piątek, 14 września 2012

Epilog


Kilka lat później…

Poranki w Londynie już od dłuższego czasu wyglądały inaczej. Mimo deszczowej pogody, osobiste słońce zawsze podgrzewało rodzinną atmosferę. Dom Tomlinsonów miał w sobie coś, co przyciągało innych. Nigdy nie brakowało tu ciepła i miłości. W każdym pomieszczeniu znajdowała się radość, która udzielała się wszystkim. Czas zmienia ludzi, ale ich zmieniło małżeństwo. Jennifer, od pięciu już lat, Tomlinson poczuła w końcu, co znaczy mieć rodzinę. Wiedziała, że czeka ją długie życie u boku mężczyzny, którego kocha. Zrozumiała, że czasem trzeba znaleźć się na dnie, żeby sięgnąć szczytu. Sięgnęła. Nie sama. Z nim. Z chłopakiem, który sprawił, że zamiast upadać, frunęła ku górze...

            To był ten dzień. Piąta rocznica ich ślubu. Słońce świeciło radując się wraz z nimi. Przedarło swoje promyki przez jasną roletę i oświetliło przyciemnione pomieszczenie. Kiedy drzwi sypialni uchyliły się, w ciszy można było usłyszeć jedynie tupot małych stóp. Malutka rączka chwyciła dużą dłoń Lou, aby wykonać codzienny rytuał.
- Tato. Tato wstawaj. – po pokoju rozległ się cichy głosik czteroletniego chłopca.
- Harry, proszę... Jeszcze pięć minut. – wymamrotał chowając głowę pod poduszkę.
- Ale obiecałeś! – podniósł głos chcąc zwrócić na siebie uwagę swojego ojca.
Po braku reakcji, poszedł z drugiej strony łóżka i wdrapał się na materac usadawiając się obok swojej mamy. Jennifer otworzyła oczy i mimowolnie na jej ustach pojawił się uśmiech. Chłopiec nachylił się nad nią i złożył na jej policzku całusa.
- Cześć mamusiu.
- Dzień dobry Harry. – powiedziała zachrypniętym głosem. – Chodź tu. – wskazała miejsce obok siebie na poduszce.
Chłopiec ułożył się obok niej i przytulił mocno. Na chwilę odpuścił próby dobudzenia swojego taty, ale cisza nie trwała długo.
- Mamo, tatuś obiecał, że razem z wujkiem pojedziemy do sklepu i zrobimy zakupy na przyjęcie. – powiedział zasmucony faktem, że jego ojciec najprawdopodobniej zapomniał.
- Louis, nie rób mu tego. Wstań i zabierz go ze sobą. Obiecałeś, więc rusz swoje cztery litery. – szturchnęła go łokciem, ale on jedynie jęknął.
- Harry, co jest fajnego w robieniu zakupów? – zapytał ziewając.
- Dobrze wiesz, że skoro jedziesz na zakupy z Niallem i Zaynem to wezmą ze sobą chłopców. Jemu będzie się tutaj nudzić. Sami się zaoferowaliście, że kupicie rzeczy na grilla, więc teraz nie ma zmiłuj. Ja i dziewczyny miałyśmy zadbać o resztę jedzenia. Wiesz, że Hazza i Liam nienawidzą pomagać w takich rzeczach. Trochę wyobraźni. – powiedziała Jennifer.
Louis objął ja w pasie i pocałował w policzek szepcząc czułe „dzień dobry” po czym został sterroryzowany przez swojego syna, który wskoczył na niego i mocno go przytulił.
- Witaj synku. – pocałował go w czoło. – To co? Męski wypad? – spojrzał na niego zabawnie poruszając brwiami.
- Tak!
Drzwi zaskrzypiały, a w progu pojawiła się mała dziewczynka z zaspanymi oczami, smoczkiem i pieluchą w rękach. Jej brązowe, krótkie włoski, sterczały w każdą stronę, ale wyglądała przez to jeszcze bardziej uroczo.
- Jest i nasza księżniczka. – powiedział Louis czekając, aż ich dwuletnia Maria podejdzie do łóżka.
Po chwili cała czwórka leżała na nim czekając aż któreś wstanie pierwsze. Po pomieszczeniu rozległ się dźwięk telefonu, którego właścicielem był Louis, więc niechętnie podniósł się i odebrał.
- Niall? Co? Czekacie na dole? To która już godzina? 11? O kurde. Dobra, już wam otwieramy. No, na razie.
- W takim razie koniec lenistwa. – stwierdziła Jen wstając z łóżka. Wzięła na ręce swoją córkę i podeszła do Lou. – Weźmiesz Marię? Ja pójdę ubrać Harry’ego.
- Ok. Pójdę im otworzyć. – wziął od niej dziewczynkę. Jenni już chciała odejść, kiedy Louis złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie składając na jej ustach subtelny pocałunek. – Kocham cię.
- Ja też cię kocham, Lou.
~*~
- Darcy! Amy! – krzyknęła Agatha, kiedy jej niesforne córki zrzuciły mąkę z blatu kuchennego. – Harry! Mógłbyś chociaż na pół godziny zabrać stąd dzieci? Weź je do ogrodu, albo na spacer, ale zrób to zanim rozniosą kuchnię Jennifer!
- Spokojnie kochanie, złość piękności szkodzi. – podszedł do swojej, od przeszło dwóch lat, żony i pocałował ją w policzek. – Nie wiem czego chcesz od naszych dzieci. No spójrz na nie. Dwa aniołki. – stwierdził wpatrując się w dwie istotki w kręconymi włosami i dużymi, zielonymi oczami.
- Proszę cię, chciałabym skończyć robić to ciasto, ale bliźniaczki mi to uniemożliwiają. Zaraz wróci Lou, Zayn i Niall, więc będzie trzeba zająć się mięsem na grilla. Liam, Margo i Valentine są w ogrodzie, bo ustawiają wszystko. Jennifer i Ruth zaraz tu wrócą, a na podłodze jest mąka. Błagam. Weź je gdzieś indziej. – powiedziała zrezygnowana, desperacko ukrywając twarz w dłoniach. Teraz jej policzku i czoło były całe białe.
- No już, spokojnie. – przytulił ją do siebie. – Zabieram nasze urwisy, a ty pracuj w spokoju. – uśmiechnął się do niej po czym wyprowadził za ręce dwie, prześliczne trzyletnie dziewczynki.
~*~
- Wróciliśmy! – rozległ się dźwięczny głos najstarszego z zespołu.
- W takim razie szybka organizacja. Zayn i Lou- wy idźcie do ogrodu i pomóżcie Liamowi ze stołami, krzesłami i parasolem. Niall, kochanie. Ty pojedziesz ze mną jeszcze w jedno miejsce. Musimy coś załatwić i ty dobrze wiesz o czym mówię. Radzę wam nie denerwować Agathy i nie wpuszczać dzieci do kuchni. Znajdźcie im zajęcie w ogrodzie. Drew, słoneczko ty moje. Jedziesz z nami, czy zostajesz tutaj? – powiedziała szybko Ruth, jakby się paliło.
- Zostaję. – powiedział uśmiechnięty chłopiec.
- W takim razie bądź grzeczny. – ucałowała swojego synka w czubek głowy i jak burza wybiegła z domu wraz ze swoim mężem.
~*~
- Czy jest w tym domu coś jeszcze do roboty? – zapytała Valentine wchodząc do kuchni, w której atmosfera zaczynała się rozluźniać.
- Kochana. Jesteś w szóstym miesiącu ciąży i myślisz, że będziemy ci kazały coś robić? Szalona! – zaśmiała się Jennifer, która mieszała sałatkę.
- Bez przesady. Daję radę.
- W takim razie jedyne co możesz zrobić to lemoniada dla dzieci. Nic więcej, wybacz. – zaśmiała się pani Styles.
- Więc... Valentine, powiedz nam w końcu. Chłopczyk czy dziewczynka? – zapytała podekscytowana Margo.
- Zayn chciał wszystkim zrobić niespodziankę i zostawić to w tajemnicy. – powiedziała uśmiechając się pod nosem.
- Oh przestań! To wcale nie jest sprawiedliwe. Kiedy ja dowiedziałam się, że będę miała córkę, to wiedziałyście jeszcze przed Lou. – zbulwersowała się Jen.
- Co racja to racja. On nie wiedział aż do porodu. Biedaczek. – stwierdziła Agatha.
- Zrobimy tak. Jako, że znam twój sekret, Margo... – popatrzyła na dziewczynę cwaniacko. - ... to ty zdradzisz im swój, a ja swój.
- To nie jest sprawiedliwe! – krzyknęła rozbawiona dziewczyna.
- Macie przed nami sekret? Coś mi się wydaje, że już was nie lubię. – westchnęła Agatha.
- Powinnyśmy je wywalić z kuchni. – stwierdziła Jen.
- Zdecydowanie.
- Więc...? Mówicie nam, czy mamy was stąd wykopać?
- Dobra dobra! – Margo podniosła ręce w geście poddania się. – Ale Valentine, mów pierwsza. Mój jest bardziej szokujący.
- Niech będzie. Chłopiec i dziewczynka. – powiedziała uśmiechając się promiennie.
- Drugie bliźniaki w rodzinie! To wspaniale! – rzuciła się na nią Jen.
- To naprawdę cudownie. – wyściskała ją Agatha.
- Wow. – wydusiła jedynie Margaret. – A teraz mnie zabijecie.
- No mów w końcu! – zbulwersowała się Valentine.
- Od jakiegoś czasu starałam się jakoś leczyć bezpłodność i... Ja i Liam nie wiemy jak to się stało, ale udało się. Jestem w piątym tygodniu ciąży. – niemal wyszeptała.
- Co?! – reakcja Agathy i Jennifer była taka sama.
- Piąty tydzień, a ty mówisz nam dopiero teraz, że będziecie mieli dziecko?! Boże! Co za wspaniały dzień! – krzyknęła Jenni i wszystkie wspólnie się uścisnęły.
- Mogę też? – zapytał Zayn, który nie wiadomo kiedy pojawił się w kuchni.
- Już skończyłyśmy. – oznajmiła Valentine.
- Ale skoro już tu jesteś to pomóż nam zabrać to do ogrodu. – uśmiechnęła się Margo i wszyscy razem ruszyli na zewnątrz.
~*~
- Harry, kim chcesz być jak urośniesz? – zapytał Styles swojego imiennika.
- Chcę śpiewać! – powiedział radośnie chłopiec, który siedział na trawie w towarzystwie wujków i innych dzieci.
- Naprawdę? – zdziwił się Louis, ale na jego twarzy pojawił się ogromny uśmiech.
- Tak! Jak wy! – dodał podekscytowany.
- Jesteś dumny, co? – zapytał Liam wpatrując się w swojego przyjaciela, który o mało nie uronił łzy.
- Cholernie... – westchnął Lou kręcąc głową z niedowierzaniem.
- Tylko musisz wiedzieć jedno, masz cztery lata i tysiące fanek na całym świecie. Kiedy zaczniesz śpiewać będziesz miał ich sto razy więcej, a na ulicy będziesz musiał się ukrywać, żeby kupić w sklepie lizaka. – ostrzegł wujek Harry.
- Oh nie zniechęcaj go! – wtrącił Liam. – Skoro chce śpiewać, to sobie poradzi. Jennifer i Louis na pewno zadbają o jego bezpieczeństwo.
- Zrobimy tak... Najpierw szkoła, a potem kariera. – postanowił Lou.
- Tommo! On ma cztery lata, a ty mu mówisz o szkole?! Jesteś okrutny. – stwierdził przechodzący obok Zayn.
- Jeżeli będzie takim uczniem jak jego tatuś, to Jennifer dużo się nasłucha na temat niegrzecznego synka. – zaśmiał się Styles.
- Hazz, nie chcę nic mówić, ale to twoje córki terroryzują dom. – zaśmiał się Payne.
- To nie moja wina. Agatha jest nadpobudliwa, to po niej. – bronił się.
- Ależ oczywiście. – zachichotał Malik.
Kiedy dziewczyny ustawiły wszystko na stołach i usadziły dzieci, zawołały swoich nieogarniętych chłopców. Po powrocie Ruth i Nialla nadszedł czas na coroczny rytuał…
~*~
- Dokładnie pięć lat temu oficjalnie stałem się posiadaczem najpiękniejszej i najwspanialszej żony na świecie. Nie będę mówił jak bardzo żałuję starych błędów, ale skupię się raczej na tym, co naprawdę ważne. Ta kobieta dała mi dwójkę wspaniałych dzieci. Harry i Maria są najcudowniejszymi dziećmi, jakie mógłbym sobie wymarzyć. Będę to powtarzał zawsze, bo nie wyobrażam sobie, żeby tego zabrakło. Co roku, nie tylko w naszą rocznicę, ale i w wasze, skupiamy się na tym, co wydarzyło się przez ten rok. Nie ukrywajmy, było ciężko. Na szczęście wspólnie daliśmy radę. Nie mógłbym mieć lepszych przyjaciół, tego jestem pewien. Nie przypadkowo wzięliśmy ślub 23 lipca, ale wy to przecież wiecie. Podwójna rocznica. W każdym bądź razie, chciałbym wam podziękować. Za całe wsparcie, jakim obdarzaliście nas od początku, za każdy kubeł zimnej wody na głowę, kiedy przesadzałem, za każde ciepłe słowo kierowane w naszym kierunku. Powtarzam to co roku, ale powiem jeszcze raz. Kocham was wszystkich niesamowicie. – zakończył swój monolog Louis.
- Ja tak w zasadzie nie mam co dodawać. Od pięciu lat noszę cholernie zobowiązujące nazwisko i chyba nie jest tak źle. Daje radę, prawda? – zapytała Jennifer, na co towarzystwo zachichotało. – Przyjmijmy, że tak. Więc... Skoro Louis podziękował, to ja chciałabym przeprosić. Za każde nieporozumienie, za kłótnie i wszystkie złe rzeczy, które działy się z naszej winy. Wiem, że często błądziliśmy, ale byliście z nami, więc szybko znaleźliśmy właściwą drogę. Kocham was. – powiedziała ocierając łzę z policzka. – Jesteście moją rodziną i zawsze będę robiła wszystko, żebyśmy byli szczęśliwi. Jesteście niezastąpieni. Tak bardzo się cieszę, że was mam... – więcej nie była w stanie powiedzieć, bo się popłakała. Louis objął ją i sam poczuł napływające do oczu łzy.
- A ja chciałbym powspominać tych, którzy odeszli... – stwierdził Niall nerwowo przygryzając wargę. Minęło kilka lat, a on nadal miał ten sam nawyk. – Andy...
- Mogę ja? – zapytał Liam, który czuł potrzebę wypowiedzenia się o jego przyjacielu. Kiedy Niall skinął głową, Payne wziął głęboki oddech i zaczął. – W tym roku straciliśmy członka rodziny. Andy był, cholera… Andy jest naszym bratem. Bez względu na to, że nie ma go z nami, zawsze będzie w naszych sercach. Zapamiętamy go jako szalonego, wiecznie młodego chłopaka, który miał na włosach kilogramy lakieru do włosów. Nigdy nie zapomnę o tym, że był ze mną mimo tego, że stałem się sławny i rozpoznawany. On zawsze pozostał tym samym Andym, co wcześniej. Tamten dzień... Zabrał nam brata. Pijany kierowca pozbawił go życia. Andy opuścił nas. Wyszedł na imprezę i nie wrócił. Nie pojawił się w progu z pijackim uśmiechem na twarzy. Nie, odszedł. Na zawsze. – Liam nie potrafił dłużej hamować swoich łez. Rozpłakał się jak dziecko. Margo wtuliła się w niego również szlochając.
- Tak, to prawda. Andy był wspaniały. – przytknął Zayn.
- Ale jest jeszcze jedna osoba, o której chciałabym wspomnieć. – powiedziała Jennifer, a wzrok wszystkich przeniósł się na nią. – Eleanor. – niemal wyszeptała. Kiedy zapanowała całkowita cisza, dziewczyna zaczęła mówić. – Może wam się wydawać, że mam jej za złe wszystko, co mi zrobiła. Nie, to nie tak. Jestem jej wdzięczna. Gdyby była tutaj, na pewno podziękowałabym jej. Zawdzięczam jej wszystko, co teraz mam. Rodzinę, przyjaciół... To, że tu jestem... Eleanor przegrała walkę z chorobą, ale rozmawiałam z nią kilka dni przed jej śmiercią. Marzyła o tym. Wiem, że teraz jest szczęśliwsza. Mam nadzieję, że patrzy na nas i czuwa. Obiecała mi to. Obiecała dbać o nas i troszczyć się o moje nienarodzone dziecko... Chciałabym ją uściskać. Teraz nie mogę tego zrobić i właśnie to boli najbardziej. Tyle czasu zmarnowałyśmy na nienawidzeniu siebie nawzajem, że nie zdążyłyśmy się poznać. Jej ostatnie miesiące życia spędziła z nami, więc też należała do rodziny. Jestem jej wdzięczna. Za wszystko. Eleanor, tęsknimy za tobą. Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwa... – zakończyła wpadając w ramiona swojego męża.
- Nienawidzę tych naszych rocznic. Zawsze wszyscy ryczą. Przestańcie bo jeszcze ja zacznę! – powiedział Harry, po czym został szturchnięty łokciem przez Agathę.
- To może teraz podziękujemy za dzieci? – zapytał Malik, który położył dłoń na brzuchu Valentine.
- W takim razie ja zacznę. – powiedziała Agatha. – Chciałabym podziękować za dwie wspaniałe córki, które są identyczne jak Harry. Może są nieznośne jak ja, ale nie zamieniłabym ich. Każdego dnia, kiedy na nie patrzę zdaję sobie sprawę z tego, jak wielką szczęściarą jestem. Wielki Harry Styles wybrał mnie i mamy dwójkę cudownych dzieci. Kocham cię Hazz. Najbardziej na świecie. – powiedziała całując go delikatnie.
- Ja dziękuję za wspaniałą żonę i córki. Trzy najważniejsze kobiety w moich życiu są ze mną. Nie wiem jak wyglądałoby życie puszczalskiego Harry’ego Stylesa, gdyby nie Agatha. Zmieniła mnie i wydoroślałem. Od dwóch lat jestem dumnym mężem, a od trzech beznadziejnym ojcem. Ciągle się uczę. – zaśmiał się. – Ale kocham was strasznie. – zwrócił się do swojej kobiety i siedzących obok niej córek po czym uściskał je.
- Ja tak w sumie to mam mało do powiedzenia. Ruth i Drew to moje dwa oczka w głowie. Zdradzę wam sekret. Myślimy nad drugim dzieckiem, ale i tak wiemy, że prędzej czy później wpadniemy. – zachichotał Horan. – Myślę jednak, że powinienem podziękować za szansę życia z Ruth. Każdy pamięta, że mało brakowało, a zabrakłoby mnie tutaj. Jestem wdzięczny, że mimo wszystko mogę tu być z najcudowniejszym synem i żoną pod słońcem. – uśmiechnął się biorąc na ręce trzy i pół letniego Drew.
- Ja chciałabym podziękować Jennifer. – zaczął Zayn. – Gdyby nie ona, nie miałabym cudownej narzeczonej, syna i dzieci w drodze. Dziękuję za telefon, który wtedy do mnie wykonałaś. Dzięki tobie jestem teraz najszczęśliwszy na świecie. Za trzy miesiące na nowo będę znosił płacz po nocach. – zaśmiał się. – Kiedy zaczynaliśmy karierę, byłem pewny, że nigdy nie znajdę tej odpowiedniej dziewczyny. Myliłem się. Grała na gitarze pod Milkshake City i czekała aż ją znajdę. Z małą pomocą Jennifer, udało mi się. Valentine, Javaad, dzieciaki... Kocham was. – uśmiechnął się czule głaskając brzuch swojej narzeczonej.
- Ja tylko chcę podziękować za to, że dostałem szansę bycia ojcem. Margaret jest w ciąży. Za osiem miesięcy pojawi się nowy szkrab, ale tym razem o nazwisku Payne. Dziękuję Margo, kocham cię kochanie. – powiedział całując ją w czoło.
- Dobra koniec! – postanowiła Ruth. – Jen, Lou. Mamy coś dla was. Od całej rodzinki.
Niall wstał z miejsca i poszedł do domu przynosząc zapakowany prezent przypominający obraz. Jednak nie był to zwykły podarunek.  
- To coś wykonanego specjalne dla was. – stwierdziła Valentine.
- Mam się bać? – zaśmiał się Louis.
- Nie sądzę. – uspokoiła go Agatha. – Jen, tylko nie płacz.
- Ja zawsze płaczę. – stwierdziła brunetka.
- Więc... To od nas, dla was. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Długo szukaliśmy czegoś odpowiedniego. – powiedział Harry, który zabrał od Nialla prezent i wręczył go Lou.
Tomlinson zawołał dzieciaki, aby pomogły mu ściągnąć papier ozdobny. Nie miały z tym problemów. Po chwili ich oczom ukazał się wielki obraz, na którym znajdowała się cała ich rodzina. Wszystko było tak jak w tym momencie. Ciężarna Valentine, dzieci, nawet ich wygląd. Do tego wygrawerowana data na ramie. Perfekcja. Ktoś musiał się napracować. Louis nie mógł wydusić słowa, a jego żona płakała w ramionach Agathy.
- To jest... Piękne. – stwierdził przyglądając się obrazowi. – Dziękuję. Cholera, jesteście cudowni. – powiedział ściskając swoich przyjaciół.
- Dziękuję. Kocham was. – wydukała przez łzy Jennifer.
- Oh nie ma za co! – zaśmiał się Harry tuląc „szwagierkę” do siebie.
- Już popłakaliście wystarczająco? Możemy zjeść? – zapytał Niall na co wszyscy wybuchli śmiechem.
Kiedy towarzystwo się ogarnęło i zaczęło grillowanie, Zayn podniósł się z miejsca ze szklanką piwa w ręce uciszając ich stukając w szkło łyżeczką.
- Chciałabym wznieść toast za naszą cudowną parę!
- Wznosisz toast szklanką piwa, byś się wstydził. – stwierdził Liam.
- To mało istotne! W każdym bądź razie. Mam nadzieję, że te 5 lat to dopiero początek i czeka was jeszcze co najmniej 50 wspólnych wiosen. Kocham was. – powiedział uśmiechając się słodko.
- Ja dodam coś od siebie! Jennifer, masz dbać o mojego mężczyznę, ale o tym już mówiłem ci 5 lat temu. Teraz tylko przypominam. Szczęścia miśki. – zaśmiał się Styles.
- Ktoś ma coś jeszcze do dodania? – zapytał Niall. – Nie? W takim razie ja się dołączam.
- Jak my wszyscy. – dodała Valentine.
- A więc… Za Tomlinsonów!

I wszyscy żyli długo i szczęśliwie…

The End
~~~~~~~~~~~~

Kto ryczy ze mną? ;( Cholera.. To koniec. Rozumiecie to? Bo ja nie. To takie faken smutne.. Niestety. Coś się kończy, coś zaczyna. Ten blog od początku był tak zaplanowany. Nigdy nie zaczynam pisać bloga, jeśli nie mam pomysłu na całość, więc w tym wypadku nadszedł czas na pożegnanie. Nie chcę sie z nim żegnać.. Cholera, to takie złe i takie niewłaściwe. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. Naprawdę wolałam zakończyć to na "wysokim" poziomie, niż ciągnąć to bez sensu dalej. Ja osobiście jestem zadowolona z każdego napisanego tu słowa. Mimo wszystko mam dla was newsa tutaj! Na tym blogu będę zamieszczać moje jednoparty. Myślę, że jeden punkt w tamtej notce was zaciekawi. Kurczaczki, tak cholernie wam dziękuję. Wszystkim. Tym którzy komentowali i tym, którzy tego nie robili też. Tym, którzy mnie wspierali na gg/tt i tym, którzy mnie krytykowali. To wszystko tak cholernie dużo dla mnie znaczy, że sobie nie wyobrażacie nawet. Jestem w chuj dumna z siebie. Ponad 120 tys. odwiedzin bloga.. Wow. To wszystko dzięki wam. Każde napisane tu słowo dedykuję wam. Wszystkim. To co robię, jest dla was. Gdyby nie wy, nie byłoby mnie tutaj. Total Eclipse to moje największe osiągnięcie. Jestem szczęśliwa. Mam tylko nadzieję, że Like A Connonball spodoba wam się w podobnym stopniu, co TE. Byłabym wdzięczna, gdybyście towarzyszyły/li w prowadzeniu tego bloga. Jest dla mnie strasznie ważne... Bardzo ambitna i bolesna historia, ale myślę, że zasługuje na troszkę uwagi. Niestety.. New Beginning zostaje zawieszone na czas nieokreślony. Życie w szkole z internatem i te sprawy... Kocham was cholernie mocno. Każdy komentarz motywował mnie do pracy. Strasznie smutno zrobiło mi się, kiedy ktoś napisał, że osiadłam na laurach. Nie, taki był plan. To w chuj smutne, ale tak miało być od początku. Przepraszam jeśli kogoś zawiodłam. Nie chciałam. 

Pytania tutaj!
Follow me on Twitter!

Bye bye Total Eclipse... I will love you forever. ;')
Your Dee.


47 komentarzy:

  1. Boskie :)
    Też się aż popłakałam jak
    czytałam epilog ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże przez ciebie teraz ryczę. Fantastyczne zakończenie i blog oczywiście też. Szkoda że to już koniec. Oczywiście czytam każdego twojego bloga. Masz świetne pomysły.

    OdpowiedzUsuń
  3. kurde, popłakałam się jak małe dziecko - to było piękne. Byłam z tobą od początku, nie mogę uwierzyć że tu już koniec .
    :C kocham cie JESTEŚ NAJLEPSZA ZE WSZYSTKICH ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Nikogo nie zawiodłaś, przynajmniej nie mnie. Twoje opowiadanie jest po prostu genialne; nie, to za małe słowo, ale nie ma takich epitetów, które mogłyby określić tego bloga... Po prostu brak mi słów, nie wiem co tu napisać. Ryczałam jak głupia, kiedy była mowa o Andym, o Eleanor, to smutne że musieli odejść, ale na pewno tam, w górze jest im lepiej. I te dzieci, Boże, już sobie wyobrażam córeczki Harry'ego, o zielonych oczkach i kręconych włoskach. Nie no, znowu płaczę, co Ty ze mną zrobiłaś?! x D Wiem, nie jestem z Tobą od początku, ale uwierz mi, że przeczytałam każdy rozdział i wiele razy inspirowały mnie do pisania mojej opowieści. Teraz, kiedy skończyłaś pragnę Ci podziękować za to, że potrafiłaś napisać takie wspaniałe opowiadanie, że umiesz wyrażać w tak piękny sposób uczucia bohaterów, że nie raz przez Ciebie śmiałam się do rozpuku, a nie raz słone łzy lały się po moich policzkach potokami. Dziękuję, że byłaś, jesteś i będziesz...
    one-direction-wonderful-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejciu, ryczę :'(. Czytałam tego bloga od początku i Last Wish też .Tak naprawdę dzięki Tobie zaczęłam być Directionerką . Oczywiście będę czytała Like a Cannoball. Szkoda, że zawieszasz New Beginning.

    Paula ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zakończenie wspanaiłej histori. Twoje opowiadanie naprawdę mnie wciągnęło. Jest zupełnie inne, posiada swoją własną wyjątkowość. Epilog, któy stworzyłaś tak do mnie przemówił, że miałąm wrażenie, iż jestem jedną z bohaterek tego zdarzenia. Dziękuję ci za tą hostorię. Jesteś niesamowita Xxx

    http://give-me-love-like-never-before.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Bożeeee!!! To takie pięknee.; ))
    Nie wiem sama co mam pisać. Po prostu brak mi słów.
    Tego się nie da opisać.
    Wszystkie twoje blog są megaa zajebiste, ale ten... no po prostu cudooo. To wszystko było opisywane w taki wspaniały sposób. Aż ciężko będzie mi się z nim rozstać.
    Wielka szkoda, że to już koniec. Ale tak jak napisałaś,, coś się kończy, coś zaczyna.,,
    Maszzz ogromnyy talennt. Mam nadzieję, że napiszesz kiedyś książkę. ;]]]
    Jestem twoją fanką.;))

    Dziękuje Ci za to, że stworzyłaś, tak pięknego, cudownego, wpsaniałegoo blogga. : DD

    OdpowiedzUsuń
  8. Matko śwęta cudowne. kocham to Twoje opowiadanie <3 ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda , że to opowiadanie się skończyło. Choć niestety nic nie może trwać wiecznie. Pamiętam do tej pory, jak przypadkiem trafiłam na tego bloga. Usiadłam przeczytałam pierwszy rozdział i potem czytałam, czytałam, aż nie skończyłam wszystkiego. Nie mogłam się oderwać. Bardzo lubiłam tą historię, ale niestety muszę pogodzić z tym , że się skończyło. Oczywiście śledzę twoje inne blogi, i czekam aż wznowisz New Beginning, którego czytanie sprawia mi duuuużą przyjemność, jak zresztą czytanie innych twoich opowiadań. Wiec teraz nie pozostaje mi nic innego jak czekać aż znowu coś napiszesz :) Życzę Ci żebyś zawsze miała dużo weny i siły do pisania. Nigdy nie przestała tego lubić, bo naprawdę to co piszesz jest warte uwagi, i potwierdza to te ponad 120tys. wyświetleń !! Czekam aż coś znowu wyjdzie spod twojej ręki. Więc mam nadzieje, że do napisania ? Pozdrawiam Cię ciepło! xx

    http://you-and-i-and-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja pierdole!!!!!!!
    Kurwa mać!!!!!!!!!!!
    Ale ryczałam,Boże to było zajebiste!!!
    Jesteś cudowna<3
    Nie wiem co mam napisać.Tak się wzruszyłam jak napisałaś że oni krzyknęli:za Tomlinsonów!!
    nie mogę po prostu nie wytrzymam to było piękne.
    Mam nadzieję że napiszesz coś na drugim blogu<3

    OdpowiedzUsuń
  11. Szklanki w oczach uśmiechałam się podczas całego epilogu. Słodko się złożyło. Cholernie będzie mi brakowac tego bloga. Nigdy go nie usunę z mojej listy opowiadań do czytania, kto wie? Może za niedługo do niego wrócę i zacznę czytać od samego początku? Nigdy nie zapomnę jak zaczęłam go czytać. Był to weekend. SObota albo piątek. Znalazłam go niestety nie pamiętam jak, ale chyba na fb ktoś cb zareklamował. Czytałam całą noc. o piątej już byłam tak zmęczona, że szybko sobie zapisałam zakładkę, żeby nie zgubić genialnego bloga. Pokochałam go i nigdy nie zapomnę o nim (przynajmniej spróbuję xD) kocham go!. Ale muszę się przyznać, że nigdy sobie nie wyobrażałam Jenny jak ty. W mojej głowie zawsze była to i będzie Taylor Momsen (jenny z plotkary xD) Pokochałam ten blog jak żaden inny, mam nadzieję, że nie spoczniesz na laurach i będziesz dalej pisać i kochać swoich "fanów" xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + sory, że tak tutaj pod epilogiem, ale ja naprawdę(!) Bym chciała poznać twoja opinię o moim pisaniu, blogu itp., więc bardzo proszę zajrzyj http://onedirectioniandrea.blogspot.com/

      Usuń
  12. Jeju ryczałam jak głupia, świetny epilog ale szkoda że już skończyłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Popłakałam się na zakończeniu. Jest cudowne, nie wiem ja opisać to słowami. Zakochałam się w tym blogu juz przy Prologu.
    Prawda wszystko się zaczyna i kończy. CZasem szkoda nam kończyć ale zawsze przychodzi na to czas i lepiej w odpowiednim momencie niże jak wyjdzie z tego masło maślane.
    ale licze ze tak ja przeczytałam tam napiszesz jeszcze te kilka rozdziałów o tym co było miedzy epilogiem a ostatnim rozdziałem.
    pechowe-szczescie-czy-szczesliwy-pech.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. omg, koniec? Niby wiedziałam i szykowałam się na to, ale i tak miałam nadzieję, że to jednak nieprawda. Szczerze trzeba przyznać, że to jest jedno z najlepszych opowiadań jakie kiedykolwiek czytałam i żadne słowa nie są nawet w stanie tego opisać. Dziękuję Ci, cholernie Ci dziękuję. Nie jestem pewna, czy kiedyś komentowałam u Ciebie jakiś rozdział, bo przeważnie czytałam je na telefonie i za to przepraszam. twitter.com/ithilldin : )

    OdpowiedzUsuń
  15. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa ryczę!!!!!!!!!! Normalnie się popłakałam!!!!!! Ja......kurde łzy leca mi po policzkach i nie wiem co piszę!......Ja.....kochałam czytać tego bloga i zawsze zachowam w pamięci tę historię! To co tu pisałaś to coś wspaniałego....były momenty smutne, wesołe,zabawne i wzruszające..... manipulowałaś emocjami jak nikt inny... dziękuję ci za to....dziękuję za tego bloga....
    Jesteś moja idolką!

    OdpowiedzUsuń
  16. JEZU TO ZACZYNAM MOJE KAZANIE
    czytałam od początku, aż do końca, codziennie po parę razy sprawdzałam czy dodałaś, wciągające...
    nie moge uwierzyć że to koniec, nie dociera do mnie, że nie bede czytać o Lou i Jen.
    każda para była świetna
    Jezu ja chyba padne na zawał, jak napisałaś, że chcesz go kończyć to się rozpłakałam, nie mówiąc już jak czytałam epilog
    to coś pięknego, jakie szczęście że jeszcze są tacy ludzie jak ty, budzą wyobraźni, nawet u człowieka z sercem z kamienia wzbudzasz emocje
    brak mi słów.
    jedno wielki DZIĘKUJĘ.
    to co ze mną zrobiłaś przez to opowiadanie...
    na prawde to opowiadanie zapadnie mi głęboko w pamięci i nigdy tego nie zapomne.
    nie napisze wiecej bo sie rozbecze to reszty

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam od początku do końca i po prostu trudno mi jest tak po prostu uwierzyć ,że to już jest koniec .Płakałam ,strasznie płakałam i płaczę do teraz próbując cokolwiek tutaj napisać. Ta historia jest tak piękna ,że nie da jej się opisać jednym słowem ,dwoma ,trzema .Po prostu nie mogę tego opisać..
    Codziennie ,każdego wieczora sprawdzałam czy nie dodałaś czasem rozdziału ,to jest niesamowite jak można się przyzwyczaić do czegoś takiego .Myślę ,że mógłby powstać z tego wspaniały film który odtwarzałabym sobie kilka razy dziennie od tak ,aby móc poprawić sobie humor ,cieszyć się ich szczęściem ,miłością .
    Nie wiem co mogę napisać tu więcej oprócz tego ,że bardzo bardzo ci dziękuję i tak jak wszystkim innym jest mi strasznie smutno ,że to już koniec .
    Czekam na kolejny rozdział Like a Canoball ,już jestem w nim zakochana :)
    Życzę ci ,aby wszystko czego sobie zapragniesz spełniło się . Jeszcze raz dziękuję ..

    @Patrycja_lamlam

    OdpowiedzUsuń
  18. Boskie! Przeczytałam to przyjaciółce i ona chce teraz czytać całego bloga.xd możesz być z siebie na prawdę dumna bo opowiadanie jest świetne.X

    OdpowiedzUsuń
  19. Kurde ryczę razem z tobą. Do dziś pamiętam dzień w którym zaczęłam czytać twoje opowiadanie i nie mogę uwierzyć, ze to już koniec. To opowiadanie jest niesamowite. Miałaś świetny pomysł na niego. I wiesz chyba zacznę go czytać od początku i tak w kółko. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mysle, ze moj komentarz edzie najdluzszy na caly tym blogu.
    Na poczatek chcialam Ci podziekowac za to, ze stworzylas tego bloga.
    To jak opisywalas ich uczucia bylo wspaniale.
    Nic nie poruszylo mnie tak starasznie od czasu SLYG ( blog o Larrym ).
    Przy tym epilogu plakalam wycieralam lzy i znowu plakalam.
    Co prawda zaczelam czytac Twojego bloga dopiero wczoraj, a dzisiaj juz niestety musialam konczyc. To okropne.
    Mozesz miec pewnosc, ze teraz dlugo bede wspominac Twojego bloga i bede zachecac wszystkich do czytania go, bo jest po prostu piekny. Taka milosc jak pomiedzy Lou i Jenni nie zdarza sie juz w prawdziwym zyciu. Czesto plakalam przy scenach uczuciowych Lou&Jen bo docieralo do mnie, ze mnie moze cos takiego nigdy w zyciu nie spotkac, a tego bym raczej nie chciala i nikt by nie chcial..
    Podoba mi sie, ze nie zrobilas z Zayn'a "bad boy'a" jak to w kazdym innym opowiadaniu jest. Spodobalo mi sie to, ze Harry byl tu na tyle dorosly i nie zdradzal Agathy i byl pewny tego, ze ja kocha. Do Elki szkoda slow, czytalam i wydaje mi sie, ze ona jest taka naprawde, dokladnie taka sama jak w tym opowiadaniu. Zdziwilo mnie troche, ze na koniec Jen dobrze o niej mowila, ale o zmarlych sie w koncu zle nie mowi. Liam jak zawsze rozsadny, a Niall glodny.
    Mam nadzieje, ze zdajesz sobie sprawe z tego ile osob sie poplakalo bo zdalo sobie sprawe, ze juz nic wiecej nie napiszesz, ale tak masz racje lepiej zakonczyc w dobrym momencie niz ciagnac dalej.
    No i gratuluje Ci swietnego pomyslu na bloga. Nie wiele osob umie pisac ciekawie i malo osob prowadzi swoje opowiadanie do konca, a jesli juz to robi to na sile, a kazdy wie ze wtedy to nie ma sensu.
    Ciesze sie, ze trafilam na Twojego bloga juz po fakcie, bo nie musialam czekac na rozdzialy, ze moglam czytac bez konca. Czytalam Cie do 3 w nocy, poszlam spac i rano o 7 znowu zaczelam. Nie chcialam, zeby to opowiadanie sie konczylo bo bylo piekne, nie wszystkie opowiadania tak wzruszaja. Mnie wzruszylo tylko to i historia o Larry'm. Ale to juz mowilam.
    Mam nadzieje, ze napiszesz jeszcze cos rownie genialnego jak to. Jesli tak to ja napewno to przeczytam, bo napewno bedzie to tak samo piekne jak to.
    Wiem, ze teraz bede siedziec i sie zamyslac co sie dzieje u nich dalej, moze to i glupie, ale ja sie strasnie wciagam w opowiadania, ksiazki lub filmy. W kazdym badz razie mam nadzieje, ze u nich dobrze :3
    Chcialabym, zeby Harry znalazl taka dziewczyne jak w tym opowiadaniu. Taka ktora pozwoli mu dorasnac.
    Jeszcze raz jedno wielkie dziekuje za to, ze pisalas.
    Za to, ze dodawalas te rozdzialy.
    Za to, ze nigdy nie przestalas.
    Za to, ze dokonczylas w dobrym momencie, chociaz kazdy chcialby, zeby takie opowiadania trwaly wiecznie. Ale nic nie moze trwac wiecznie, niestety.
    DZIEKUJE ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Booże ryczałam jak jakaś głupia <3
    nie moge uwierzyc ze to koniec . ale powiem ci jedno, twoja historia byla wspaniała , nie raz na niej płakam ani nie raz sie cieszyłam do monitora . i za to dziękuje ci bardzo . ten blog jest jednym z najlepszy jakie czytałam . wciąz się dziwie ze to koniec. maam tylko nadzieję ze kiedys jeszcze napiszesz cos tak wspaniałego jak to . Jeszcze raz ci dziękuje za te opowiadanie . była to bardzo oryginalna opowieść . jednym słowy wspaniała . wiem, powtarzam się ale nie moge wyjśc z zachwytu . piszesz zajebiście. powinnas jakąs książke napisać czy cos . serio ! Teraz juz naprawdę kończe , i jeszcze raz serdecznie dziękuje za to jakże wspaniałe opowiadanie <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  22. A więc teraz coś ode mnie. Chciałabym Ci napoczątku podziękować, tak cholernie mocno. Jesteś niesamowita. To co napisałaś, każde Twoje słowo, które czytałam, każde zdanie, rozdział, jest przesiąknięty takim cholernie wielkim uczuciem. Wkładasz w to całe swoje serce i robisz to tak cholernie dobrze. Ten epilog, jestem strasznie smutna, że go dodałaś, bo to oznacza koniec, ale z drugiej strony nie mogłam się doczekać tego jak zakończysz tego bloga. I muszę Ci powiedzieć, że jestem zachwycona. To wszytko jest takie idealne, owszem przez całe to opowiadanie, nie było kolorowo, były momenty, w których miałam takie głupawki, że sobie nawet tego nie wyobrażasz, były też momenty wzruszenia. Ale wszystko, dosłownie wszystko, złożyło się na to, co było dane czytać mi, i innym ludziom, którzy nie kochają Cię nawet w najmniejszym stopniu tak bardzo jak ja. Ogólnie te wszystkie wypowiedzi na tym przyjęciu, były tak niesamowite, prawdziwe. Idealne. Nie moge uwierzyć, że to już koniec. Jestem Ci niesamowicie, widzięczna. Za to że to napisałaś. I chciałabym Ci jeszcze raz, z całego serca podziękować, soo DZIĘKUJĘ! <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  23. Mówiłam Ci kiedyś, że aby napisać dobry komentarz muszę być w dobrym humorze. Jak miałam wczoraj coś stworzyć, skoro ryczałam przez Ciebie jakąś godzinę?! Nie tylko Ty przeżywasz zakończenie TE. Też czuję się jakoś związana z tym opowiadaniem, bo dzięki niemu Cię poznałam, ziąą. Dziękuję za każde napisane słowo, każdą łzę i każdy uśmiech. Total wywołuje u mnie skrajne emocje, ale chyba tak powinno być, right? Podziwiam Cię, że zdołałaś napisać epilog,ale z niecierpliwością będę czekać na każdy dodatek, który stworzysz. Jakoś nie mogę sobie uświadomić, że to koniec. Wiedziałam, że to nastąpi, ale to nadal trudne.
    Przepraszam, że komentarz nie jest zbyt logiczny, ale pisząc go również płaczę. W końcu to tak jakby moje pożegnanie. Jesteś genialna. Potrafiłaś sprawić, że zapłakałam nad losem Elki, a to naprawdę trudne. Płakałam na wzmiankę o Andym, po poronieniu, po próbie samobójczej Nialla i ogólnie na milionie innych fragmentów. Śmiałam się ciągle, bo jak już pisałam, to opowiadanie wywołuje skrajne emocje. Epilog jest przeuroczy, ale przeplatany nutą goryczy. Cieszyłam się jak głupia, kiedy okazało się, że Margo jest w ciąży, bo byłam do niej przywiązana. Harry i Agatha mają bliźniaczki? Współczuję wszystkim, którzy je poznają, ponieważ mimo tego, że są na pewno najśliczniejszymi dziewczynkami pod słońcem to jednak to połączenie charakterów nie jest zbyt fortunne xD Chłopak Nialla jest z pewnością przecudowny ♥ No i jest fragment Larry'ego :D Bo przecież Lou ma swojego własnego Harry'ego :D
    Dobra, kończę już tę analizę i jeszcze raz pragnę to powiedzieć: MASSIVE THANK YOU FOR EVERYTHING! Za to, że jesteś, że piszesz, że zawsze starasz się wszystkich zadowolić i mimo załamań nie poddajesz się. Pamiętaj, tyle osób kocha Cię i wierzy w Ciebie, więc na pewno nic nie zawalisz, 'cause girl you're amazing, just the way you are.

    Love you,
    Ula

    @Want_more_Larry

    OdpowiedzUsuń
  24. JAKIE TO PIĘKNE, JAK TO CZYTAŁAM TO PRZEZ CHWILĘ MYŚLAŁAM, ŻE TO JEST PRAWDA. MAM NADZIEJĘ, ŻE KIEDYŚ WŁAŚNIE TAK BĘDZIE WYGLĄDAĆ ICH ŻYCIE, ŻE BĘDĄ SIĘ PRZYJAŹNIĆ POMIMO WSZYSTKO. DZIĘKUJE CI! xxxxxxxxxxxxxxxxxx

    OdpowiedzUsuń
  25. Super. Już drugiego bloga kończysz z wielkim powodzeniem. Jednak to przynajmniej dobrze się skończyło xD Dzięki za takie zajebiste opowiadanie ;)
    No a tamte dwa blogi... możesz być pewna, że wiele osób będzie je chętnie czytać i komentować ;]
    Kocham !

    OdpowiedzUsuń
  26. Płaczę. Nie chodzi mi tu o łzę, czy dwie, najzwyczajniej w świecie płaczę. Nie wierzę, że to już koniec tej wspaniałej historii... Historii przy której niekiedy zdarzało mi się wzruszyć, a kiedy indziej śmiać. Zawsze kiedy tylko pojawił się kolejny rozdział, na mojej twarzy pojawiał się uśmiech, a kiedy już zaczynałam czytać, co przychodziło mi z ogromną ochotą, pochłaniałam wszystkie pisane przez Ciebie zdania bardzo szybko, i z wielkim entuzjazmem. Wszystkie stąd postacie wprost uwielbiam, a nawet dzieci, które pojawiły się dopiero w tym rozdziale, zdążyłam już pokochać. Tak bardzo ucieszyło mnie to, że każdy z bohaterów jest szczęśliwy, oraz, że nadal trzymają się razem - jak rodzina.
    Dziękuję Ci, że miałam okazję być "czytelnikiem" tak wspaniale napisanej, wyjątkowej historii Jennifer i Lou, Ruth i Nialler'a, Margo oraz Liam'a, Valentine i Zayn'a, Agathy i Harry'ego, ich przykładnej przyjaźni, oraz ich dzieci. Kocham Cię za to :)
    Ania x

    OdpowiedzUsuń
  27. I perfidnie jak dziecko się popłakałam...nie mam zielonego pojęcia co powinnam tu napisać, bo każde słowo nie opisze tego jak bardzo kocham tą historię, kocham Ciebie za tą historię i trudno strasznie trudno jest mi zrozumieć, że .. to kurde że to już koniec. Nie zawsze komentowałam, nie byłam od początku, ale wiem, że człowiek cieszy się nawet z jednego wejścia. Dziękuje Ci, że przysunęłaś mnie bliżej pisania, dziękuje, że dzięki tobie wpadłam w wir szczęścia pomysłów radości. Bo może nie zdajesz sobie z Tego sprawę, ale to był jeden z pierwszych blogów o 1D jeden z pierwszych blogów, który czytałam po bardzo długiej przerwie. Ciesze się, że wszystko skończyło się dobrze, po drodze mieli zbyt wiele bólu by miało się to zakończyć jeszcze źle. Jestem szczęśliwa, zasmarkana, zapłakana i wiem, że pewnie mój komentarz nie ma sensu, ale jedno co na pewno powinno się tu znaleźć to słowo DZIĘKUJE dziękuje, za wszystko :)x

    OdpowiedzUsuń
  28. No to koniec.. no co za pytanie .. peffnie , że płacze.
    Ten Blog był , dla mnie bardzo ważny . , ale taka jest kolej rzeczy jedno się kończy drugie się zaczyna . Codziennie. sprawdzam , czy coś nowego wstawiłaś.
    Nigdy nie zapomnę . pierwszych rozdziałów tu..
    Były . inne ..nie zwykłe. :c.
    .
    Co ja pieprze nadal są. :D.
    To pierwsze spotkanie Lou i Jen . :c.
    Taak myślałam , że Elenor umrze , :D.
    Szkoda mi tego Bloga . ale Masz , rację . Po co go ciągnąć dłużej . i zjeebać . go. Lepiej . Zakończyć go w efektywny sposób.
    i ty właśnie to zrobiłaaś <3.
    Trudno będzie mi się przyzwyczaić . , że tego Bloga już nie ma :c.

    Mam nadzieję , że zapełnisz tą pustkę . nowym Blogieem . :*.
    Szkoda ..
    :c. Te wszystkie wątki zamieszczane tu były i są nie samowite. :D. oryginalność . to twoje drugie imię . :*. Dziękuję Ci , za to , że doprowadziłaś go do końca, że nie zawiesiłaś . go. choć by z tego powodu , że się uczysz . :*. i nie masz czasu . <3. zawsze starałaaś się. napisać zajebisty rozdziaał , długi . <3. Kochamy Cię za to , że dodawałaaś . wpisyy . dosyć . częstoo. uh dobra kończę swoją wypowiedz.
    Już 2 Twoje blogi odniosły . zwycięstwo <3. + Zamierzam czytać . nowego Bloga , więc nie rozstaję się z tb <3.
    A WIĘC.
    THE END <3.


    x.x Elizaa. :*.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja pieprze. Ale żeś walnęła piękny Epilog.! Normalnie siedzę i ryczę jak małe dziecko. :c . Nie mogę uwierzyć, że to już koniec. :c. To opowiadanie było wspaniałe.! Dziękuję Ci z całego mojego Serducha, że się wzięłaś za prowadzenie tego bloga.. Bez wahania mogę powiedzieć, że to był jeden z najlepszych blogów jakie kiedykolwiek czytałam.! I w dodatku ten Twój talent.! No po protu tylko pozazdrościć.! Jeszcze raz chciałabym Ci za to wszystko podziękować co dla nas zrobiłaś.! To było piękne. :) . Nigdy ale to nigdy nie zapomnę o tym blogu, a tym bardziej o tak wspaniałej osobie, którą jesteś właśnie Ty.! Powtarzam się no ale muszę napisać to jeszcze raz.!
    DZIĘKUJĘ . !
    Życzę powodzenia w dalszym pisaniu.! Nie marnuj takiego talentu, bo nie warto.!
    Pozdrawiam.! < . 3

    OdpowiedzUsuń
  30. Hej ;)
    Fajny blog, będę zaglądać :)
    Zapraszam do mnie: http://so-romantic-story.blogspot.com/
    Jak możesz to dodaj do obserwatorów i skomentuj :)

    OdpowiedzUsuń
  31. opowiadanie o Niallerze :)

    shestolehisheart.blogspot

    OdpowiedzUsuń
  32. Nominowałam cię do Libster Awards, informacje u mnie ;]

    OdpowiedzUsuń
  33. Twój blog został przez nas nominowany do gali Liebster Award. Więcej informacji znajdziesz na http://one-direction-natka-ania-wika.blogspot.com/ Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nominowałam się do libster adward ! więcej informacji u mnie: http://nobody-compares-to-you6.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. Część , z góry przepraszam za spam ,ale chce Cię zaprosic na nowo założonego bloga. Mam nadzieje ,że zajrzysz na niego ,wyrazisz swoją opinię ,a jeżeli ci się spodoba to nawet zaobserwujesz. http://reason-to-smilex.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  36. Przeczytałam wszystko od początku do końca. Pomimo tego, że historia się już zakończyła czułam tą płaczliwą aurę z powodu pożegnania. Zresztą sama treść epilogu jest dosyć szczęśliwa, a jak powszechnie wiadomo z takiego powodu też można płakać. Wzruszenie nie jest jeszcze zabronione.
    Historia dosyć ciekawa, nawet bardzo. Każdy upadek pary doprowadzał mnie do szału, a zarazem motywował do dalszego czytania. Ciągle miałam wrażenie, mam jej do dzisiaj, że całym swoim umysłem weszłam w postać Jennifer. Czasami wydaje mi się jakby niektóre sytuacje z mojego życia, były nieco podobne. Weszłam w jej świat, w świat który stworzyłaś ty, i który jest niesamowity ! Geniusz po prostu !
    Mam nadzieję, że nie zakończyłaś pisania, i że jeszcze kiedyś trafię na jakiegoś twojego bloga, za pewne wspaniałego !
    Przy okazji zapraszam w moje skromne progi ;)
    http://pain-and-love-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. [Spam]

    Claire Evans, zwykła nastolatka kochająca śpiewać, ciesząca się każdą chwilą w życiu. Pewnego dnia wszystko zostaje jej odebrane. Przyjaciele, chłopak...Przeprowadzając się w nowe miejsce, Claire myśli ,że już nigdy nie zazna szczęścia...Czy aby na pewno ma rację? Jej życie wywróci się do góry nogami, gdy pojawi się w nim najsławniejszy boysband na świecie. Czy jeden z chłopaków namiesza jej w głowie? Będą przyjaciółmi...A może kimś więcej? Tego dowiecie się czytając moje opowiadanie.

    Serdecznie zapraszam na bloga : http://you-will-always-be-my-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. {Spam}

    Jesteś ciekawa mojego bloga? Bloga całkowicie innego? Niech nie zmyli was nasza nazwa. Ten blog jest inny. Blog opowiada o dziewczynie, która ma amnezję? O dziewczynie, która żyję już tysiące lat? O dziewczynie, która boi się swojego przeznaczenia? O dziewczynie, która ucieka?
    I jest On. Najpierw go nie pamięta... aż do pocałunku, który wszystko zmienia. I nagle, wszystkie mury się burzą. Przypomina sobie wszystko i jest tak jakby ...
    Obudziłam się i mam poważne kłopoty, bo ściga mnie sama śmierć!
    Śmierć, miłość, nienawiść... To wszystko znajdziesz na moim blogu!

    www.hate---and---love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. szkoda, że już kończysz pisać tę historię.. świetna była
    zapraszam też do siebie na nowy rozdział http://hiheeuih.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  40. strasznie mi przykro że to koniec bo twój blog był niesamowicie ciekawy. przepraszam że wykorzystuje twój blog do rozsławienia mojego ale dopiero zaczynam zapraszam:
    directiontoheaven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  41. świetny :)
    http://1d-she-diary-beautiful-butterfly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  42. przepraszam za spam:
    Kalifornia. Stan wielu plaż, wysokich fal i wielkich marzeń. Vivian, Mia, Niall, Zayn, Harry i Liam to grupa przyjaciół, którzy kochają surfować. Wydaje im się, że nie ma dla nich żadnego zagrożenia, a mistrzostwa będą należeć właśnie do nich. Wszystko się zmieniło. Do San Francisco przyjeżdża rodzeństwo. Carly i Louis Tomlinson są zaawansowanymi surferami, którzy planują wygrać tegoroczne zawody. Oboje nie przejmują się, że będą musieli rywalizować z innymi świetnymi surferami.
    Co wyniknie ze spotkania się grupy przyjaciół i rodzeństwa Tomlinsonów?
    Czy między uczestnikami zawodów oprócz rywalizacji pojawią się uczucia?
    Dadzą radę utrzymać więzi przyjaźni przy chęci pokonania siebie nawzajem?
    Jak skończy się ta przygoda?
    Zapraszam na pierwszy fan fiction, w którym 1D są surferami!
    http://blue-wave-california.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  43. Coś nam tutaj: http://dee-super-monkey.blogspot.com/2012/09/welcome.html obiecałaś w związku z tym opowiadaniem :/
    A tu nadal się to nie pojawia. :c
    A szkoda... :(

    OdpowiedzUsuń
  44. Jejku rycze!! Super blog przeczytałam cały dzisiaj i przez to mam nie odrobione lekcje i nie umnie na kartkowki. Ale to nie wazne. W twoim opowiadaniu bardzo podobały mi sie scenki z larrym.

    OdpowiedzUsuń