać aż sen nadejdzie. Po chwili oboje zasnęli.
            Niall od kilku dni miał fatalny humor. Ruth nie miała zamiaru wracać, a on nie potrafił sobie z tym poradzić. Przy chłopcach wkładał maskę i udawał, że wszystko jest w porządku. Tak niestety nie było. Nialler należał do tego typu ludzi, którzy zakochują się tylko raz. To właśnie do Ruth poczuł miłość. Jeszcze za czasów, kiedy umawiała się z Zaynem, on nie mógł nas sobą zapanować. Był zazdrosny. Teraz nie wyobrażał sobie życia bez niej. Przykładem była dzisiejsza sytuacja na lotnisku. Zayn i Valentine szli za rękę, Margo i Agatha czekały na swoich chłopaków przy wyjściu, a na Lou w domu czekała Jennifer. Był rozbity. Każdy z jego przyjaciół miał przy sobie swoje szczęście, a on miał ochotę polecieć do zawszawionej Brazylii i znaleźć swoją dziewczynę. Przytulić ją i powiedzieć, że nie potrafi i nie chce bez niej żyć. Wiedział jednak, że nie zna dokładnego adresu, a ona sama by mu nie podała. W tym momencie leżał na swoim łóżku patrząc w sufit. Nawiedzały go miliony różnych myśli. W pewnym momencie doszedł do mało przyjemnego wniosku. Podniósł się i oddychał gwałtownie.
- Co jeśli ma innego? – mówił do siebie. – To na pewno prawda. W przeciwnym razie wróciłaby do mnie. Kochała mnie do cholery! – do jego oczu napłynęły łzy.
Był bezsilny. Nie chciał słuchać, że wszystko się ułoży. Nie chciał, żeby każdy próbował mu pomóc. Chciał tylko jej.

Czasem w życiu podejmujemy błędne decyzje. Bardzo często ich żałujemy. Jeśli jednak jesteśmy na skraju wyczerpania, wszystkie nasze myśli krążą wokół błędnych rozwiązań. Natarczywe pragnienie ulgi popycha nas do zrobienie czegoś głupiego. Mamy wrażenie, że to nam pomoże. Niestety zazwyczaj źle się to kończy. Trudno się dziwić. W końcu od kiedy robienie sobie krzywy można zaliczyć do dobrych rzeczy?

Niall wstał ze swojego łóżka i z szuflady w szafce nocnej wyciągnął czerwone pudełeczko, które zawierało pierścionek. Zamierzał się oświadczyć po powrocie Ruth. Teraz jednak wszystko legło w gruzach. Zamknął szufladę i skierował się do łazienki. Otworzył szafkę znajdująca się obok lustra i zaczął szukać przedmiotu, który ulży jego cierpieniu. Po chwili znalazł. Piękna, srebrna żyletka. Usiadł pod ścianą kładąc obok siebie wcześniej wymienione pudełeczko. Oddychał ciężko zastanawiając się nad słusznością swojego postanowienia. Odrzucił od siebie wszystkie wątpliwości. Był pewien. To był plan idealny. On jedyny wiedział jaki ma cel. Otarł łzy płynące po jego twarzy i przyłożył żyletkę do nadgarstka. Wziął głęboki oddech.
- Za miłość. – uśmiechnął się desperacko i wykonał cięcie.

Kilka dni później…

Szpitalna sala. Rosnące napięcie. Jedno pytanie: czy Niall się obudzi?
            Każdy dzień od tamtego wydarzenia był niespokojny. Ciągle zmieniający się stan, transfuzja, komplikacje. Cały świat wstrzymał oddech na wieść o próbie samobójczej Nialla Horana.  Miliony wiadomości, kwiatów, słów współczucia. Nikt nie przeszedł obojętny. Wszyscy domownicy obwiniali się za to całe zdarzenie. Nikt nie zauważył, nikt nie pomógł. Strach pomyśleć co stałoby się, gdyby Zayn nie przyszedł po swój żel pod prysznic znajdujący się w torbie Blondyna. Malik mógł czuć się bohaterem, uratował mu życie. Jedynym problemem pozostawał fakt, że nie było wiadomo kiedy i czy w ogóle Niall się obudzi. Ruth, która na wieść o tym co się stało od razu wróciła do Londynu, nie opuszczała swojego chłopaka na krok. Mało spała i tyle samo jadła. To było niezdrowe zwłaszcza dlatego, że to ona oddała Horanowi swoją krew. Brak apetytu jednak utrudniał jej wszystko. Całe dnie spędzała w szpitalu. Trzymała Nialla za rękę i mówiła do niego mając nadzieję, że ją słyszy. Tym razem nie było inaczej…
- Kochanie proszę... – mówiła przez łzy – Przysięgam, że nigdy więcej cię nie opuszczę, tylko obudź się. Błagam.
Bez skutku. Kolejny stracony dzień.
            Nazajutrz do Ruth dołączyła Jennifer, Louis, Liam i Margo. Reszta odsypiała po wczorajszej zmianie. Jedynie dziewczyna Nialla nie odczuwała potrzeby snu. To nie zmieniało jednak faktu, że każdy próbował do niej dotrzeć.
- Musisz się porządnie wyspać i coś zjeść. Bledniesz w oczach. – powiedziała Margo.
- Nie chcę, dajcie mi spokój. – mówiła siedząc na krześle obok szpitalnego łóżka.
- Nie chcę być wredny, ale naprawdę chcesz, żeby Niall, kiedy się obudzi, zobaczył cię w takim stanie? – skrzywił się Lou, na co Jen szturchnęła go łokciem. – Au.
- Chcę tu być kiedy odzyska przytomność. – obstawała przy swoim.
- W takim razie pójdę do bufetu i przyniosę ci coś do jedzenia. Nie będziesz musiała się stąd ruszać, hm? – zasugerowała Jennifer na co Ruth tylko skinęła głową.
- Pójdę z tobą. – odezwał się Louis i oboje wyszli z sali.
Nie minęła chwila, kiedy stało się coś przełomowego. Niall poruszył ręką. Ruth nie mogła tego nie odczuć. Wpatrywała się w swojego chłopaka z nadzieją. Wyglądał tak niewinnie i bezbronnie.
Kolejne drgnięcie palców. Uchylenie powieki. Tęcza po burzy.
- Niall... – wyszeptała zdezorientowana Ruth.
Otworzył szerzej oczy i rozejrzał się po sali. Dostrzegł swoją dziewczynę i na ustach pojawił mu się lekki uśmiech.
- Niebo? – powiedział ledwo słyszalnie. Tylko siedząc naprawdę blisko niego dało radę zrozumieć jego słowa.
- Nie, kochanie. Żyjesz, a ja tu jestem. – mówiła przez płacz. Jej ręce drżały.
- Nie zostawiaj mnie.
Mimo, iż jego głos był bardzo cichy, dało się wyczuć błagalny ton jego słów.
- Nie zostawię. Przysięgam.
Niall odetchnął jak gdyby z ulgą. Milczał jeszcze przez chwilę nie spuszczając wzroku z Ruth.
- Jestem taki zmęczony. – mówił bardzo niewyraźnie i z przerwami. Miał coraz mnie siły.
- Śpij, jak się obudzisz nadal tu będę. – podniosła się i złożyła na jego ustach lekki pocałunek. Uśmiechnął się ponownie. – Dobranoc skarbie. – powiedziała i zajęła swoje wcześniejsze miejsce.
Niall tylko lekko skinął głową i zamknął oczy. Wszyscy z uwagą przyglądali się całej sytuacji. Dopiero, kiedy Blondyn zasnął Margo podeszła i przytuliła dziewczynę. To było dla niej ciężki dzień…

______________________________
Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale nie miała weny i wgl... Słabo było.
Ten rozdział taki ni z dupy. Sorka. Jeśli o Nialla chodzi to tak miało być od początku, jeśli to zepsułam - wybaczcie.
Pytania tylko na: http://ask.fm/DeeDirectioner
W ostateczności Twitter : @Dee_Directioner
Still love Ya, Dee.

30 komentarzy:

  1. świetny rozdział tylko trochę krótki! czekam z niecierpliwością na kolejny! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super. Nic nie jest do dupy, wszystko jest na swoim miejscu. Jestem wzruszona sceną Niall'a i Ruth :D Cały rozdział jest piękny.

    OdpowiedzUsuń
  3. jezuuuuuu.... moje biedne, skołatane serce *____* Nie zepsułaś nic, jest idealny, tak jak Ty <3 Nie można Cię popędzać, bo inaczej nie będziesz srała perełkami, a tego byśmy nie chcieli, nieprawdaż?
    Love ya ziąąąą.


    Ula ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. o jakie to urocze :D nic nie zepsułaś ! jest świetnie i czekam na następny niecirpliwie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojejkujejku ! Aaaaaaaaaaaaa.!!! To jest genialne ! Nereszcie ! <3 Tyle czekałam ;D Wiedziałam, że Ruth wróci ;D Hehe. Hazza i Agatha ^^ KOCHAAAAAMMMM ! ♥. ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział. Naprawdę nic nie zepsułaś. PO PROSTU REWELACJA. " Niewyżyci seksualnie " To mnie rozwaliło. Czekam na kolejny . ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. JEZUS, ILE EMOCJI :O
    przez to czytanie prawie nie oddychałam . :o miałam wgl nadzieje na seks, a tutaj jak na pogrzebie, ale mimo wszystko jest zajebisty.
    nie zepsułaś nic, nie masz za co przepraszać, ani nic.
    czekam na nn, mam nadzieje ze bedzie za krótki czas na tym i na New Beginning (dobrze napisałam... ?) . :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super <3
    Twoje opowiadanie jest najlepsze ; ) . Wyraża wiele emocji , pokazuje czym jest miłośc oraz przyjaciele ; ]. I nic nie zepsułaś rozdział zajebist* ! .
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ło boże . Niall<3,
    Skarbiee ty moje :c. jak mogłeś to zrobić .
    Rozdziaał Łał jakie emocje Dee Dee.
    huhuhuhu .;D. Harry znowu nie wyżyty .:D.
    ..
    Oczywiście dziękujemy Ci skarbie za rozdziaał
    .. a tak w sumie to za 2.;D.
    bo jeszcze drugi blog <3.
    hyhyhy .<3. cieszymy się , że znalazłaś dla nas czas <3.
    huhuhu .
    no to kończę i zaczynaam czytać . :D. następny rozdział na tw. nowym blogu <3.:D.
    Kochane Czytelniczki <3. tego bloga zacznijcie czytać . drugiego . nowego bloga . Dee Dee. <3. Ona liczy na was . <3.
    a tak naprawdę polecaam go . ! jest całkiem inny niż ten czy poprzedni Last wish. <3. ..
    nic nie zjebałaaś . i nie zepsułaś <3.
    miałaaś akurat taką wenę <3.
    ;D
    i cieszymy się z tego :**.
    to do następnego skarbie <3.

    pisała . dawniej tz. ciociolatto:3.

    x.x Eliizaaa<3. :*. xd

    OdpowiedzUsuń
  10. Ty Heppo wiesz ile ja czekałam na ten cholerny rozdział !!!! Zabieraj dupsko i pisz nastepny !!!!! ♥♥♥ biedny Niall .... ;******

    OdpowiedzUsuń
  11. Nareszcie się doczekałam rozdziału.<3
    I jest świetny!:*
    Czekam na kolejny.:*

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział. Bardzo mi się podoba, fajnie rozwija się akcja, jest trochę dreszczyku. ;)
    Gratuluję i czekam na następny. ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja normalnie się rozpłakałam....Na początku przez to, że Niall sobie podciął żyły a później ze szczęścia kiedy się obódził. Teraz Ruth nie zostawi go napewno ....teraz widać jak wielkie uczucie ich łączy. Oboje nie mogą bez siebie żyć.
    To cudowne.
    ps. zapraszam do mnie----------->http://together-forever-in-love-for-you.blogspot.com/ -------------> http://my-love-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Do dupy ? ;o Widzę ,że jesteś krytycznie nastawiona do siebie .Rozdział jest świetny dziewczyno ! Każdy kolejny jest coraz lepszy ,nie wiem jak to robisz ale po prostu jesteś świetna .Z niecierpliwością czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. kurde , ja cie kocham normalnie
    codziennie sprawdzam czy czegoś nie dodałaś ..
    dawaj w następnej o Zaynie i Valentine . < 33
    kocham xoxoxoxoxo
    se you later .. ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mów, że jest do dupy, bo jest wspaniały. Uwielbiam jak piszesz! Nie mogę się doczekać następnego:D
    Zapraszam do siebie<3
    http://mirrorandcarrots.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. UMARŁAM.. Przeczytałam ten rozdział i umarłam. Nie żyję po prostu jestem duchem, który lata sobie gdzieś w przestworzach i patrzy na wszystko i wszystkich z góry. Jestem jak Niall w czasie gdzieś między byciem w jego pokoju od podjęcia decyzji o tym i owym, a między łóżkiem szpitalnym, w którym zaledwie kilka chwil później się znalazł. Biedna Ruth, chodź jest większa szansa na to, że będą teraz blisko siebie a ich miłość pofrunie do nieba jak bańka mydlania, którą puściło trzy letnie dziecko. Chciałabym zauważyć, że może faktycznie Agatha i Hazza są niewyżycie sexualni. Chciałabym jeszcze podkreślić, że wciąż nie lubię Margo i nie każ mi jej polubić, okej? Mało tu mi trochę Jen i Lou, ale jednak coś o nich jest.. Kocham Cię <33

    OdpowiedzUsuń
  18. dosrałaś dziewczyno !;D rozdział jak każdy cudowny. aż mi się ryczeć zachciało . <3 uwielbiam to w jaki sposób piszesz ;D i już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;D http://paczanga.blogspot.com/
    @Dosiek_

    OdpowiedzUsuń
  19. na początek, tak jestem okropna, przez dwa dni nie chciało mi się tego czytać, wybaczysz mi to? a co do rozdziału jejku. tak strasznie szkoda mi Nialla. mam nadzieje, że teraz w jego życiu będzie coraz lepiej. ta scena kiedy się wybudził... poprostu się popłakałam. w sumie to płakałam od momentu kiedy zaczełaś opisywać, jak się czuje. mój biedny aniołek. co do Jen i Lou, to ah. takie spotkanie. też bym chciała być kochana przez takiego mężczyznę. ogólnie to powiem, że się zakochuje w tym,jeszcze bardziej, mimo iż miałam takie momenty, że nic mi się nie chciało czytać. czekam na kolejny. pozdrawiam i całuje IzaaMalik

    OdpowiedzUsuń
  20. Ostatnio przeczytałam znów Last Wish bo jakoś mi się zachciało ;d Znów się popłakałam xD i tam na końcu napisałaś coś fajnego - że czujesz się spełniona pisząc czy coś takiego ;)
    Ja czuję się spełniona dodając Ci te komentarze, bo wiem, że mam za co je dodawać ;d ty tyle piszesz a ja jestem wdzięęęęczna !
    Heily <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Aż się popłakałam ;(
    Ale Niall żyje i to się licz, mam nadzieje że teraz Ruth zostanie przy nim i będą szczęśliwi ;)
    Kocham tego bloga ;)
    Cudownie piszesz ;*
    Czekam na następny ;))
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak dobrze, że Niall się obudził.
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Śliczne too !!! Doprowadzasz mnie do łez. ;** Fantastycznie piszesz noo ! Super rozdział. Nie moge się doczekać następnego <3. Bye, ;**

    OdpowiedzUsuń
  24. Cześć,
    Widzę, że piszesz FanFiction o One Direction. Może byłabyś zainteresowana dołączeniem, a właściwie to zorganizowaniem wraz z innymi osobami, PBF właśnie o chłopakach z 1D.
    (Dla niewtajemniczonych PBF to gra fabularna rozgrywana na forum dyskusyjnym, każdy użytkownik wciela się w wybraną rolę (może być fikcyjna, użytkownik może mieć kilka postaci) i gra razem z innymi)
    Czas i miejsce akcji są do ustalenia, chodzi o to by zebrać w miarę zgraną ekipę. Jeśli nie masz doświadczenia w PBF’ach nie martw się, bo to bardzo proste. Jeśli natomiast dobrze radzisz sobie z html i grafiką to nie zapomnij wspomnieć o tym w mailu ;)
    Wydaję mi się, że taki PBF to fajna integracja dla fanek i ciekawa zabawa. PBF to nie to samo co opowiadanie, bo masz mniejszy wpływ na akcje i życie innych postaci, ale właśnie to czyni go interesującym dla gracza.
    Jeśli jesteś zainteresowana lub masz jakieś pytania napisz proszę na maila: tirapoland@gmail.com (jeśli jesteś odwiedzającym bloga, który czyta ten komentarz, a zainteresował cię ten PBF również pisz).

    (Przepraszam na spam)

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudownyyy . ! < 333
    kochana jesteś boska :P

    czekam na nn < 3
    i zapraszam na mojego nowego bloga < 3
    http://truskafkax4.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. czekam na kolejny, i ja Cię uwielbiam dziewczyno.
    Piszesz tak jak chyba nikt inny.
    dla mnie jesteś #1 . < 33
    czekam na następny + niech ta vena ci przychodzi

    OdpowiedzUsuń
  27. + chciała bym zaprosić na mojego bloga !
    http://mystoryondirection.blogspot.com/ dopiero zaczynam i chciała bym dowiedzieć się jak mi idzie
    http://mystoryondirection.blogspot.com/
    http://mystoryondirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. zapraszam na http://i-need-love-now.blogspot.com/ bardzo zalezy mi na opiniach innych :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo ładnie piszesz ;) Przeczytałam wszystkie rozdziały i z niecierpliwością czekam na kolejne. Jakbyś miała czas zerknij na
    http://five-directions.blogspot.com/, wszystkich zapraszam.
    Jest już pierwszy rozdział.
    Uprzedzam, śmiałe sceny erotyczne!

    OdpowiedzUsuń